Z "Farmy" do Dubaju i z powrotem. Marcelina Zawadzka na drugim końcu świata znalazła "Wilanów" i "swoją wioskę"
Przygotowywała się rok, miała wiele obaw, zaryzykowała swój komfort i zaufała partnerowi, ale wszystko wskazuje na to, że było warto. Marcelina Zawadzka w "halo tu polsat" opowiedziała o tym, jak wygląda jej życie w Dubaju. Najdroższe miasto świata porównała do... warszawskiego Wilanowa i zdradziła, że w nowym miejscu znalazła już swoją małą wioskę.

Już 16 lutego na antenie telewizji Polsat zadebiutuje piąty sezon programu "Farma", do którego wróciła, po macierzyńskiej przerwie, związana z nim od samego początku, Marcelina Zawadzka. Odcinki będzie można zobaczyć od poniedziałku do czwartku o 20:30 i w piątki o 19:55. Nowa edycja "Farmy" to same zaskoczenia - większa pula nagród, więcej odcinków i trudniejsze wyzwania. Ale zmiany, i to nie byle jakie, towarzyszą Marcelinie nie tylko na planie, ale także w życiu prywatnym. Jak jej się mieszka w Dubaju?
Marcelina Zawadzka przeprowadziła się do Dubaju. Tak wygląda teraz jej życie
"Kompletnie zmieniłaś swoje życie", zwróciła się Agnieszka Hyży do Marceliny Zawadzkiej na początku rozmowy - bo nasza gwiazda razem z ukochanym Maxem i synkiem Leonidasem przeprowadzili się niedawno do Dubaju.
"Mamy wynajęty dom na rok bardzo blisko Maxa brata, więc żyjemy też tak bardzo rodzinnie. Ja to się trochę śmieje, że to jest taki dubajowy Wilanów, bo jestem na takich obrzeżach", opowiadała w naszym studiu Marcelina. "Kiedyś zawsze mówiłam - nie, wolę na Woli, nigdy na Wilanowie, bo tam tylko z wózkami... A teraz proszę. Tylko trochę właśnie w cieplejszych warunkach i na jakiś czas", dodała.
Jak mówiła nasza prowadząca, życie Marceliny Zawadzkiej zawsze było intensywne: "Z planu na plan, z projektu w projekt", a gdy została mamą, wszystko się zmieniło po raz pierwszy, a po raz drugi, gdy zdecydowała się wyprowadzić na drugi koniec świata.

Zobacz też: Jego pradziadek również stracił głowę dla Polki. Marcelina i Max podzielili się wyjątkową historią miłosną
Do wyjazdu długo się przygotowywała. I miała pewne wątpliwości
"Miałam tak, że 80 proc. mojego życia to była praca, a ja to bardzo lubię. I teraz jesteśmy już 5 lat z Maxem [...] i on mi kiedyś powiedział: »Marcyś, a może to jest ten moment?« Przygotowywałam się rok, żeby w ogóle wyjechać. Pracowałam nad sobą. Czy ja nie będę się bała, że mieszkam gdzieś na obczyźnie, czy będę miała swoją grupę dziewczyn, przyjaciół... Okazuje się, że tak", opowiadała nasza gościni.
W Dubaju Marcelina Zawadzka szybko znalazła "swoich ludzi". Między innymi "Edytkę", którą poznała lata temu, a ona przedstawiła ją całej grupie kobiet, mieszkających w Dubaju. "Mam już swoją wioskę", podsumowała Marcelina.
Agnieszka Hyży przypomniała wpis naszej gwiazdy w mediach społecznościowych. W tamtym momencie, tuż przed swoimi urodzinami, martwiła się, że w nowym miejscu będzie świętować sama. A okazało się, że gości w jej ważnym dniu nie zabrakło, co było dla niej wyjątkowo miłe i budujące. Marcelina Zawadzka wspomniała, że po tym wpisie odezwało się do niej mnóstwo kobiet, które w pewnym momencie życia musiały wszystko zmienić i także obawiały się samotności.
"Jestem bardzo otwartą osobą. [...] Jak jakaś Polka przylatywała do Dubaju, to pisała do mnie. Umawiałyśmy się na randki, więc chodziłam z dziewczynami na randki", zdradziła gościni "halo tu polsat". "Trochę jestem jak moja babcia, jak mój tata"- kontynuowała. "Dla mnie nie ma jakiś tam granic, nawet jak kogoś nie znam, to zagadam. Ale ta wioska jest bardzo potrzebna, także jak jesteś na obczyźnie".
"Duży sprawdzian dla mnie, dla naszej relacji". Marcelina Zawadzka szczerze o swoim związku
Wcześniej Marcelina Zawadzka wspomniała, że Dubaj to nie jest plan na całe życie. Konkretnego planu na przyszłość z ukochanym jeszcze nie mają - na pewno będzie chciała wrócić do Polski na kolejną "Farmę", ale cała sytuacja była dla niej i dla nich wyjątkowo istotna, także ze względu na relację, którą tworzą.
"To jest taki duży sprawdzian dla nas, ale powiem wam tak szczerze, całkowicie. Priorytetem w moim życiu wcześniej była praca, gdzieś tam moje życie, byłam sobie singielką. Teraz, jak jesteśmy razem, Max mnie zapytał: »Marcyś, na ile jesteś w stanie zaufać mi, jako partnerowi i dać mi dowodzenie w tym naszym małym rodzinnym stadku?« [...] To, powiem wam, że było bardzo dużym wyjściem ze strefy komfortu dla mnie. [...] To zaufanie jemu - oczywiście kocham go i chcę z nim tworzyć rodzinę - powiedziałam, ok. To był duży sprawdzian dla mnie, dla naszej relacji", wyznała Marcelina Zawadzka.
"Czyli przywódca powiedział, możesz jechać na Farmę", żartowała Agnieszka Hyży i dodała, że na planie programu jego prowadząca pojawiła się nawet ze swoim synkiem i partnerem. "Mamy tak fajny plan nagraniowy", odpowiedziała Marcelina Zawadzka. Szczególnie sprzyjające dla jej rodziny jest sielskie otoczenie i miła ekipa. "Bardzo się cieszę, bo ta edycja ma 59 odcinków, więc dwa miesiące", dodała jeszcze.
W jakim języku mówi syn Marceliny Zawadzkiej?
Max, Marcelina i Leonidas to multikulturowa rodzina - jak mówiła nasza prowadząca. W ich domu można usłyszeć kilka języków, dlatego Agnieszka chciała się dowiedzieć, w którym z nich syn Marceliny mówi pierwsze słowa. Po niemiecku, po polsku, a może po angielsku?
"Jestem w szoku, bo podłapuje kilka słówek takich, mama, tata - to wiadomo, mówi po polsku, ale podłapuje język angielski, pewnie dlatego, że jest prostszy", mówiła gwiazda, po czym wyjaśniła, że w ich bezpośrednim dubajskim sąsiedztwie, jest dużo maluchów, które właśnie po angielsku się komunikują. "Łapie w języku angielskim, ale ja do niego mówię cały czas po polsku, wiem, że polski jest trudniejszy, ale będę próbowała", dodała.
"Cały czas coś gada!", mówiła Marcelina. "A jak po takiej matce może nie gadać?!", wtrąciła Agnieszka Hyży.







