Wszyscy znają Ryana Goslinga, ale aktor wciąż skrywa wiele sekretów
Ryan Gosling urodził się w bardzo tradycyjnej mormońskiej rodzinie, ale jego rodzice, chociaż byli religijni, swojemu synowi dali wybór. Aktor wielokrotnie mówił o tym, z jakiego środowiska się wywodzi, ale zawsze podkreślał, że on sam nigdy nie identyfikował się z tym wyznaniem.
W młodości dał się za to poznać z niezbyt grzecznej strony - jak podaje "The Guardian", w szkole miał przydomek "Trouble", czyli "Kłopot". Podobno miał słabość do potyczek na szkolnych korytarzach, a w pierwszej klasie został nawet zawieszony po tym, jak, zafascynowany hitowym filmem, przyniósł do placówki... sztućce do steków - w celach niekoniecznie gastronomicznych.

Zobacz też: Gosling na początku nie mógł jej znieść. Po "Pamiętniku" całkiem stracił dla niej głowę
Mało kto wie, jak zaczynał Ryan Gosling
Kilka lat później rodzice Ryana się rozwiedli, a jego mama zadecydowała, że syn naukę kontynuował będzie w domu i to ona była odpowiedzialna za jego domową edukację. Kobiety w ogóle miały znaczący wpływ na Goslinga, do czego wiele razy się przyznawał. W wywiadzie dla "The Independent" mówił nawet, że wychowały go matka i siostra, a ta druga była dla niego zawsze wielkim autorytetem.
I to właśnie z siostrą Ryan Gosling rozpoczął karierę, początkowo dość daleką od srebrnego ekranu. Razem z Mandi młody Ryan występował na... lokalnych weselach. "Śpiewaliśmy tuż przed ceremonią podwiązki" - zdradził w wywiadzie dla "The Interview". - "Kiedy panna młoda siedziała na krześle, klękałem i śpiewałem piosenkę, a potem moja siostra śpiewała kolejną". Do ich popisowych numerów należały hity takie jak "When a Man Loves a Woman", "Old Time Rock & Roll" i "Runaround Sue".
Pierwszy raz w telewizji wystąpił u boku przyszłych gwiazd popu
Pierwszy raz na małym ekranie Ryan Gosling pojawił się w programie "Klub Myszki Miki", emitowanym w latach 1989-1994 na Disney Channel. I nie był jedynym, który zaczynał tam, a skończył jako gwiazda światowego formatu. W "Klubie" Ryan występował bowiem razem z Britney Spears, Christiną Aguilerą i Justinem Timberlake’em, a w rozmowie z "The Guardian" przyznał, że na młodą obsadę miał zdecydowanie zły wpływ...
Biorąc pod uwagę, jak wielkie muzyczne kariery zrobili koledzy z planu, można zakładać że Ryan na scenie również by się odnalazł. A właściwie nie trzeba snuć przypuszczeń, bo to całkiem pewne. Gosling jest utalentowanym muzykiem - w 2007 roku założył zespół Dead Man’s Bones, grający muzykę rockową z elementami gotyckimi i darkwave, w którym gra na gitarze, śpiewa i pisze teksty.
Jak Ryan Gosling przygotowywał się do kultowych ról? Nie wszyscy zdają sobie sprawę
Film "La La Land" z 2016 roku przyniósł Ryanowi Goslingowi statuetkę Złotego Globu, ale nie wszyscy wiedzą, jak "serio" aktor do pracy na planie się przygotowywał. Przez 4 miesiące intensywnie uczył się gry na fortepianie, aby móc samodzielnie zagrać wszystkie, nawet skomplikowane, sceny. I udało się - nie było konieczne zatrudnianie dublera dla aktora, co oficjalnie potwierdzili twórcy filmu.
12 lat wcześniej jeszcze więcej pracy Gosling włożył w przygotowania do filmu "Pamiętnik". Na 2 miesiące przed rozpoczęciem zdjęć przeprowadził się do Charleston i zaczął pływać łódką po rzece Ashley oraz... wytwarzać meble na praktykach u miejscowego stolarza, a jego dzieła stały się rekwizytami w filmie. Opowiedział o tym w magazynie "People": "Zrobiliśmy wszystkie krzesła przed domem. Często w nich siedzieliśmy". Spod ręki Ryana wyszedł też jadalniany stół, na którym główni bohaterowie konsumują swój związek w ikonicznej scenie.

Partnerka Ryana Goslinga wyjawiła jeden z jego sekretów. Fani nie mieli pojęcia
Ryan Gosling od 2011 roku jest związany z aktorką i modelką Evą Mendes. Wspólnie wychowują dwie córki, a prywatność rodziny cenią sobie ponad wszystko. Jednak od czasu do czasu zdarza im się uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić co nieco z domowego życia. Tak właśnie zupełnie przypadkiem zrobiła Eva, gdy jednemu z komentujących pewien post na Instagramie odpisała, że: "Ryan jest niesamowitym szefem kuchni i piekarzem".
Jeżeli ona tak mówi, nikt nie śmie zaprzeczać, a pewnym potwierdzeniem zamiłowania Ryana Goslinga do kuchni jest fakt, że jest jednym ze współzałożycieli restauracji Tagine w Beverly Hills razem z Abdessamadem "Benem" Benameurem, który w wywiadzie dla "The Moroccan News" zdradził, że aktor "włożył" w lokal 50 tysięcy dolarów.
Ale - jak mówiła Emma Stone - największą słabością Ryana Goslinga nie są dania kuchni marokańskiej, tylko... Twizzlers, czyli słynne amerykańskie żelki w formie skręconych wstążek o owocowo-lukrecjowym smaku. W "Vanity Fair" wspomniała kiedyś, że na planie "La La Land": "Trzymał je w kieszeni płaszcza, rozdawał i sam jadł. Ryan potrafi zjeść więcej Twizzlers niż ktokolwiek kiedykolwiek".
Wcale nie chcieliśmy przyczyniać się do jeszcze większej popularności przystojniaka z Hollywood, ale cóż - chyba po tej serii sekretów i sekrecików nie da się nie polubić go jeszcze bardziej.







