Nie żyje Bożena Dykiel. Odeszła jedna z najbardziej charakterystycznych polskich aktorek
W wieku 77 lat zmarła Bożena Dykiel - wybitna aktorka teatralna, filmowa i serialowa, obdarzona niezwykłym temperamentem oraz niepowtarzalną energią. Informację o śmierci artystki potwierdził jej mąż, Ryszard Kirejczyk.

Bożena Dykiel – aktorka wielu twarzy
Urodziła się 26 sierpnia 1948 roku w podlaskim Grabowie, w roku 1971 ukończyła zaś warszawską Państwową Wyższą Szkołę Teatralną. Niedługo później związała się ze Studenckim Teatrem Satyryków, a następnie z Teatrem Narodowym w Warszawie, na deskach którego występowała przez kilkanaście lat. Bożena Dykiel była postacią nierozerwalnie związaną z historią polskiej kultury. Jej droga wiodła przez najważniejsze sceny w kraju - zasłynęła między innymi jako Goplana w legendarnej inscenizacji "Balladyny" w reżyserii Adama Hanuszkiewicza. Jednak to ekranowe kreacje zapewniły jej niesłabnącą rozpoznawalność i trwałe miejsce w pamięci widzów oraz widzek.
Nazywana mistrzynią ról charakterystycznych, potrafiła w jednej krótkiej scenie zbudować postać, o której odbiorca wiedział absolutnie wszystko. Słynęła z wszechstronności, doskonale odnajdując się w kinie obyczajowym, historycznym i komediowym. Do historii polskiego kina przeszła jej rola Kasi w "Weselu" Andrzeja Wajdy; u tego samego reżysera olśniła jako Mada Müller w "Ziemi obiecanej", kreśląc postać brawurowo, na granicy aktorskiej szarży, której jednak ani na moment nie przekroczyła. Znakomicie odnalazła się także w głównej roli w "Awansie".
Na ekranie nierzadko wcielała się w kobiety z ludu - chłopki i mieszczki. W tej wizerunkowej prostocie potrafiła ukazać bohaterki pełne godności, a niekiedy też zupełnie pozbawione wyobraźni, co mistrzowsko udowodniła w "Przesłuchaniu" Ryszarda Bugajskiego. Bywała złowroga, grając Piotrowską w "Wielkim Tygodniu" i do bólu antypatyczna jako złośliwa sąsiadka w filmach Marka Koterskiego. Zupełnie inne, pełne blasku oblicze pokazała z kolei u Janusza Rzeszewskiego, wcielając się w przedwojenną gwiazdę estrady, Zulę Pogorzelską (w "Miłość ci wszystko wybaczy").
Polki i Polacy zapamiętają ją jednak przede wszystkim z kultowych ról komediowych i telewizyjnych. To ona stworzyła pełną werwy Miećkę Aniołową z "Alternatyw 4", zagrała żonę dozorcy Walenciaka w "Czterdziestolatku", a także Halinę w serialu "Dom". Na dużym ekranie bawiła publiczność jako działaczka "Solidarności" z Suwałk w "Rozmowach kontrolowanych" Sylwestra Chęcińskiego, pojawiała się też w "Znachorze" czy "Wyjściu awaryjnym". W późniejszych latach z powodzeniem gościła w domach telewidzów, przez ponad dwie dekady wcielając się w postać Marii Zięby w produkcji "Na Wspólnej".
Wiadomość o śmierci 77-letniej aktorki jako pierwszy przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych Andrzej Luter, a niedługo później doniesienia te potwierdził mąż zmarłej. Polska kinematografia straciła artystkę o niezwykłym talencie i niezrównanej charyzmie.






