Barbara Kurdej-Szatan zdradziła, jak wygląda praca z czworonożnymi aktorami. Jedna scena szczególnie ją rozbawiła
Barbara Kurdej-Szatan ma na koncie wiele ról, ale część jej ekranowych partnerów trudno znaleźć na klasycznych listach obsady. W "halo tu polsat" aktorka spotkała się z behawiorystką Sonią Maciuszek-Sławińską, a w studiu towarzyszyły im także dwie psie aktorki - Zuzia i Malinka. Szybko okazało się, że Kurdej-Szatan ma na temat pracy ze zwierzakami całkiem sporo do powiedzenia. Aktorka sama zwróciła uwagę na pewien zbieg okoliczności.
"Tak się złożyło, co sobie uświadomiłam właśnie, jak zostałam zaproszona na dzisiejszą rozmowę, że najwięcej takich ról miałam właśnie w Polsacie" - mówiła.
Barbara Kurdej-Szatan grała z krową, świnką, psem i... myszką
Lista nietypowych partnerów aktorki jest naprawdę imponująca. W serialu "Domek na szczęście", który można oglądać w Polsat Box Go, pojawiały się między innymi krowa, świnka, pies oraz mysz. Kurdej-Szatan wystąpiła także w filmie "Miłość ma cztery łapy" i serialu "W rytmie serca", gdzie również miała okazję pracować z psem. Nie brzmi to jednak jak zawodowe utrapienie - wręcz przeciwnie.
"Ja kocham zwierzęta i kocham grać ze zwierzętami" - podkreśliła Barbara Kurdej-Szatan. Jak dodała, obecność czworonogów ma też ogromny wpływ na efekt widoczny później na ekranie. "Zwierzęta upiększają nam świat i kadry także" - zauważyła gwiazda.
Jedną z ciekawszych anegdot okazała się historia pewnej niewielkiej aktorki z dużymi uszami.
"Trochę jak z Disneya". Taką koleżankę z planu zapamiętała najbardziej
W "Domku na szczęście" Barbara Kurdej-Szatan pracowała z... myszą, którą do dziś wspomina z rozbawieniem.
"To była taka myszka trochę jak z Disneya. Miała takie duże uszka" - opowiadała.
Mysz była przygotowana do wykonywania konkretnego zadania.
"Ona miała chodzić w chipsach wtedy, pamiętam. No i ja tutaj grałam, że się przerażam. Ale była przesłodka" - wspominała aktorka.
To właśnie takie sytuacje najlepiej pokazują paradoks pracy ze zwierzętami przed kamerą. Widz ma uwierzyć w strach, zdziwienie czy spontaniczną reakcję bohatera, podczas gdy aktor nierzadko ma przed sobą zwierzę, z którym zdążył się już zaprzyjaźnić. Kurdej-Szatan podkreślała zresztą, że właśnie zbudowanie takiej relacji jest niezwykle ważne.
"Na początku zawsze trzeba się zaprzyjaźnić ze zwierzęciem. Trzeba troszeczkę się poczuć, żeby to zwierzę nas polubiło" - padło w studiu.

Przed kamerą nie wystarczy dobrze wykonywać komendy
Sonia Maciuszek-Sławińska wyjaśniła, że dobry psi aktor nie musi być po prostu najbardziej posłusznym psem w okolicy. Plan filmowy to świat lamp, kamer, wielu obcych osób, nowych miejsc i ciągle zmieniających się bodźców. Dlatego liczy się również odporność na rozproszenia i łatwość odnajdywania się w nowych sytuacjach.
Ważna jest także relacja z aktorem. Pies nie powinien jedynie zerkać za jego ramię w stronę behawiorysty wydającego polecenia. Jeśli scena ma wyglądać naturalnie; dobrze, gdy zwierzę naprawdę czuje się przy swoim ekranowym partnerze swobodnie.
Barbara Kurdej-Szatan zna ten proces z własnego doświadczenia. Przed zdjęciami do "Miłość ma cztery łapy" spotykała się wcześniej z border collie, z którym miała później występować. Takie przygotowania można porównać trochę do prób aktorów. Tyle że zamiast wspólnej kawy jedną ze stron bardziej może interesować spacer, zabawa albo smakołyk.
Psie castingi są trudniejsze, niż mogłoby się wydawać
Podczas rozmowy wyszło też na jaw, że casting zwierzęcia potrafi przypominać poszukiwanie aktora do bardzo wymagającej roli. Na początku produkcja może potrzebować po prostu "psa". Po doprecyzowaniu scenariusza okazuje się jednak, że powinien on spokojnie zachowywać się przy dzieciach, podawać przedmioty, reagować na określone sygnały i dobrze znosić pracę wśród licznej ekipy. Behawiorystka określiła idealnego kandydata mianem "obywatela świata" - psa przyzwyczajonego do różnych miejsc, ludzi i sytuacji.
Zuzia i Malinka, które odwiedziły studio "halo tu polsat", mogłyby pod tym względem pochwalić się własnym CV. Malinka ma doświadczenie między innymi w reklamach i świetnie odnajduje się w roli spokojnej psiej towarzyszki. Zuzia z kolei występowała jako bardziej niesforna bohaterka. W studiu obie zresztą szybko udowodniły, że potrafią skutecznie odciągnąć uwagę nawet od prowadzących.
Barbara Kurdej-Szatan zdradziła też, co dzieje się za kulisami
Dziś filmowcy mają znacznie więcej możliwości, aby nie wymagać od zwierzęcia zachowań, które byłyby dla niego zbyt trudne lub stresujące. Pomaga w tym również postprodukcja.
Sonia Maciuszek-Sławińska opowiedziała, że zdarzało jej się występować na planie w zielonym stroju, dzięki czemu mogła przytrzymywać albo uspokajać zwierzę, a później zostać cyfrowo usunięta z obrazu.
"Nieraz miałam zielony strój, skafander, by nie było widać. Trzymałam kogoś, pocieszałam. Potem mnie wymazywali i było elegancko" - mówiła.
Barbara Kurdej-Szatan przyznała natomiast, że bardzo lubi filmy i seriale ze zwierzętami i zwraca uwagę na pojawiające się przy nich informacje o bezpieczeństwie czworonożnych aktorów.
Aktorka zna temat również z własnego domu - ma buldoga francuskiego. Jak zdradziła w "halo tu polsat", ze względu na jego delikatny układ pokarmowy musi zwracać szczególną uwagę na jego dietę.
Cała rozmowa pokazała, że zwierzę na ekranie może wyglądać jak najbardziej spontaniczny członek obsady, ale za kilkoma sekundami udanej sceny często stoi sporo przygotowań.









