Niektóre prezenty cieszą przez chwilę, inne pozostają w pamięci na całe życie. Ten, który pani Irena otrzymała od swoich córek, miał być czymś więcej niż zmianą fryzury czy nową stylizacją. Chodziło o to, by kobieta, która przez większą część życia troszczyła się przede wszystkim o innych, mogła wreszcie znaleźć czas tylko dla siebie. I zobaczyć siebie w zupełnie nowym świetle.
Samotnie wychowała sześcioro dzieci. Dziś córki postanowiły zadbać o nią
Pani Irena miała zaledwie 36 lat, gdy została wdową. Została sama z sześciorgiem dzieci - czterema córkami i dwoma synami. Przez kolejne lata godziła codzienne obowiązki z wychowaniem dużej rodziny, własne potrzeby często odsuwając na dalszy plan.
Dziś dzieci są już dorosłe, ale pani Irena wcale nie zwolniła tempa. Pracuje w sklepie, a dodatkowo drugą kadencję pełni funkcję sołtyski, angażując się w sprawy mieszkańców swojej miejscowości.
"Jak coś się lubi, to się idzie i się robi" - powiedziała z uśmiechem w studiu "halo tu polsat", zapytana o swoje obowiązki.
Na co dzień pani Irena rzadko się maluje i nie poświęca wiele czasu na układanie włosów. Profesjonalny makijaż czy fryzura to dla niej raczej element przygotowań do wyjątkowych okazji niż codzienny rytuał.
Pomysł na zmianę wyszedł od jednej z córek. Zbliżały się 58. urodziny mamy, przypadające na 17 listopada, a ona szukała prezentu, który naprawdę sprawiłby jej radość.
"Zastanawiałam się nad prezentem, ale kompletnie nie miałam żadnego pomysłu. Ale w tle zobaczyłam odbywającą się metamorfozę i tak kliknęło, takie >>wow, to jest to<<" - opowiadała.
W ten sposób pani Irena trafiła do studia "halo tu polsat", gdzie czekał na nią zespół ekspertów gotowych przygotować zupełnie nową odsłonę jej wizerunku.
Radykalne cięcie pixie i nowy kolor włosów. Tak odmieniła się pani Irena
Już podczas pierwszego spotkania stylistka fryzur Kasia Hnatkowska zapowiedziała, że zmiana będzie wyraźna. Uznała, że dotychczasowy kolor włosów pani Ireny zbyt mocno zlewał się z odcieniem jej skóry, przez co nie wydobywał w pełni urody bohaterki. Postawiła więc na nową koloryzację i zdecydowane cięcie w stylu pixie. Krótka, nowoczesna fryzura nie tylko pięknie wyeksponowała twarz pani Ireny, ale ma też bardzo praktyczną zaletę - jest łatwa do codziennego układania.
"Cięcie nie mogło być inne jak w stylu pixie. Było radykalne" - przyznała fryzjerka, wyjaśniając, że do ułożenia włosów wystarczy ich wysuszenie i odrobina wosku.
Nowy kolor, zdaniem ekspertki, ocieplił wygląd cery i sprawił, że oczy bohaterki stały się bardziej wyraziste.
Makijażem zajął się Mateusz Przybylski. Ponieważ pani Irena na co dzień niemal się nie maluje, ekspert nie chciał przytłaczać jej urody mocnym makijażem. Wybrał ciepłe odcienie, podkreślił oczy i kości policzkowe, nadając całości nieco bardziej wyrazisty charakter. Efekt? Makijaż, który sprawdzi się zarówno na co dzień, jak i podczas wyjątkowych okazji, a przy tym nie odbiera twarzy naturalności.

Cekiny, koronka i modne brązowe rajstopy. Elegancja z charakterem
Za nową garderobę pani Ireny odpowiadała Anna Śmiechowska. Stylistka chciała stworzyć zestaw, który podkreśli nie tylko sylwetkę bohaterki, ale także jej osobowość. Zamiast klasycznej, zachowawczej elegancji zaproponowała połączenie różnych faktur i modowych charakterów. W stylizacji pojawiły się cekiny, delikatna koronka oraz kurtka dodająca całości nowoczesnego, nieco nonszalanckiego wyrazu.
"Dziewczyny, nie boimy się cekinów, zakładamy je na co dzień" - przekonywała stylistka, pokazując, że błyszczące elementy nie muszą być zarezerwowane wyłącznie na wieczorne wyjścia.
Uwagę zwracały również rajstopy w kolorze black coffee, czyli głębokiego brązu. To właśnie one pomogły stworzyć spójną kolorystycznie stylizację, a jednocześnie stanowiły ciekawą alternatywę dla klasycznej czerni.
Całość uzupełniły szpilki, które - jak zdradziła Anna Śmiechowska - pani Irena po prostu uwielbia.
Córki zaniemówiły na widok mamy. A potem pani Irena spojrzała w lustro
Na finał metamorfozy w studiu czekały cztery córki bohaterki, które nie widziały wcześniej efektów pracy ekspertów, dlatego kiedy pani Irena pojawiła się przed nimi w zupełnie nowej odsłonie, zaskoczenie było ogromne.
Zapytane, czy rozpoznały mamę, odpowiedziały krótko: "Ciężko!".
Najbardziej wyczekiwany moment miał jednak dopiero nadejść. Pani Irena nie widziała jeszcze swojego odbicia. Kiedy wreszcie stanęła przed lustrem i zobaczyła nową fryzurę, makijaż i stylizację, sama nie mogła uwierzyć w przemianę.
"No na pewno nie siebie" - przyznała, patrząc w lustro.

W studiu nie zabrakło wzruszenia. Córki zgodnie przyznały, że efekt spełnił ich oczekiwania, a nawet okazał się lepszy, niż sobie wyobrażały.
Najpiękniejszym podsumowaniem tej przemiany były jednak słowa samej bohaterki. Gdy zapytano ją, który element nowego wizerunku chciałaby zachować na co dzień, odpowiedziała bez wahania:
"Chyba wszystko!" - wyznała.
I być może właśnie o to chodziło w tym wyjątkowym prezencie. Nie tylko o nową fryzurę, piękny makijaż czy eleganckie ubranie, ale o przypomnienie pani Irenie, że po latach poświęcania czasu innym może równie wiele uwagi podarować samej sobie.
Całą metamorfozę pani Ireny Babul, od pierwszego spotkania z ekspertami po wzruszający finał, możecie obejrzeć w naszych materiałach wideo z "halo tu polsat".







