"Wszystko zaczyna się sypać". Małgorzata Ohme o zmianach po 40. roku życia
Rozmowę na temat dojrzałości i zmian, jakie w życiu kobiet zaczynają się lawinowo po 40. roku życia, Małgorzata Ohme zaczęła od zacytowania Krzysztofa Gojdzia, znanego lekarza, który jest też osobowością medialną.
"Kiedyś Krzysiek Gojdź, kolorowy ptak, powiedział mi, jak oznajmiłam, że skończyłam 40 lat: >>40 lat to jest nic, zobaczysz, 42-43 to jest ten moment, kiedy wszystko zaczyna się sypać<<" - opowiadała Ohme, po czym dodała, że sporo w tym prawdy.
"Muszę przyznać, że rzeczywiście gdzieś w okolicach 42-43 lat jest ten moment, kiedy zaczynasz zauważać kolejnego tygodnia, kolejnego miesiąca, że dochodzi ci nowa dolegliwość, dochodzi ci nowa rzecz, która budzi twój dyskomfort. I ja rzeczywiście poczułam, że zaczynam się starzeć w różnych momentach, w tym, że coraz gorzej widziałam. Zaczęłam zauważać, że moje ciało żyje osobnym życiem, że już nie chodzi o to, że masz grube nogi, ale chodzi o to, żeby mieć jędrne nogi, bo ta skóra już nie jest taka, jak powinna być" - dzieliła się swymi przemyśleniami autorka książki.
Małgorzata Ohme o zmianach potrafi mówić z uśmiechem. Na przykład wtedy, gdy opisuje powszechny problem dotykający kobiet w okresie menopauzy - trudności z utrzymaniem moczu.
"Śmieję się w książce, że kiedy szłam po ulicy i zaczęłam kichać na przykład, to nauczyłam się, że nie należy kichać spontanicznie, ale odpowiedzialnie i z szacunkiem" - żartowała.
"I kiedy mówię to dziewczynom, które rozumieją, o co chodzi z kichaniem, to dziewczyny mówią, że nie tylko trzeba się ustawić tak" - w tym miejscu Małgorzata demonstracyjnie skrzyżowała nogi - "Ale trzeba jeszcze głowę obrócić w lewą stronę" - mówiła.
"To jest pozycja kobiety po czterdziestce, która kicha" - spuentowała.
Małgorzata Ohme o dojrzałości kobiet. "Po drugiej stronie jest wolność"
Książka, którą napisała Małgorzata Ohme, powstałą właśnie z perspektywy kobiety, która rozumie bolączki dojrzałych dziewczyn.
"Ja tę książkę napisałam dlatego, że sama jestem już dziewczyną, która przechodzi do tak zwanej drugiej części życia. Jest coś takiego jak psychologia środka życia" - mówiła.
"Czyli to, że my kończymy pierwszy etap życia, w którym jesteśmy dla innych, dla rodziny, tworzymy gniazdo. My szczególnie my kobiety jesteśmy odpowiedzialne za wszystkich, jesteśmy generalnie głównie dla innych. I przychodzi taki moment, kiedy ta sytuacja się zmienia, dzieci dorastają, nasi rodzice zaczynają się starzeć, nasi bliscy, różni zaczynają odchodzić też. Doświadczamy bardzo różnych strat, nasze ciało się zmienia" - podkreśliła.

Nasza gościni zwróciła też uwagę na fakt, że po "40" kobiety przestają być już tak widoczne - nawiązała w ten sposób do bycia coraz bardziej przezroczystymi przez kobiety w dojrzałym wieku.
"Mimo wszystko, cokolwiek nie robimy, czy w telewizji, uważam, że nadal jesteśmy dość niewidzialne społecznie" - podkreśliła Małgorzata.
Nasza gościni dodała, że okres perimenopauzy oraz to, co przychodzi po nim, stanowią najważniejszy kryzys rozwojowy w życiu kobiety, równie dojmujący jak okres dojrzewania.
"To jest trudne, ale po drugiej stronie, uważam, że jest wolność. Taka wolność, której nie możemy doświadczać w pierwszej części życia" - dodała Ohme.
"Teraz ja". Dlaczego życie kobiet po czterdziestce może nabrać nowego znaczenia?
