Góry Orlickie na jesienny weekend. Kościół, przez którego dach widać niebo
Jeśli zastanawiamy się, gdzie pojechać we wrześniu albo szukamy mniej oczywistego pomysłu na jesienny weekend, Neratov trudno pomylić z którymkolwiek z popularnych miejsc za polską granicą. To niewielka górska miejscowość po czeskiej stronie Gór Orlickich, położona niemal przy Polsce. Wśród zielonych zboczy wyrastają dwie wieże barokowego kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Z zewnątrz wygląda pięknie, ale dopiero po przekroczeniu progu zaczyna się prawdziwe zaskoczenie.
Nad głową zamiast zwyczajnego sklepienia pojawia się szkło i niebo. Światło wpada do wnętrza z góry, przez tafle szkła można obserwować przesuwające się chmury, a stare, zabytkowe mury spotykają się z lekką, ażurową współczesną konstrukcją. To jeden z tych widoków, które sprawiają, że zwykła wycieczka na weekend dostarcza wrażeń i emocji, których nie spodziewaliśmy się pakując plecak.
Kościół wzniesiono w latach 1723-1733, z czasem zaczął popadać w ruinę, w końcu był stopniowo odnawiany, a jego najbardziej charakterystyczny element - szklany dach - ukończono w 2007 roku. Dziś hasło "Neratov - kościół ze szklanym dachem" doskonale wystarcza, by zrozumieć, dlaczego miejsce przyciąga fotografów i podróżników z całego świata.

Skoro takie piękne, to może i sporo kosztuje? Nic z tych rzeczy. Do kościoła wchodzi się za darmo, a świątynia jest dostępna - według portali turystycznych - nawet przez całą dobę. Jeżeli więc szukamy darmowych atrakcji, które robią wrażenie, Neratov wygrywa z wieloma bardziej znanymi zabytkami zabytkami okolicy.
Jest też dobry powód, by zajrzeć tu właśnie teraz. 18 września 2026 roku w kościele otwarto nową audiowizualną wystawę opowiadającą historię tego niezwykłego miejsca, udostępniono również odnowione i podświetlane schody.
Gdy szukamy atrakcji w Górach Orlickich, zwykle znajdujemy szlaki, wieże widokowe i górskie panoramy. Neratov pokazuje inną stronę regionu: zaskakującą i nastrojową. To dobry pierwszy punkt dla każdego, kto planuje Czechy na weekend, ale nie chce po raz kolejny jechać do najbardziej oczywistych miejsc.
Na samym Neratovie szkoda jednak kończyć. Kilkanaście kilometrów dalej krajobraz zmienia się całkowicie.
Zobacz też: Zamienił sto metrów na kamper. Od dwóch lat jego dom jest "w drodze"
Zemská brána w Czechach. Tu Dzika Orlica przeciska się między skałami
Nazwa Zemská brána, czyli Ziemska Brama, brzmi niemal baśniowo i w tym przypadku wcale nie obiecuje za dużo. W tym miejscu rzeka Dzika Orlica wcina się w zalesioną dolinę, przeciska pomiędzy skałami i wielkimi głazami, a ścieżka raz biegnie tuż przy wodzie, raz znika pomiędzy drzewami.
Jeżeli ktoś zastanawia się, co zobaczyć jesienią w Czechach, właśnie ten fragment trasy może okazać się najbardziej malowniczy. Nad ciemniejszą wodą pojawiają się żółcie, rudości i głębokie zielenie, z lasu wychodzą skalne ściany, a całość spina kamienny most i niewielkie kładki.

Sporą zaletą jest także to, że nie trzeba imponującej kondycji, aby móc cieszyć się tym krajobrazem. Przez rezerwat prowadzi krótka ścieżka przyrodnicza długości około 2,5 km. Idziemy doliną Dzikiej Orlicy, a nie wspinamy się godzinami pod górę. To dobry wariant dla osób, które chcą pięknych widoków, ale podczas wyjazdu we wrześniu wolą spokojny spacer.
Po drodze można zobaczyć kamienny most, Kładkę Przemytników, skały i niewielką jaskinię. Trasa jest na tyle krótka, że bez problemu można potraktować ją jako drugi punkt tego samego dnia.

