Edward Linde-Lubaszenko nie żyje. Wybitny aktor miał 86 lat
Zmarł Edward Linde-Lubaszenko, wybitny aktor filmowy i teatralny, obdarzony niezwykłą charyzmą oraz niepowtarzalnym głosem. Informację o śmierci artysty potwierdził jego syn, Olaf Lubaszenko.

Zmarł Edward Linde-Lubaszenko. "Żegnaj, Tato"
Edward Linde-Lubaszenko był postacią nierozerwalnie związaną z historią polskiej kinematografii. Jego droga artystyczna wiodła przez najważniejsze sceny w kraju, w tym Stary Teatr w Krakowie, jednak to ekranowe kreacje zapewniły mu rozpoznawalność i trwałe miejsce w pamięci kilku pokoleń widzów oraz widzek.
Słynął z niezwykłej wszechstronności, doskonale odnajdując się zarówno w sesnacji, jak i dramacie czy komedii. Do historii przeszła jego rola kw kultowych "Psach" Władysława Pasikowskiego, a Polki i Polacy pamiętają go również z "Krolla", "Piłkarskiego pokera" czy "Młodych wilków". W późniejszych latach Linde-Lubaszenko z powodzeniem bawił publiczność w komediach, które zyskały status kultowych; stworzył niezapomniane kreacje rektora Rudolfa w "Chłopaki nie płaczą", Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina w "Poranku kojota" czy Edwarda "Markiza" w "Sztosie". Jego filmografia obejmuje dziesiątki tytułów, w tym także role w serialach oraz ambitnym kinie autorskim.
Ostatni raz na scenie pojawił się we wrześniu 2025 roku w Teatrze Narodowym w Warszawie, gdzie wykreował Stańczyka w "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego. Kilka tygodni później poinformował o zakończeniu kariery aktorskiej.
Wiadomość o śmierci artysty przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych jego syn. Olaf Lubaszenko opublikował na Instagramie czarno-białe zdjęcie ojca, które opatrzył krótkim, lecz wymownym podpisem: "Żegnaj, Tato".
Poza działalnością aktorską Edward Linde-Lubaszenko był również cenionym pedagogiem, który przez lata kształcił kolejne pokolenia artystów i artystek. W roku 1991 odebrał nominację profesorską. Pozostawił po sobie bogaty dorobek, który stanowi istotną część dziedzictwa polskiej kultury.






