Jeden przebój zmienił całe jej życie
Choć dziś trudno w to uwierzyć, początki kariery Gosi Andrzejewicz zbiegły się z czasami, gdy internet w Polsce dopiero raczkował. To właśnie tam zaczęła publikować swoje pierwsze utwory i budować grono wiernych słuchaczy.
Przełom nastąpił w 2006 roku, kiedy ukazał się singiel "Pozwól żyć". Artystka przyznała, że właśnie ta piosenka otworzyła jej drzwi do kariery.
"Wydałam mojego pierwszego singla >>Pozwól żyć<<, który sprawił, że otworzył mi drzwi do kariery, stał się hitem i zmienił całe moje życie", wyznała artystka.
Niedługo później usłyszała swój utwór w radiu, a popularność przyszła niemal z dnia na dzień.
Sukces przyszedł błyskawicznie. Potem przyszło bolesne zderzenie z rzeczywistością
Po premierze pierwszych przebojów życie Gosi Andrzejewicz zmieniło się niemal z dnia na dzień. Fani rozpoznawali ją na ulicach, prosili o zdjęcia i autografy, a koncerty przyciągały tłumy. Jak wspominała, po występach zdarzało się, że wielbiciele dosłownie otaczali jej samochód.
"Ludzie po prostu obłapiali mój samochód i nie chcieli nas puścić. Dosłownie na przednią szybę się kładli i nie mogliśmy ruszyć. To było coś niesamowitego", zdradziła Andrzejewicz.
Artystka przyznała, że jako młoda dziewczyna miała bardzo idealistyczne wyobrażenie o show-biznesie. Wydawało jej się, że skoro tworzy muzykę i nie wywołuje skandali, nic złego nie może się wydarzyć.
"Na samym początku mojej kariery byłam bardzo naiwna. Miałam swój obraz show biznesu, obraz muzycznego rynku. Myślałam, że to wszystko jest takie piękne, przyjazne, czerwone dywany i po prostu nie będzie żadnych problemów. A rzeczywistość zweryfikowała wszystko" - dodała gwiazda.
Najtrudniejszym doświadczeniem była dla niej fala krytyki i nieprawdziwych publikacji. Jak podkreśliła, dla młodej artystki, która dopiero rozpoczynała karierę, było to ogromnym szokiem i lekcją, że sukces w show-biznesie ma również swoją swoją cenę.
"Miałam takie pierwsze chwile zwątpienia, jak przyszła fala krytyki wyprodukowana przez pewien portal plotkarski, gdzie po prostu były sfabrykowane artykuły na mój temat praktycznie co drugi dzień. Jak podliczałam to było chyba z 300 artykułów z samymi kłamstwami w ciągu roku" - wyznała Andrzejewicz.
Zrobiła coś, czego fani się nie spodziewali
Z okazji 20-lecia kariery Gosia Andrzejewicz postanowiła podziękować osobom, które od lat wspierają jej twórczość.
Na swoim Instagramie ogłosiła nietypową akcję - zaprosiła jednego z fanów do nagrania wspólnej piosenki. Spośród wielu zgłoszeń wybrała Marcina Kołczysiaka. Razem stworzyli utwór i teledysk, spełniając jego wieloletnie marzenie.
"Postanowiłam zrobić coś wyjątkowego dla moich fanów w podziękowaniu za to, że trwają ze mną dokładnie te 20 lat" - wyjaśniła Andrzejewicz.
W studiu "halo tu polsat" na artystkę czekała jeszcze jedna niespodzianka. W trakcie rozmowy prowadzący zaprosili do studia Marcina Sołtysiaka, który pojawił się z bukietem kwiatów. Spotkanie wyraźnie wzruszyło zarówno piosenkarkę, jak i jej wieloletniego fana.

Marcin nie krył emocji i przyznał, że współpraca z artystką, której kibicował od lat, była dla niego wyjątkowym przeżyciem.
"Przyszła fajna, normalna dziewczyna, która nie wywyższała się, pokazała wszystko jak robić, jak się poruszać. Także ja jestem bardzo zadowolony" - mówił o Gosi Andrzejewicz.
Po 20 latach wciąż nie zwalnia tempa
Choć od premiery jej największych przebojów minęły już dwie dekady, Gosia Andrzejewicz nadal intensywnie koncertuje i pracuje nad nową muzyką. Jak zdradziła w "halo tu polsat", tegoroczne lato jest dla niej wyjątkowo pracowite.
Przyznała nawet, że do studia przyjechała prosto z koncertu, praktycznie bez snu.
Artystka nie ukrywa, że po 20 latach na scenie największą satysfakcję wciąż dają jej spotkania z publicznością. Jak przyznaje, to właśnie wierni fani sprawili, że może dziś świętować jubileusz swojej kariery.
Zobacz też:
Maciej Zakościelny zagrał we włoskim filmie. Zdradził kulisy swojej nowej roli
Basia Gąsienica-Giewont opowiedziała o góralskiej rodzinie i małżeństwie z "ceprem"







