Małgorzata Socha zdradza kulisy swojego nowego filmu. O czym - tak naprawdę - opowiadają "Psoty"?
16 stycznia do kin wchodzi nowy film Małgorzaty Sochy. W "halo tu polsat" aktorka wraz z filmową "córką", Aleksandrą Zagrodzką, zdradziła kulisy nowej produkcji, w której przyszło im grać w niezwykle wymagającym towarzystwie. O czym, tak naprawdę, opowiada obraz "Psoty"? I dlaczego w trakcie pracy na planie Małgorzata Socha została... wysmarowana psimi przysmakami?

Małgorzata Socha o swoim najnowszym filmie. Wchodzi do kin 16 stycznia
"Obie kochamy zwierzęta, ale ja myślę, że po tym filmie, w którym żeśmy razem zagrały, i państwo pokochacie zwierzęta", mówiła na początku rozmowy Małgorzata Socha.
16 stycznia odbędzie się premiera wyjątkowego filmu, w którym oprócz Małgorzaty Sochy i Aleksandry Zagrodzkiej, obecnych w studiu "halo tu polsat", zobaczymy także m.in. Borysa Szyca, Andrzeja Konopkę i Izabelę Dąbrowską. To jedna z tych historii, które wywołują jednocześnie uśmiech i łzy wzruszenia, czyli propozycja idealna na wypad do kina z całą rodziną.
O czym jest film "Psoty"? To więcej niż opowieść o psie
"Psoty" to przede wszystkim historia Frani i jej psa Sprytka, ale w tle rozgrywa się jeszcze kilka innych wątków. A o czym opowiada film zdaniem głównych aktorek?
"Też o dojrzewaniu, o stawianiu granic, walce o swoje racje - te skrywane głęboko w sercu i przeciwstawianiu się takim utartym schematom", stwierdziła Małgorzata Socha i dodała, że ciekawa historia dzieje się także między rodzicami głównej bohaterki.
Ci rodzice, chociaż w tle, są ważnym wątkiem filmu, bo dobrze ilustrują współczesnych dorosłych. "Rodzice są sami też zagubieni, trochę tak, jak w dzisiejszych czasach. Zagubieni, osamotnieni w swojej relacji, więc to też taki osobny zupełnie wątek", kontynuowała Małgorzata, a Kasia Cichopek dodała, że w "Psotach" widzowie będą więc mogli się przejrzeć, jak w lustrze.
"Bardzo fajna historia, taka energetyczna, bardzo pozytywna. Dużo humoru, dużo takich fajnych emocji. Myślę, że to jest film dla każdego", podsumowała Małgorzata Socha.
Jak zachowuje się Małgorzata Socha na planie? Młoda aktorka mówi wprost
Kasia Cichopek zauważyła, że dobre emocje widoczne na ekranie są po części wypadkową relacji, które udało się aktorom stworzyć na planie. Jak układała się współpraca Małgorzaty Sochy z młodą, początkującą aktorką? Jak Aleksandra Zagrodzka radziła sobie w wymagającej rzeczywistości?

"My z Olą miałyśmy bardzo fajną energię", przyznała Małgorzata Socha. Aktorka wyjaśniła, że zdjęcia do "Psot" odbywały się na Słowacji, a to oznaczało wyjazd daleko od domu.
"Ola była pod opieką swoich bliskich, miała cudownego dziadka. [...] Dla mnie, dorosłej kobiety, szczególnie, że ja byłam w pracy, było to czymś takim naturalnym. Było mi łatwiej to przepracować. Oleńka, została wyrwana z tych domowych pieleszy, więc rzeczywiście ten dom trzeba było jej tam stworzyć. Wszyscy na planie bardzo o nią dbałyśmy, ale dziadek był niezastąpiony", opowiadała.
A Aleksandra Zagrodzka powiedziała wprost, jak zachowuje się słynna aktorka na planie filmowym: "Z Małgosią pracowało mi się super. Uważam, że jest wspaniałą osobą. Odgrywała tak troszeczkę i poza filmem rolę mamy dla mnie".
Zobacz też: Mama, przyjaciółka i mentorka. Jolanta Fajkowska i Maria Niklińska szczerze o relacji matka-córka
Małgorzata Socha zdradza kulisy nowego filmu. "Miałam taką scenę..."
Jak wspomniała Katarzyna Cichopek, panuje przekonanie, że w branży filmowej najtrudniej pracuje się właśnie ze zwierzętami. Jak wyglądało granie z czworonogiem na planie nowego filmu Małgorzaty Sochy?
"Na samym początku byłam bardzo, bardzo ciekawa, jak w ogóle uda mi się zagrać ze Sprytkiem. Mieliśmy treningi i już za drugim treningiem poczułam z nim więź i na planie pracowało mi się super, byłam bardzo szczęśliwa. Był to mój pierwszy film z psem, ogromne wrażenia", wyznała Aleksandra Zagrodzka, a jej filmowa mama dodała, że na planie panował szereg zasad - dla dobra psiaka i dla dobra całego projektu, a niesłychaną rolę w procesie odgrywały... psie smaczki.
Jak można sobie wyobrazić, na planie filmu z uroczym czworonogiem w niemalże głównej roli, musiało się dziać. Małgorzata Socha opowiedziała jedną z ciekawszych anegdot z pracy nad "Psotami".
"Miałam taką scenę, gdzie Sprytek był schowany w domu głównych bohaterów i rodzice nic o tym nie wiedzieli. Ja śpię, czyli mama śpi. I zostałam wysmarowana tymi smaczkami, wszędzie, po całej twarzy. [...] Zaczął mnie lizać, nie mogłam się zaśmiać, ani mrugnąć powieką - bo śpię", opowiadała ze śmiechem.
A my już wiemy, że na "Psoty" trzeba się wybrać do kina. Jeżeli nie ze względu na historię psio-ludzkiej przyjaźni, albo nie po to, aby spojrzeć na współczesnych rodziców z innej strony, to chociażby po to, aby zobaczyć Małgorzatę Sochę w przezabawnej interakcji ze słodkim czworonogiem.






