Kacper Opiela ma 25 lat, a odkąd skończył 18 podróżuje po świecie w swój nietypowy sposób. Najpierw autostopem przemierzył Europę i Północną Afrykę. W 2020 przesiadł się na rower i przejechał z Londynu do Kornwalii, a potem z Londynu do Wrocławia. Dwa lata później rozpoczął swoje największe przedsięwzięcie - przejechał przez dwie Ameryki, od Alaski, aż po Patagonię. Jechał 1100 dni, wrócił do Polski, a potem popłynął jeszcze do Brazylii, gdzie pokonał dodatkowe 1700 km. W sumie Kacper Opiela przejechał 33 000 kilometrów, a jednym z najbardziej wyjątkowych etapów był 420 kilometrowy Przesmyk Darién, który przepłynął kajakiem jako pierwszy Polak w historii.
33 tysiące kilometrów i 1100 dni w podróży. Kacper Opiela w "halo tu polsat"
Agnieszka Hyży i Krzysztof Ibisz byli pod wrażeniem wyczynu Kacpra i chcieli dowiedzieć się, co nim kierowało, gdy decydował o podjęciu tak wielkiego wyzwania. Nasz gość odpowiedział przewrotnie, że przecież ludzie większość swojego istnienia spędzili w podróży. "Dopiero 12 tys. lat temu się osiedliliśmy i zaczęliśmy prowadzić ten rolniczy tryb życia. Wydaje mi się, że chęć poznawania świata to coś naturalnego dla człowieka", mówił i dodał:
"Ja od zawsze czułem taką pustkę, którą wypełniły mi dopiero podróże. Duży wpływ mieli też moi rodzice, którzy zabierali mnie w różne miejsca, żeby odkryć to zainteresowanie. Książki - gdyby nie reportarze podróżnicze, to nigdy nie zacząłbym czytać".
Jeden rower i 40 kg dobytku. Polski podróżnik i jego historyczny wyczyn
33 tys. km na jednym rowerze, który mogliśmy dzisiaj w "halo tu polsat" podziwiać. I trzeba przyznać, że jak na tak imponującą trasę, wehikuł prezentował się nadwyraz skromnie. "Jakimś cudem to był jeden rower", opowiadał Kacper Opiela, a Agnieszka Hyży dodała, że jednoślad nie tylko służył do przemieszczania się - to na nim przez te 1100 dni spoczywał cały podróżny dobytek naszego gościa.

"Miałem bagażnik, dwie sakwy z boku, jedna duża sakwa na nich jeszcze, na kierownicy jedna, dwie malutkie sakwy na widelcu. Około 40 kg wiozłem ze sobą", relacjonował podróżnik.
Krzysztof Ibisz był ciekaw, jak wiele po drodze wydarzyło się momentów, kiedy Kacper Opiela czuł, że jest na granicy swoich możliwości. Nasz gość przyznał, że nie brakowało chwil, gdy miał po prostu dość.
"Szczególnie kiedy miałem problemy ze zdrowiem", zdradził i wyjaśnił, że nie wystarczająco pilnował zasad odżywiania i nawadniania, które w czasie takiego wysiłku są niezwykle istotne dla regeneracji. "Były takie momenty, kiedy wolałbym być w domu", przyznał.
Zobacz też: Polak z rekordem Guinnessa. Maciej Rutkowski o windsurfingowym rejsie przez Bałtyk
"Ludzie naprawdę są niesamowici". Kacper Opiela opowiada o swojej podróży
Taka podróż to nie tylko wysiłek, przekraczanie własnych granic, piękne krajobrazy i zmieniający się klimat. To także spotkania z ludźmi - Kacper Opiela mówił, że w trakcie tych 1100 dni doświadczył wielu wyjątkowych chwil.
"To były piękne spotkania. Ja odpowiadałem przynajmniej 50 razy na tę samą serię pytań: skąd jestem, gdzie jadę...", mówił i dodał, że takie rozmowy najczęściej kończyły się serdeczną pomocą - lokalni mieszkańcy oferowali mu posiłki albo tak potrzebny nocleg. "Ludzie naprawdę są niesamowici", mówił.
Zobacz też: Polacy jedzą tu za darmo. Właściciel restauracji twierdzi, że rachunek został opłacony ponad 100 lat temu
Jak Kacper Opiela finansował swoją podróż? Podróżnik mówi wprost
Pomoc życzliwych jest ważna w takiej podróży, ale przedsięwzięcie nie byłoby możliwe bez konkretnych środków finansowych. Kacper Opiela chciał przejechać obydwie Ameryki bez powrotów do Europy i przez długi czas to się udawało, bo znajdował kolejne pomysły na zarabianie. W końcu musiał jednak na chwilę wrócić.
"Zbierałem owoce w Kanadzie, robiłem prace ogrodowe w Stanach, w Meksyku pracowałem w restauracji, w El Salvadorze na plantacji kawy, w Chile byłem rangerem - pilnowałem parku narodowego, pracowałem w hotelu w Santiago no i trzy razy wróciłem i pracowałem w piekarni w Londynie", opowiadał.
Nasi prowadzący pytali, czy podczas swoich wojaży Kacper czasem tęskni. Podróżnik odpowiedział, że owszem, zdarza mu się myśleć z sentymentem o domu, ale jego miejsce jest w trasie.
"Ja naprawdę lubię ten styl życia. To jest mój wybór, moja pasja i naprawdę 90 proc. czasu świetnie się bawiłem, dużo się uczyłem i po prostu cieszyłem tą podróżą", wyznał.
Zobacz też: Połączył ich taniec w Hiszpanii. Po miesiącu Dawid przyjechał za Natalią do Polski







