Pszczeli, sojowy czy parafinowy? Nie każdy wosk jest taki sam
Podstawowym kryterium wyboru świecy powinien być jej skład, a nie intensywność zapachu czy estetyka opakowania. Jak tłumaczyła ekspertka, dostępne na rynku produkty różnią się przede wszystkim pochodzeniem surowca - wosk pszczeli wytwarzany jest przez pszczoły, sojowy powstaje z odpowiednio przetworzonego oleju roślinnego, parafina stanowi zaś produkt rafinacji ropy naftowej. Justyna Modła-Możdżeń szczególnie polecała świece wykonane w całości z wosku pszczelego, zwracając uwagę na jego naturalny, lekko miodowy aromat, niewymagający dodawania kompozycji zapachowych. Alternatywą mogą być wyroby sojowe, choć i w ich przypadku należy sprawdzać obecność dodatkowych substancji.
Nie oznacza to jednak, że sama naturalność surowca gwarantuje całkowite bezpieczeństwo. Podczas spalania każdego rodzaju wosku mogą powstawać zanieczyszczenia powietrza, a ich ilość zależy między innymi od konstrukcji świecy, dodatków zapachowych i warunków palenia. Osoby szczególnie wrażliwe powinny więc ograniczać intensywne aromaty oraz pamiętać o regularnym wietrzeniu pomieszczeń. Warto przy tym zachować ostrożność także wobec naturalnych olejków eterycznych, które nie są automatycznie obojętne dla zdrowia. Niektóre mogą wywoływać podrażnienia, a w domach ze zwierzętami - szczególnie kotami - wymagają dodatkowej uwagi.
Sam wosk pszczeli potrafi zresztą zaskoczyć również wyglądem. Pojawiający się niekiedy na jego powierzchni biały nalot, zwany patyną woskową, nie jest oznaką pleśni, lecz naturalnym efektem krystalizacji składników wosku.
Pierwszy płomień ma znaczenie. O najczęstszych błędach podczas palenia świec
Jednym z najczęstszych problemów podczas palenia świec pozostaje tak zwane "tunelowanie" - sytuacja, w której wosk wypala się wyłącznie wokół knota, pozostawiając coraz głębsze zagłębienie i niewykorzystaną warstwę przy ściankach naczynia.
Jak wyjaśniała gościni "halo tu polsat", szczególne znaczenie ma pierwsze zapalenie. Świeca powinna palić się wystarczająco długo, by roztopiony wosk dotarł do brzegów pojemnika (choć z zachowaniem maksymalnego czasu użytkowania zalecanego przez producenta). Zgaszenie jej już po kilkunastu minutach może natomiast sprzyjać powstawaniu tunelu, pogłębiającego się podczas kolejnych użyć.
Ważne jest również regularne skracanie knota. Przed zapaleniem powinien mieć około pięciu milimetrów, o ile instrukcja nie wskazuje inaczej. Zbyt długi może bowiem powodować nadmiernie wysoki płomień, kopcenie oraz powstawanie charakterystycznej czarnej kulki na końcówce.
Zamiast dmuchania - odrobina pomysłowości. Jak gasić świece?
Sporo uwagi poświęcono też gaszeniu świec. Tradycyjne zdmuchiwanie płomienia bywa przyczyną powstawania nieprzyjemnego dymu, czemu można zapobiec na dwa sposoby.
Pierwszym jest wykorzystanie specjalnego gasidła, odcinającego płomieniowi dopływ tlenu. Drugi polega na krótkotrwałym zanurzeniu zapalonego knota w roztopionym wosku, a następnie ponownym ustawieniu go w pionie. Ekspertka pokazała, że do tej czynności można wykorzystać specjalny metalowy przyrząd, a w warunkach domowych także patyczek, zachowując ostrożność przy gorącym wosku.
Niezależnie od wybranej metody, świec nie należy pozostawiać bez nadzoru, ustawiać przy łatwopalnych dekoracjach ani palić w przeciągu. Nie wolno również polewać wodą płonącego wosku - grozi to gwałtownym rozpryskiem rozgrzanej substancji.
Drobne nawyki okazują się zatem równie istotne jak sam zakup. Odpowiednio dobrana, prawidłowo palona i gaszona świeca może bowiem służyć znacznie dłużej, nie wymagając przy tym żadnych szczególnie skomplikowanych zabiegów.







