"Czasami warto jest zwariować" - odpowiedział Piotr Rogucki na pytanie Piotra Kędzierskiego o to, jak żyć, żeby nie zwariować. Okazuje się jednak, że gdy artysta potrzebuje spokoju, zamiast szukać kolejnych wrażeń, wybiera najprostsze codzienne czynności. "Jak chcę się uspokoić, to robię po prostu zwykłe czynności. Czyli na przykład obieranie ziemniaków. Albo sadzenie roślin" - zdradził. Panowie postanowili więc połączyć rozmowę z pracą przy kuchennym stole, a później zabrali się za sadzenie tulipanów. Rogucki opowiedział, że mieszka na wsi i co roku sadzi około tysiąca cebulek. Nie zabrakło też wspomnień o Comie i jubileuszowej trasie "ROGUCKI x 30", którą nazwał swoją największą dotychczasową trasą solową.
W dalszej części spotkania rozmowa przybrała bardziej osobisty charakter. Zapytany o kryzys wieku średniego, 48-letni artysta przyznał: "Ja mam wrażenie, że mam, aktualnie jestem w trakcie kryzysu wieku średniego". Jak wyjaśnił, to dla niego czas przyglądania się własnemu życiu i zastanawiania nad sprawami, które warto jeszcze uporządkować. "Nagle musisz stanąć wobec siebie, wobec wszystkiego, co zrobiłeś w życiu i się zastanowić, czy są jakieś sprawy, które musisz dokończyć, załatwić, wypowiedzieć na głos, przeprosić albo pogodzić się z ludźmi albo sobą samym" - mówił Rogucki. Ta szczera refleksja stała się jednym z najbardziej poruszających momentów nietypowej rozmowy dwóch Piotrów.






