toBarbara Gąsienica-Giewont pochodzi z Zakopanego i od lat łączy muzykę z góralskimi korzeniami. Jest wokalistką, kompozytorką, autorką tekstów oraz aktorką teatralną i musicalową. Jej twórczość łączy tradycyjne brzmienia Podhala z nowoczesnym popem i elektroniką. W niedzielnym wydaniu "halo tu polsat" artystka spotkała się z Olkiem Sikorą w plenerowym studiu na Równi Krupowej. Z Giewontem w tle opowiedziała o rodzinie, która od pokoleń jest związana z Podhalem, oraz o tym, jak tradycja wpłynęła na jej muzyczną drogę.
Gąsienicowie od ponad 500 lat związani są z Podhalem
Już na początku rozmowy prowadzący zwrócił uwagę na pochodzenie artystki. Ród Gąsieniców liczy sobie ponad 500 lat, a Basia jest jego częścią od strony ojca.
"Na pewno prawdą jest, że to jest zaszczyt w ogóle urodzić się w tym miejscu, zaszczyt urodzić się w takiej rodzinie, w takim rodzie" - mówiła artystka.
Jak podkreśliła, ogromne znaczenie miała dla niej nie tylko historia nazwiska, ale przede wszystkim najbliższa rodzina.
"Mam piękną rodzinę, tę najbliższą i bardzo to doceniam, bo tak naprawdę gdyby nie oni, to i mnie by takiej tutaj nie było", przyznała Basia.
Artystka wychowywała się w otoczeniu podhalańskiej kultury, sztuki i tradycji. Jak sama mówiła, dorastanie w takim miejscu pozwala chłonąć ją niemal naturalnie.
"To, że mogłam dotykać tej sztuki, która tu jest. Obcować z nią na co dzień, przekazywać na swój sposób" - wspominała.
Zobacz też: Myślisz, że o Zakopanem wiesz już wszystko? Te miejsca potrafią zaskoczyć
Jej mąż jest "ceprem". Przed weselem czekał go specjalny kurs
Jednym z najbardziej barwnych momentów rozmowy była historia męża Basi, który pochodzi z Warszawy. Artystka z uśmiechem przyznała, że wejście do góralskiej rodziny nie było dla niego czymś łatwym.
"Za cepra" - odpowiedziała, gdy prowadzący przypomniał, że za mąż wyszła za warszawiaka.
Okazało się, że przyszły mąż musiał sporo zrobić, aby dobrze odnaleźć się w rodzinie z Podhala. Basia wspomniała spotkanie z członkiniami Koła Gospodyń Wiejskich z Kościeliska. Jedna z kobiet miała powiedzieć do jej przyszłego męża:
"No ja to jakbym w rodzinie takiego cepra miała, to u nas to by się nie przyjął".
Jak wspominała artystka, jej przyszły mąż początkowo był onieśmielony perspektywą wejścia do tak mocno związanej z tradycją góralskiej rodziny. Nie ukrywała, że było to dla niego spore wyzwanie.
Na tym jednak nie koniec. Przed weselem warszawiak musiał nauczyć się podstaw góralskiej kultury.
"On się uczył tańczyć, śpiewać i on to wszystko opanował" - opowiadała Basia.
Najbardziej zaskakujące wydarzenia miały nastąpić tuż przed samym ślubem. Przyszły teść przyjrzał się, jak warszawski "cepr" radzi sobie z góralskimi tradycjami. Chwilę później zrobił coś, co można było odczytać jako znak akceptacji.
"Mój ojciec, jak widział to dzień przed weselem, to tak na niego spojrzał i powiedział: >> chodź chłopie>> i dał mu swoją koszulę góralską" - zdradziła artystka.
Na wesele pan młody pojechał więc po kompletny strój góralski. Co więcej, nie skończyło się tylko na przebraniu.
"Zaśpiewał i zatańczył na własnym weselu góralskim" - opowiadała Basia.
Góralskie korzenie połączyła z popem i elektroniką
Dla Basi Gąsienicy-Giewont góralska tradycja nie oznacza jednak zamknięcia się wyłącznie w dawnych brzmieniach. Artystka od lat szuka własnego sposobu na opowiadanie o Podhalu.
Jej muzyczna droga była - jak sama przyznała - bardzo kręta. Zaczynała od śpiewania po góralsku, później od tego odeszła, a z czasem wróciła do swoich korzeni.
"Zaczynałam, śpiewając po góralsku. Pewnie jakbym chciała, to i po góralsku bym gadała" - mówiła.
Jednocześnie podkreśliła, że ma ogromny szacunek do osób, które całe życie spędziły na Podhalu i posługują się gwarą na co dzień. U niej w domu rodzinnym nie zawsze jednak mówiło się po góralsku. Jej tata robił to w pracy, natomiast w domu język ten nie był już tak obecny.
"I ja kocham góralszczyznę, więc bardzo chłonę to, co tata mówi, jak poprawia mnie, żebym poprawnie śpiewała, żeby to było czyste, góralskie" - opowiadała.
Dziś chce, aby jej muzyka pokazywała podhalańską kulturę w nowoczesny, ale jednocześnie pełen szacunku sposób.
"Bardzo mi zależy, żeby ta kultura góralska mimo nowoczesnego podejścia była pokazana szlachetnie" - podkreślała artystka.
Dziś Basia nie tylko śpiewa i komponuje, ale także występuje na scenach teatralnych i musicalowych. Ma na swoim koncie m.in. role w produkcjach Teatru Muzycznego ROMA, w tym w musicalach "Aida" i "Piloci".
Zobacz też:
Tego lepiej nie rób 15 sierpnia. Dawniej wierzono, że przynosi pecha







