"Film hollywoodzki" w Sejnach
Historia ich miłości sięga połowy lat 90., a scenerią dla rodzącego się uczucia były rodzinne Sejny i okoliczne dyskoteki. Jak wspominają, wszystko zaczęło się w nieistniejącym już klubie pod Augustowem.
"To było trochę jak z filmu hollywoodzkiego. Dorota była ze swoimi przyjaciółmi, ja ze swoimi. Nagle obracamy się na siebie: »O ,cześć. Co robisz? Z kim jesteś? To może dzisiaj się pobawimy razem«. I tak już zostało", opowiadał Liszewski.
Znali się "tylko z widzenia" już wcześniej, niejednokrotnie zerkając na siebie na ulicach miasteczka. Dorota Liszewska przyznała nawet, że czuła pewne przeczucie na długo przed oficjalnym poznaniem. Często przebiegała w pobliżu domu przyszłego męża, czując niewytłumaczalne "przyciąganie" z tamtej strony. Ich relacja szybko ewoluowała, prowadząc do ślubu, który odbył się 17 kwietnia 1995 roku - w śmigus-dyngus.
Życie w rytmie disco i... zazdrości
Radosław Liszewski nie ukrywa, że sukces zespołu Weekend to także zasługa jego żony; Dorota towarzyszyła mu bowiem na każdym etapie kariery - od lokalnych występów po największe sceny w kraju.
"Radek nie był tym Radkiem, którego wszyscy znają. Każdy ten etap i schody, które pokonywałem - Dorota mi w tym towarzyszyła. Wszystko, co nas w życiu spotkało, dzieliliśmy na dwoje", podkreślał.
Prowadzący zapytali również o cienie popularności, w tym o zazdrość. Dorota podchodzi do tego tematu z pragmatyzmem i spokojem, choć przyznaje, że uczucie to nie jest jej obce.
"Bez zazdrości nie ma miłości", stwierdziła, dodając, że przez lata przyzwyczaiła się do specyfiki pracy męża.
Sam Liszewski przyznał z kolei, że jego największy hit, "Ona tańczy dla mnie", jest w dużej mierze inspirowany jego życiem osobistym.
"Piosenki przychodzą takie, a nie inne, bo »pełną gębą« doświadczam miłości. Stąd wychodzą takie romantyczne utwory", tłumaczył.
O recepcie na udane życie i kolejnej podróży poślubnej
Jaka jest recepta na tak długi staż małżeński? Para zgodnie twierdzi, że nie ma gotowego przepisu, a kluczem jest po prostu bycie ze sobą i naturalne dopasowanie. W ich związku to Radosław jest stroną bardziej ekspresyjną. "Radek to choleryk", zdradziła Dorota.
Muzyk potwierdził te słowa, przyznając się do wyrzucania z siebie emocji. Jednak to, co ich ratuje, to umiejętność natychmiastowego wyjaśniania konfliktów.
"Nie mieliśmy ze sobą cichych dni. Ja nie potrafię się na kogoś obrazić i unikać tej osoby. Jeżeli mam z kimś na pieńku, wolę to przegadać, wyjaśnić", mówił.
Plany Liszewskich na 2026 rok zapowiadają się intensywnie. Zespół Weekend promuje nową piosenkę "Halo, tu Londyn", która spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem, szczególnie wśród młodszego pokolenia.
"Widzę grono młodych ludzi i to ogromnie budujące", uzupełnił.
W lutym para planuje wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Będzie to połączenie pracy z przyjemnością. Radosław zagra serię koncertów, po czym małżonkowie udadzą się na zwiedzanie zachodniego wybrzeża, w tym San Francisco i Los Angeles. Jak żartowali w studiu, będzie to ich "trzecia podróż poślubna", co tylko potwierdza, że po trzech dekadach ich związek wciąż ma się doskonale.
Zobacz też:







