"Nad cichą, modrą toń nieskończonego morza, płynęła kwiatów woń, jak lutni dźwięk, w przestworza"... Gdy Kazimierz Przerwa-Tetmajer kreślił te słowa, biorąc na tapet narodziny mitycznej Afrodyty, nie przypuszczał nawet, że opisywane przezeń miejsce nie tylko istnieje, ale i stanie się w przyszłości wypoczynkową mekką dla tysięcy jego krajan. Światem, który po wynurzeniu się z morskiej piany ujrzała podobno najpiękniejsza olimpijska bogini, miał być bowiem rajski Cypr. I choć ten po dziś dzień czerpie ze starożytnego dziedzictwa, ma do zaoferowania dużo, dużo więcej.