"Był bardzo kochający. Zawsze czułyśmy z siostrą, że jesteśmy dla niego ważne, jeśli nie powiedzieć najważniejsze" - mówi Maria Dejmek, wspominając swojego ojca, Piotra Dejmka, który zmarł w 2010 roku. W rozmowie z Anną Rubaj, reporterką "halo tu polsat", aktorka wraca pamięcią do rodzinnego domu, najlepszych naleśników i kotletów schabowych przygotowywanych przez tatę oraz rozmów przy stole, podczas których wszyscy śmiali się do łez. Opowiada też o jego wymagającej naturze, poczuciu humoru i niezwykłej trosce o najbliższych. Wspomina sytuację, gdy ojciec bez wahania pokonał kilkaset kilometrów, by pomóc jej podczas wakacyjnego wyjazdu.
Przy grobie ojca na Starych Powązkach Maria Dejmek nie ukrywa wzruszenia. "Ludzie mówią, że czas leczy rany. Ja uważam, że czas nie leczy ran. Absolutnie. Po prostu uczy nas, jak z tym żyć" - wyznaje. Po 16 latach od jego śmierci mówi o sile, którą odnalazła w sobie, i o tym, jak bardzo brakuje jej ojca w ważnych momentach życia. Na zakończenie zapala dwa znicze w kształcie czerwonych serc - jeden od siebie, drugi od siostry mieszkającej w Salzburgu. To ich coroczny, czuły gest pamięci o ukochanym tacie.