W tym miejscu Ida Nowakowska zauważyła, że z jej obserwacji wynika, że kobiety po "40" czy "50" emanują siłą, która sprawia, że świat trochę się ich boi.
"O, bardzo się boi" - przytaknęła Małgorzata.
Z jednej strony mamy więc straty, poczucie wyobcowania i pewnego niezauważania, ale z drugiej mamy też siłę i nowe perspektywy kobiet w tym wieku.
"Po drugiej stronie jest nasza wspaniała psychika, nasz umysł. I w psychologii nazywamy, że to jest taki czas >>teraz ja<<. Teraz ja i mogę sobie odpuścić wszystko. Teraz ja mogę robić to, czego nie mogłam robić przez całe życie, bo żyłam dla innych" - podkreśliła psycholożka.

Małgorzata Ohme szczerze o randkowaniu po 40. "Widzę mniejsze zainteresowanie"
Krzysztof Ibisz zauważył z kolei, że z jego perspektywy dojrzałe kobiety, który Małgorzata jest reprezentantką, wcale nie kojarzą się mu z byciem niewidocznymi.
"Ja w ogóle nigdy bym cię nie postrzegał jako osoby jakkolwiek niewidzialnej" - mówił Krzysztof. "Naprawdę zaczęłaś dostrzegać w sobie takie myślenie?" - dopytywał.
Małgorzata potwierdziła, podsunęła też konkretny dowodów, który sprawił, że zaczęła tak o sobie myśleć.
"Myślę sobie, że jeżeli ja, osoba dość uprzywilejowana przez to na przykład, że zapraszają mnie do "halo tu polsat", że ktoś mnie rozpozna, że jestem atrakcyjną kobietą, widzę mniejsze zainteresowanie i nawet mogę pokazać algorytm" - drążyła.
"Kiedy ja jestem na portalu randkowym, a jestem i też piszę o tu swoich różnych przygodach i spotkaniach, to nie chodzi o to, że ktoś przejrzy moje zdjęcia i powie, o nie, ona jest nieatrakcyjna, więc w lewo. On mnie nie zobaczy, dlatego że algorytm tak działa, że zaznaczamy sobie, do którego wieku chcemy. I wierzcie mi, że do czterdziestego roku życia ja byłam w różnych etapach życia na portalach randkowych, no to masa była, nie sądzę, że wyglądałam gorzej, właśnie czasem mi się wydaje, że dzisiaj wyglądam lepiej niż wcześniej. Ale teraz bardzo się to zmieniło" - zauważyła.
Małgorzata dodała, że nie chodzi jej przy tym o poczucie, że mogłaby się podobać wielu mężczyznom.
"I to nie o to chodzi, bo można powiedzieć, że nie chodzi o ilość, tylko chodzi o jakość, no bo przecież tak naprawdę chodzi o tego jednego mężczyznę. Ale mimo wszystko, jeżeli ja tego doświadczam, to jestem przekonana, że doświadcza to wiele kobiet po czterdziestym roku życia, czterdziestym piątym roku życia" - podsumowała psycholożka.
Na koniec Małgorzata Ohme podkreśliła, że jej nowa książka jest "totalnie pozytywna" i zachęca do wzięcia życia w swoje ręce.
"Ona mówi o tym, że ja cię zapraszam do najlepszej części swojego życia, gdzie możesz tego nie mieć, tu możesz nie mieć, tu ci się może nie podobać, tu ci może zwisać, tu cię znowu coś zaskoczy. Ale jednocześnie ten stan umysłu, to poczucie, że naprawdę masz już troszkę...., troszeczkę już naprawdę ci nie zależy i możesz wreszcie robić co chcesz i możesz wreszcie spełniać swoje marzenia. Możesz robić po swojemu, może to się komuś nie podobać, no bo ta niewidzialność ma też różne dobre strony" - podsumowała nasza gościni.
Zatem, drogie dziewczyny, jak mówi Małgorzata Ohme "żyjcie, bawcie się i kochajcie". A jeśli chcecie znaleźć mądrą przewodniczkę w tej drodze, sięgnijcie po nową książkę psycholożki. Bo ta druga część życia też może być ekscytująca i pełna radości.