I znów nie ma tu kasy biletowej. Zemská brána należy do tych atrakcji za darmo, w których największą wartością jest po prostu sam krajobraz.
To idealne miejsce na wycieczkę w stylu "Czechy na weekend". Kilka kilometrów od polskiej granicy można znaleźć pejzaż, który wygląda jak gotowa pocztówka.
Zobacz też: Ta kolej wygląda jak z filmu. Jesienią trasa zachwyca najbardziej
Torfowisko pod Zieleńcem jesienią. Drewniana kładka prowadzi przez niezwykły krajobraz
Na trzeci przystanek wracamy na polską stronę granicy. I znowu sceneria zmienia się niemal całkowicie.
Torfowisko pod Zieleńcem w Górach Bystrzyckich nie przypomina ani skalistej doliny Dzikiej Orlicy, ani górskiej miejscowości z barokowym kościołem. Jest cicho, płasko i bardzo spokojnie. Przez podmokły teren prowadzą drewniane chodniki, a po obu stronach rozciąga się charakterystyczna roślinność.
Jesienią robi się szczególnie efektownie. Zieleń ustępuje żółciom, brązom i rudościom, a drewniana kładka prowadząca w głąb rezerwatu tworzy jeden z tych widoków, przy których automatycznie wyciąga się telefon.

Rezerwat utworzono w 1954 roku. Chronione jest tu torfowisko wysokie wraz z charakterystyczną roślinnością, ale z punktu widzenia osoby przyjeżdżającej na krótki jesienny wyjazd najważniejsza jest przygotowana ścieżka przyrodnicza. Ma około 3 km długości, a jej elementem jest blisko 190-metrowa drewniana kładka.
To miejsce, które zasługuje na to, żeby zwolnić i po prostu przejść się, zatrzymując co jakiś czas, by spojrzeć na otwartą przestrzeń torfowiska. Gdzie pojechać jesienią, jeśli szukamy ciszy i spokoju? Może właśnie to miejsce będzie idealną odpowiedzią. Tymbardziej, że udostępniona trasa jest całkowicie darmowa.

Jeśli ktoś szuka atrakcji Zieleńca jesienią, nie powinien ograniczać się wyłącznie do samej miejscowości. Torfowisko daje zupełnie inny krajobraz niż okoliczne stoki i jest naturalnym domknięciem naszej polsko-czeskiej trasy.
Trzy darmowe atrakcje blisko Polski. Ile naprawdę kosztuje ta wycieczka?
W ciągu jednego dnia można zobaczyć barokowy kościół ze szklanym dachem, skalisty przełom górskiej rzeki i torfowisko przecięte drewnianymi kładkami, a do żadnej z tych trzech głównych atrakcji nie trzeba kupować biletu.
Nie oznacza to oczywiście wycieczki za zero złotych. Trzeba uwzględnić paliwo, ewentualny parking, kawę lub obiad, a przy dłuższym pobycie także nocleg. Sam program zwiedzania można jednak ułożyć tak, by niemal cały budżet został na dojazd i przyjemności, zamiast na wejściówki.
Najpierw wchodzimy do wnętrza, w którym przez dach widać niebo. Potem słuchamy Dzikiej Orlicy przepływającej pomiędzy głazami. Kilka godzin później idziemy po drewnianej kładce nad torfowiskiem. Trzy małe wycieczki składają się w jeden bardzo nieoczywisty dzień.
Czechy na weekend czy jednodniowa wycieczka? Tak najlepiej ułożyć trasę
Jeszcze przyjemniejszą opcją będzie cały weekend za granicą połączony z noclegiem po polskiej lub czeskiej stronie. W Neratovie działa zaplecze gastronomiczne, a po polskiej stronie łatwo znaleźć nocleg w okolicach Zieleńca czy Dusznik-Zdroju.
W Czechach, blisko granicy z Polską, nie trzeba szukać jednej wielkiej atrakcji. Właśnie połączenie kilku mniejszych miejsc sprawia, że ten kierunek jest tak ciekawy i szczególnie sprawdza się na jesienny wypad, gdy kolory liści grają spektakl i próżno szukać tłumów.
To jest największą zaletą tej trasy: łączy trzy miejsca, o których wiele osób wciąż nawet nie słyszało. I to wszystko bez płacenia za wstęp.







