Razem nie tylko na scenie. Relacja Smolastego i IMI zaczęła się od... kropki
Występ podczas Sylwestrowej Mocy Przebojów był zaledwie jednym z elementów ich wspólnej drogi - zarówno tej zawodowej, jak i prywatnej. Od dłuższego czasu w kuluarach spekulowano, że popularnego rapera oraz młodą wokalistkę łączy coś więcej niż tylko praca. Choć w walentynkowy poranek w programie "halo tu polsat" zabrakło dochodzącego do zdrowia Smolastego, na żółtej kanapie zasiadła IMI, która uchyliła rąbka tajemnicy na temat kulisów ich relacji. Okazuje się, że droga od pierwszego kontaktu do romantycznej więzi (a także premiery nagranego razem utworu) była wyjątkowo długa. Wszystko zaczęło się zaś od... jednego znaku interpunkcyjnego.

Od braku odpowiedzi do przełomowej wiadomości. Kropka, która zmieniła wszystko
Początki znajomości Smolastego (czyli Norberta Smolińskiego) oraz IMI (a więc Klaudii Jóźwiak) sięgają około trzech lat wstecz, choć daleko im do klasycznej opowieści o uczuciu od pierwszego wejrzenia. Jak przyznała wokalistka, muzyk wielokrotnie próbował nawiązać z nią kontakt, co spotykało się jednak z... konsekwentnym brakiem odpowiedzi. Przełom nastąpił dopiero dzięki interwencji wspólnej przyjaciółki, pełniącej wówczas funkcję stylistki artysty.
"Zadzwoniła do mnie i powiedziała: »Klaudia, mam już dosyć słuchania o tobie, wyślij mu choć kropkę«. Wysłałam i tak się zaczęło", przyznała.
Ten drobny znak wystarczył, by zapoczątkować intensywną wymianę wiadomości. Artystka podkreśliła jednocześnie, że od pierwszego kontaktu do pierwszego spotkania, które można by nazwać randką, minęło sporo czasu, dodając, że ceni sobie ostrożność w budowaniu relacji i stawia na dokładne poznanie drugiej osoby oraz stworzenie solidnych fundamentów opartych na przyjaźni.
Fundament zbudowany na przyjaźni i wspólna muzyka pisana "do szuflady"
Relacja Norberta i Klaudii przez długi czas przypominała kalejdoskop i opierała się na głębokiej więzi, w której nie brakowało trudnych momentów. Gościni "halo tu polsat" zaznaczyła, że przez trzy lata towarzyszyła Smolastemu w najcięższych chwilach, oferując niezachwiane wsparcie i starając się go nie opuszczać w czasach kryzysu.
W tle tej rozwijającej się znajomości nieustannie obecna była twórczość. IMI stawiała swoje pierwsze kroki wydawnicze już dwa lata temu, jednak z natury pozostawała osobą unikającą zbędnego rozgłosu. To właśnie Smolasty, dostrzegając jej ogromny potencjał, regularnie namawiał ją do wspólnego nagrywania, wieszcząc spektakularny sukces. Efektem tych starań było stworzenie wielu utworów, które przez długi czas trafiały wyłącznie "do szuflady", czekając na odpowiedni moment.
Spontaniczna twórczość i szeroki kontekst. Muzyczny debiut z osobistym przesłaniem
"Stwierdziliśmy, że mamy tak dobre utwory, dobre dla nas, że któryś mógłby w końcu ujrzeć światło dzienne", opowiadała IMI.
Tak narodził się utwór "Póki mam ciebie", którego oficjalna premiera miała miejsce pod koniec stycznia. Singiel, wyprodukowany we współpracy z Jonatanem, powstał w wyniku spontanicznej burzy mózgów, a jego punktem wyjścia był sam tytuł. Mimo walentynkowej aury i medialnych spekulacji dotyczących romantycznego charakteru ich związku, IMI zwróciła uwagę na szerszy kontekst tekstu. Piosenka stanowi hołd dla każdej formy międzyludzkiego wsparcia i oddania, pozwalając odbiorcom i odbiorczyniom odnaleźć w niej własne historie o bliskich osobach, na które zawsze można liczyć.
Zobacz też:






