"Jak prosił Emilian". Justyna Sieńczyłło i Kajetan Kamiński o pielęgnowaniu dzieła życia wybitnego aktora
Jest takie miejsce na mapie Warszawy, o którym nie można pomyśleć inaczej, niż przez pryzmat jednego człowieka. Mowa o Teatrze Kamienica i jego założycielu, Emilianie Kamińskim, genialnym aktorze i równie doskonałym organizatorze. Tym, który w Teatrze zostawił całe swe serce, a którego dzieło kontynuują dziś Justyna Sieńczyłło, wdowa po istnym gigancie sceny oraz jego dzieci. Na kanapie "halo tu polsat" gościliśmy dziś zarówno aktorkę i towarzyszkę życia Kamińskiego, jak i jego syna, Kajetana.

3 lata bez Emiliana Kamińskiego
22 grudnia minęły 3 lata od śmierci Emiliana Kamińskiego. Dla bliskich były to kolejne święta bez męża i taty, a dla całej ekipy Teatru Kamienica kolejny rok, w którym wspólnie pracowali nad tym, by kontynuować i rozwijać artystyczną wizję aktora i pierwszego szefa Kamienicy.
Jak zauważyła Justyna Sieńczyłło, duch Emiliana wciąż jest mocno obecny w teatrze, który założył i o który przez ponad 20 lat zabiegał ze wszystkich sił. Tym samym zgodziła się z Olkiem Sikorą, który użył pięknej metafory, opisując obecność Kamińskiego w Kamienicy, porównując aktora do suflera podpowiadającego Justynie, co ma robić.

Justyna Sieńczyłło o Emilianie Kamińskim: "Ja go czuję"
"Oczywiście, że tak, ja go czuję" - wyznała Sieńczyłło. - "I czuje go nasz zespół. Mamy nawet, Kajetan ją wymyślił, scenę Emiliana, żeby ludzie mogli się na chwilę tam zatrzymać. Są tam jego zdjęcia, portrety od widzów. Mamy nawet wyhaftowanego Emiliana. Bo on wierzył głęboko, że to miejsce jest tak wyjątkowe, że ono daje energię".
Justyna Sieńczyłło zwróciła też uwagę na specjalny klimat miejsca, w którym działa teatr założony przez jej męża: "To jest, przypominam, historyczna kamienica z makietą starej Warszawy, ze >>starą Berlinką<< - mówiła, przywołując zabytkowy tramwaj z lat 30. XX wieku stojący przed wejściem do teatru, będący symbolem i elementem tożsamości tego miejsca.
"No, nie ma bardziej warszawskiego teatru w tym mieście" - dodała.
Mocny sezon w Kamienicy
Jednak utrzymanie i prowadzenie teatru nie jest łatwe, szczególnie w sytuacji, gdy właściciele od lat są zaangażowani w porządkowanie sprawy związanych z własnością budynku. Justyna Sieńczyłło, która dziś jest dyrektorką placówki i Kajetan Kamiński, jej menadżer, zgodnie podkreślali, że mają nadzieję, iż rok, który właśnie się zaczął, przyniesie im spokój i pewność co do funkcjonowania teatru. Jednocześnie Justyna z wielką energią i radością opowiadała o wszystkich inicjatywach, jakie miały miejsce w ostatnim czasie.
"U nas się dzieje cały czas, to był bardzo mocny sezon" - podkreśliła. "Myślę, że Emilian byłby dumny, bo to były sztuki polskie napisane przez kobiety. Zaczęliśmy od >>Widelca w głowie<< Angeliki Piechowiak o relacjach w rodzinie między kobietami. To jubileusz Eli Jarosik z gwiazdorską obsadą, między innymi Anią Jarosik, Mileną Suszyńska, Mikołajem Roznerskim. No i Elą, która miała swój jubileusz. Potem były >>Supermoce Tosi<<. Napisała to Ania Dźwięka, żona Roberta Rozmusa i Olga Sarzyńska, która to wyreżyserowała. Mądry, poszerzający wyobraźnię spektakl. I potem była >>Opiekunka na zabój<<, którą napisały Aldona Jankowska i Ola Wolf. To spektakl o współczesnym Wilanowie. Dowcipny, ale jest też w nim trochę refleksji" - opowiadała nasza gościni.
"Jak kazał Emilian". Rodzina Kamińskiego pielęgnuje jego spuściznę
Ale to nie koniec. Teatr Kamienica mocno angażuje się też w działalność charytatywną - pojawia się tam, gdzie sztuka może dodać otuchy, rozbawić i przynieść nadzieję. Justyna Sieńczyłło mówiła o kilku inicjatywach z samego tylko grudnia - wspomniała o koncercie dla zespołu lekarskiego i pacjentów z kliniki Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, spektaklu dla pacjentów Centrum Zdrowia Dziecka, a także wigilii dla osób potrzebujących wsparcia: "278 osób, jak co roku, jak kazał Emilian, prosił o to. To już tradycja, że do nas przychodzą" - mówiła dyrektorka Kamienicy.

"Ludzie mają ogromną siłę i moc"
Sieńczyłło i Kamiński nie ukrywali też, że po 3 latach samodzielnego prowadzenia teatru bardzo potrzebują spokoju i wytchnienia od nurtujących ich dom, jak mówią o Teatrze Kamienica, problemów. Justyna dodała, że w nowym roku życzyłaby wszystkim spokoju, ale i pokoju: "Musimy wierzyć, bo myśli też mają siłę. My tworzymy. >>Czego się boisz, to masz<< - taka mądra kobieta mi kiedyś powiedziała. Więc reżyserujmy te myśli na pozytyw. Bo ludzie mają ogromną siłę i moc. O tym też jest mój monogram, >>Żyj teraz<<, zapraszam" - podsumowała pięknie Justyna Sieńczyłło.
A my, dołączamy się do zaproszenia szefowej teatru - odwiedzajcie Teatr Kamienica. Bo to dla nas, widzów, jest tworzony i dzięki nam może wciąż tworzyć nowe, zmieniające nasz świat na lepsze, spektakle.
Zobaczcie też:
Tylko u nas. Marek Kamiński o zdobyciu bieguna południowego z synem Kayem: "Na początku było ciężko"






