Marcin Patrzałek jest polskim gitarzystą, kompozytorem oraz producentem perkusyjnym fingerstyle. Zdobył popularność między innymi dzięki wyróżniającemu się stylowi gry na gitarze. Rok po wygranej w "MBTM" wydał swój debiutancki album pt. "Hush". W 2016 roku został finalistą Międzynarodowego Konkursu Mistrzów Gitary Fingerstyle, a w kolejnym zdobył pierwszą nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Gitary Klasycznej im. Joaquín Rodrigo. Młody artysta ma na koncie również sukcesy w kilku zagranicznych programach muzycznych. Obecnie cały czas występuje na scenie, przed nim europejska trasa, podczas której planuje zagrać aż 23 koncerty.
Światowy sukces młodego artysty. Talent Polaka dostrzegł nawet Will Smith
Na początku rozmowy Olek Sikora zapytał Marcina, jak doszło do tego, że takie gwiazdy jak Will Smith czy India Martinez nagle odzywają się do Polaka i zapraszają go do współpracy. Młody artysta wyjaśnił, że Smith od dawna śledził jego muzyczne popisy. Tak mu się spodobały wrzucane przez Patrzałka filmiki, że postanowił za pośrednictwem swojego managera zaproponować mu współpracę.
"Okazało się, że Will ogląda wszystko, co wrzucam. Bardzo lubi moje rzeczy i wysłał moją muzykę do swojego managera, powiedział mu: <
W dalszej części rozmowy Marcin przypomniał o początkach swojej kariery muzycznej. 10 lat temu na scenie "Must be the Music" występami pełnymi pasji i talentu porwał jury i publiczność. Dzięki temu jako niespełna 15-letni chłopiec zwyciężył 9 edycję programu.
"Jako muzyk dość niszowy i grający muzykę instrumentalną, i dosyć dziwnie grający na tej gitarze, pokazałem się przed publicznością zupełnie <
Czy niespełna 25-letni Marcin Patrzałek czuje się spełniony jako artysta?
Aleksander Sikora zapytał Marcina, czy dzięki licznym sukcesom czuje się spełniony jako artysta. Okazało się, że Patrzałek podchodzi do swoich osiągnięć z dużą skromnością i dystansem.
"Mogę powiedzieć, że jestem człowiekiem spełnionym, bo jestem bardzo szczęśliwy i wiem, że to, co robię, to jest duży przywilej. Moje życie, podróżowanie, wszystko to jest cudowne. Więc jako człowiek jestem spełniony. Jako muzyk i jako artysta nie powiedziałbym tak, bo uważam, że jest jeszcze ogromna droga przede mną. Nie tylko przede mną, ale też przed tym stylem gry, który wykonuję. Jest jeszcze wiele nieodkrytych szlaków, stylów muzyki, współpracy i tak dalej. Myślę, że to byłoby trochę takie osiadanie na laurach, gdybym teraz powiedział, że jako artysta jestem spełniony'', wyjaśnił Marcin.

Przy okazji muzyk zdradził, czy czuje się w tym momencie bardziej Kielczaninem, Polakiem czy obywatelem świata, który odnosi międzynarodowe sukcesy. Marcin wyjaśnił, że pod kątem pracy i działalności artystycznej bardziej myśli o sobie właśnie jako o obywatelu świata. Jego kariera rozwija się teraz głównie za granicą. W zeszłym roku koncertował w Azji wschodniej. Teraz jest w trasie po Europie, gdzie planuje zagrać ponad 20 koncertów.
Żelowe paznokcie pomagają mu "wyżyć się na scenie"
Olek Sikora postanowił zapytać Marcina o jego perfekcyjny manicure. Okazuje się, że artysta ma wykonane paznokcie żelowe. To celowy zabieg, który ułatwia mu grę na gitarze.
"Na jednej dłoni (przypis red.) mam paznokcie żelowe, dziewczyny mówią, na to <<żelki>>. To jest dłoń, która odpowiada za grę na gryfie, czyli dociskanie stalowych strun i bardzo się niszczy. Paznokcie muszą być króciutkie, żeby dało się szybko grać i by nie ograniczały ruchu. A druga dłoń to jest zupełnie przeciwieństwo. To jest ręka, która odpowiada głównie za szarpanie strun oraz za te wszystkie perkusjonalia. Gdybym grał tylko palcami, to nie skończyłoby się to za dobrze. A ten żel jest po prostu po to, żeby one były twarde i mocne. Czyli jak uderzam w cokolwiek, w drewno na przykład, na gitarze, one się nie niszczą'', wyjaśnił Marcin.
Ciekawostką jest, że pomysł na zrobienie paznokci żelowych powstał w głowie Patrzałka tuż po występie w "Must be the Music". Artysta gdy schodził ze sceny, zdał sobie sprawę, że ma połamane paznokcie - powodem była bardzo emocjonalna i pełna pasji gra na gitarze.
"A to zresztą wzięło się właśnie z <
Zobacz też:
"Boginie nie umierają". Jaka naprawdę była Kora?
Tomasz Lipiński świętuje szczególny jubileusz. Zdradził, co szykuje







