W filmie Zakościelny wciela się w Jana - Polaka, który od 20 lat mieszka we Włoszech. Co ciekawe, aktor dostał tę rolę w dość niecodziennych okolicznościach i bez nagrywania nowego castingu. Wyzwaniem okazał się natomiast język włoski, którego na potrzeby produkcji uczył się pod okiem trenerki językowej Kasi Hoffmann. Twórcy nie oczekiwali jednak idealnego akcentu - przeciwnie, w niektórych scenach polskie brzmienie miało pomóc w budowaniu wiarygodności bohatera.
O kulisach pracy na zagranicznym planie, przygotowaniach do roli i spotkaniu z włoskimi aktorami Maciej Zakościelny opowiedział w studiu "halo tu polsat". Nie zabrakło także rozmowy o samym filmie - historii trzech par, które na przestrzeni niemal dwóch dekad mierzą się z kryzysami, zmianami i pytaniem, czy czasem tytułowa "przerwa" może uratować związek, czy przeciwnie - stać się początkiem jego końca.

Maciej Zakościelny w "Zróbmy sobie przerwę". Tak dostał rolę bez castingu
Witając Macieja Zakościelnego w studiu "halo tu polsat" Krzysztof Ibisz nie omieszkał wspomnieć o tym, jak wszechstronnym twórcą jest aktor:
"Gdybym powiedział aktor, to byłoby za mało, bo performer, muzyk, tancerz, po prostu artysta" - zapowiedział gościa nasz prowadzący, pytając od razu o rolę we włoskiej produkcji.
"Czy ty znalazłeś rolę, czy ona znalazła ciebie? Jak to było?" - dopytywał Krzysiek.
"Ona znalazła mnie" - stwierdził Maciej, po czym zdradził kulisy: "Ponieważ ja byłem na wakacjach z dziećmi i okazało się, że trzeba się nagrać, ale ja nie mogłem, nie miałem takiej możliwości, no i mój agent wszystko zrobił, co mógł, czyli wykonał swoje zadanie najlepiej, jak mógł. Wysłał moje demo, czyli materiały, w których pokazuję, co do tej pory zrobiłem - oczywiście wybrałem to najlepsze - i wybrali mnie" - opowiadał nasz gość.

Jak Maciej Zakościelny pracował na włoskim planie? "Nie było siesty"
Agnieszka Hyży była ciekawa specyfiki pracy na włoskim planie filmowym.
"Muszę powiedzieć, że niewiele się to różni od naszego planu, jeżeli chodzi o sposób pracy" - zdradził Zakościelny. "Co mi się podobało, to to, że nie było przerwy, takiej godziny na obiad, tylko można było zjeść wtedy, kiedy rzeczywiście miało się czas, a miało się tego czasu czasami dużo" - wspominał.
Zakościelny dodał, że wbrew oczekiwaniom co do włoskiego stylu życia na planie nie było siesty.
"Tam pracowali cały czas i był taki jednak bardzo duży porządek" - podkreślał, dodając, że zdjęcia trwały maksymalnie 10 godzin dziennie.
Maciej Zakościelny musiał nauczyć się włoskiego. Pomogła mu trenerka językowa
Film z Maciejem Zakościelnym do polskich kin wchodzi już za kilka dni, bo 28 sierpnia. Nasi prowadzący byli ciekawi, jak polski aktor szykował się do udziału - szczególnie w aspekcie nauki języka.
"Nawet ludzie, którzy znają włoski, mówili, że bardzo dobrze to brzmi" - zauważył Zakościelny, wyjaśniając, że zanim pojawił się na planie, musiał zagłębić się nieco w tajniki włoskiej wymowy.
"Miałem nauczycielkę, wspaniałą, od języka, która nie tylko mi pokazała, jak wymawiać te słowa, które ja tam mam, a trochę ich było, ale przede wszystkim pokazała mi, na czym polega gramatyka i mogłem tworzyć już sam słowa. To nie jest takie oczywiste, bo to się odmienia i to nie jest tak, że to od razu się łapie, tylko trzeba jednak popracować, popraktykować" - mówił nasz gość.
"No i rzeczywiście miałem takie poczucie, że troszkę głębiej, nie tak powierzchownie poznałem ten język" - wyznał.
Włosi byli pod wrażeniem jego wymowy. Zakościelny musiał zmienić akcent
Zakościelny dodał, że ciekawy był dla niego fakt, iż pierwszy raz we Włoszech był w 2006 roku, a 20 lat później poleciał tam na plan filmowy. Te same daty pojawiają się w filmie:
"Historia opowiada o parach, które mówią w pewnym momencie >>zróbmy sobie przerwę<< i te pary żyją w latach 2006 i 2026" - zdradził aktor.
Maciej zdradził też, że jego włoski zrobił wrażenie nawet na samych Włochach. Szczególnie trudno im było uwierzyć, gdy aktor bez trudu wypowiadał włoskie łamańce językowe. Maciej szybko złapał też akcent:
"Nawet musiałem troszeczkę momentami obniżyć to, żeby brzmieć trochę jak Polak, a nie już tak płynnie" - wspominał w naszym studiu.
Kogo gra Maciej Zakościelny w filmie "Zróbmy sobie przerwę"?
A zapraszając widzów "halo tu polsat" do kin, Maciej Zakościelny wspomniał jeszcze o swej roli.
"Gram Polaka, który mieszka 20 lat, jest architektem razem z kolegą, którego gra Fabio Volo. No i on ma dziewczynę, z którą sobie robił przerwę, no i wtedy... To jest taka historia, która na pewno może poruszyć niejedną rozmowę" - zauważył, a Agnieszka Hyży spuentowała:
"Czyli jest to komedia, ale z przesłaniem, refleksją".
"Tak, na pewno. I wspaniale zagrana. Mówię o kolegach oczywiście" - podsumował Maciej.
Wszystkich zapraszamy więc do kina, a Maciejowi życzymy kolejnych takich ról na zagranicznych planach filmowych.









