Świętokrzyska Gala Kabaretowa w Kielcach. Artyści są gotowi na wieczór
Rozmowa zaczęła się zgodnie z kabaretową tradycją - od żartów. Padający deszcz, zapach mokrej przyrody i sąsiedztwo kieleckiej tyrolki wystarczyły, by goście oraz prowadzący natychmiast znaleźli wspólny język. Adrianna Borek przyznała, że atrakcję Kadzielni zna z własnego doświadczenia.
"Przeżyłam to, dwa lata temu" - wspominała, dodając ze śmiechem, że podczas przejazdu krzyczała: "O Boże, o Boże".
Tyrolka stała się zresztą motywem przewodnim całej rozmowy. Prowadzący szybko wykorzystali ją jako skalę stresu przed wieczorną galą. Okazało się jednak, że zdenerwowania wśród artystów właściwie nie ma.
"Mamy wszystko przećwiczone. Ćwiczyliśmy. Znamy się od lat" - podkreślali goście.
Trudno się dziwić. Artyści od dawna spotykają się na scenach i doskonale znają zarówno siebie, jak i środowisko kabaretowe. Nawet perspektywa występu przed koleżankami i kolegami z branży nie wywoływała większego napięcia.
Adrianna Borek o sposobie na dobry występ: "Wtedy się wszystko udaje"
W rozmowie pojawił się też temat tego, jak radzić sobie na scenie, kiedy podstawowym zadaniem jest rozśmieszenie publiczności. Adrianna Borek zdradziła prostą zasadę, która - jak przekonywała - doskonale sprawdza się w kabarecie.
"Jeżeli nie boimy się być śmieszni lub głupi, to wtedy się wszystko udaje. I to jest akurat mój systemik" - mówiła.
Na odpowiedź kolegów nie trzeba było długo czekać. "Ty będziesz śmieszna, ja jestem głupi i to prowadzenie nie może się nie udać" - padło chwilę później, wywołując kolejną salwę śmiechu.
Artyści żartowali również z pozycji Adrianny Borek w zdominowanym przez mężczyzn środowisku kabaretowym. Koledzy z branży nie szczędzili jej przy tym komplementów.
"Nie szukaliśmy w ogóle celebrytki gdzieś w świecie. Bo my mamy u siebie swoją Adunię. Ona jest nasza" - żartowali.
Kabaret Skeczów Męczących przed jubileuszem. "Mamy mnóstwo energii"
Maks Behr i Kamila Ryciak zapytali również przedstawicieli Kabaretu Skeczów Męczących o formę po latach występów i o zbliżający się jubileusz. Odpowiedź była jednoznaczna: energii nadal nie brakuje.
"Mamy mnóstwo energii. No jakoś tak mimo, że ten PESEL mówi co innego, no to jeszcze tak czujemy się naprawdę młodzieżowo" - usłyszeli prowadzący.
Gdy padło pytanie, czy "jeszcze nigdy nie było tak dobrze", odpowiedź również była szybka: "Jeszcze nigdy nie było tak dobrze".
I właśnie w takim nastroju artyści czekali na wieczorną galę - bez większego stresu, za to z ogromną ochotą na spotkanie z publicznością.
Kadzielnia ma wyjątkową atmosferę. "Najpiękniejszy amfiteatr na świecie"
W końcówce rozmowy goście podkreślili, że Kadzielnia jest dla artystów miejscem szczególnym. Monumentalny amfiteatr, otaczająca go natura i kielecka publiczność tworzą atmosferę, której - jak przekonywali - trudno szukać gdzie indziej.
"My się nie możemy doczekać, bo tu jest tak wspaniała publiczność. Tak piękny amfiteatr, najpiękniejszy na świecie, naprawdę. A byliśmy wszędzie" - mówili.
Artyści przyznali, że samo miejsce dodatkowo napędza ich podczas występów. "Szerokość geograficzna, samo otoczenie, natura, blisko ziemi" - wyliczali.
Świętokrzyska Gala Kabaretowa rozpocznie się dziś o godz. 20.00 w Polsacie. A jeśli wierzyć gościom "halo tu polsat", publiczność może spodziewać się wieczoru na najwyższym poziomie. Zapytani na zakończenie, jak oceniają go w swojej żartobliwej "skali tyrolki" od 1 do 5, nie mieli wątpliwości: "Dajemy 5".







