Najpierw student i wykładowca, po latach - koledzy z planu. "Miałem superpedagoga"
Piotr Zelt nie ukrywał, że okres nauki w łódzkiej PWSFTViT zajmuje szczególne miejsce w jego wspomnieniach; jak opowiadał w "halo tu polsat" - na uczelnię przychodził motywowany pasją, a opuszczał ją niekiedy dopiero późną nocą.
"Myślę, że był to najfajniejszy czas mojej edukacji. Wreszcie uczyłem się tego, czego naprawdę chciałem się uczyć" - mówił.
Nieco inną drogą do zawodu doszedł Adam Bobik - nim rozpoczął naukę w Warszawskiej Szkole Filmowej, przez trzy lata studiował wychowanie fizyczne. Ostatecznie porzucił jednak AWF i wrócił do planów, które towarzyszyły mu jeszcze w dzieciństwie.
"Skończył się taniec, skończył się sens bycia w szkole sportowej i wróciłem do realizacji marzeń z dzieciństwa. Przypomniałem sobie, że całe życie chciałem być aktorem i tak to się zaczęło" - wspominał.
Co ciekawe, drogi obu aktorów przecięły się jeszcze w murach uczelni. Zelt prowadził zajęcia, na które uczęszczał Bobik - między innymi z dubbingu oraz dramatu. Po latach dawny student podsumował tę współpracę krótko: "Miałem superpedagoga".
Tym razem obaj spotkali się już na profesjonalnym planie. "Klub", napisany i wyreżyserowany przez Macieja Ślesickiego, łączy thriller, czarną komedię oraz satyrę społeczną; historia rozpoczyna się w warszawskim klubie, do którego wkracza grupa osób, przejmując kontrolę nad lokalem, a dramat przebywających wewnętrz zostaje dodatkowo zamieniony w internetowe widowisko. Produkcję podzielono na 55 około minutowych odcinków, zaś dla studentów i studentek ostatniego roku aktorstwa projekt stał się nietypową formą dyplomu oraz profesjonalnym materiałem do aktorskiego portfolio.
Stereotypy kontra rzeczywistość. Tak Zelt i Bobik oceniają młode pokolenie
Spotkanie z najmłodszym pokoleniem aktorów oraz aktorek okazało się dla obu gości "halo tu polsat" szczególnie interesujące. Zelt, który na co dzień ma kontakt ze studentami i studentkami jako wykładowca, przyznał, że ich podejście do pracy zrobiło na nim duże wrażenie.
"Patrzyłem z ogromną satysfakcją, jak bardzo są skupieni, z jaką pasją podchodzą do zadania, które było przed nimi" - opowiadał, dodając, że materiał przygotowany przez Ślesickiego należał do wymagających.
Podobnymi spostrzeżeniami podzielił się również Bobik.
"Fascynowało mnie to, jak »uciekali« gdzieś na bok, żeby się emocjonalnie nastroić do scen. Fajnie było uczestniczyć w czymś takim" - przyznał.
Zelt nie dostrzega zresztą między kolejnymi generacjami tak wyraźnej przepaści, jak mogłyby sugerować powtarzane od lat narzekania na "dzisiejszą młodzież".
"Wbrew temu, co się mówi, [...] nie ma takiej wielkiej różnicy, natomiast na pewno oni są bardziej świadomi mediów, świadomi tego jak działa rynek" - zauważył.
Według aktora obecni studenci i studentki znacznie lepiej rozumieją również znaczenie własnego wizerunku oraz możliwości, które daje rynek międzynarodowy. Wiedzą, że mogą zgłaszać się do zagranicznych agencji, pozostawiać portfolio poza Polską i od początku myśleć o karierze szerzej niż wyłącznie w krajowych granicach.
Dla Bobika powrót do Warszawskiej Szkoły Filmowej okazał się z kolei przede wszystkim "przyjemną formą odświeżenia" i przypomnieniem początków własnej drogi. Zelt wskazał zaś na element, którego po latach zawodowej pracy szczególnie łatwo zacząć nie dostrzegać.
"Nie było w tym rutyny. To było wszystko absolutnie świeże i takie bardzo entuzjastyczne, bardzo emocjonalne, gęste" - podsumował, dając tym samym do zrozumienia, że międzypokoleniowa wymiana działała w obie strony.







