Więcej wsparcia niż wrogości. Jarmołowicz o reakcjach na swój coming out
Jarmołowicz zaznaczała, że po publicznym opowiedzeniu o swojej relacji otrzymała przede wszystkim ogrom życzliwości. Wsparcie płynęło z najróżniejszych stron, w tym także od osób publicznych; szczególne wrażenie zrobiły na niej również reakcje kobiet pozostających w związkach z innymi kobietami, które zabierały głos w internetowych dyskusjach i stawały po jej stronie. Gościni "halo tu polsat" podkreślała też, że podobne wiadomości docierają do niej do dziś.
Nie oznacza to, że wszystkie reakcje były pozytywne. Część nieprzyjemnych treści trafiała do Asi przede wszystkim w prywatnych wiadomościach. Aktorka mówiła jednak, że po latach obecności w przestrzeni publicznej potrafi patrzeć na podobne zachowania z większego dystansu; zamiast odpowiadać złością, próbuje dostrzegać stojące za nimi niezadowolenie czy frustrację i nie chce odwzajemniać niechęci. Jednocześnie przyznawała każdemu prawo do własnego zdania - nawet jeśli pozostaje ono dalekie od jej własnego sposobu patrzenia na życie.
Sebastian Antonowicz wskazywał, że źródeł podobnych reakcji może być wiele. Wśród nich wymieniał zazdrość o cudze szczęście czy trudność w budowaniu własnego poczucia wartości, która niekiedy prowadzi do prób umniejszania innym. Szczególnie bolesna staje się sytuacja, gdy negatywne emocje wzbudza właściwie wyłącznie to, kogo druga osoba kocha i z kim decyduje się dzielić życie.
Rodzina pozostaje największym wsparciem. "To są dla mnie najważniejsi ludzie"
Choć opinie obcych osób stały się jednym z tematów rozmowy, dla samej Joanny znacznie istotniejsze pozostają reakcje ludzi, z którymi dzieli codzienność. Mówiąc o obecnym etapie życia, kilkukrotnie wracała do znaczenia bliskich - to właśnie w nich znajduje oparcie, które uznaje za najważniejsze.
"Dla mnie najważniejsze jest mimo wszystko wsparcie moich rodziców, mojej mamy, mojego taty. To są dla mnie najważniejsi ludzie" - mówiła.
Asia opowiadała również o zwyczajnej rodzinnej codzienności, wzajemnym szacunku i ustalaniu granic tam, gdzie jest to potrzebne. Nie przedstawiała swojej relacji jako wielkiej zmiany całego dotychczasowego życia ani historii wymagającej wyjątkowego scenariusza - przeciwnie, akcentowała przede wszystkim normalność tego, co dzieje się każdego dnia.
"Jest normalnie, słuchajcie. Po prostu żyjemy sobie wszyscy. Wszyscy się kochamy, lubimy, szanujemy" - podsumowała, mówiąc także o swoim synu.
Antonowicz zwracał przy tym uwagę, jak fundamentalne w przypadku wychowania pozostają zaś stabilność, bezpieczeństwo, zainteresowanie emocjami i potrzebami oraz bezwarunkowa miłość. W jego ocenie właśnie jakość codziennej relacji i zaangażowanie dorosłych mają znaczenie zasadnicze.
Publiczny coming out wciąż ma znaczenie. "Może kiedyś będzie można wziąć ślub"
Rozmowa wyszła też poza osobiste doświadczenie aktorki. Psychoterapeuta zauważał, że dla części osób powiedzenie o związku z kimś tej samej płci nadal może wiązać się z obawą przed brakiem akceptacji - nie tylko ze strony przypadkowych odbiorców, lecz czasem także najbliższego otoczenia. Z tego względu wsparcie, o którym mówiła Joanna, nie dla każdej osoby pozostaje czymś oczywistym.
Sama gościni wyrażała jednak nadzieję, że podobne historie z roku na rok będą budziły coraz mniej emocji i stopniowo przestaną być postrzegane jako coś wymagającego dodatkowego tłumaczenia.
"Myślę, że z roku na rok coraz bardziej będzie się to normalizować. I może kiedyś nawet będzie można wziąć w tej Polsce ślub" - przyznała.
Antonowicz dodawał, że publiczne coming outy rozpoznawalnych osób mogą przyczyniać się do oswajania społecznej obecności takich relacji.
Najmocniej wybrzmiewa jednak osobisty wymiar całej historii: Jarmołowicz mówi dziś o sobie jako o osobie szczęśliwej i zakochanej, otoczonej ludźmi, na których może polegać. Reszta - jak sama podkreśla - jest codziennym życiem.
Całą rozmowę z Joanną Jarmołowicz i Sebastianem Antonowiczem - w której aktorka opowiedziała również o wyjątkowo trudnym etapie swojego życia - można obejrzeć w Polsat Box Go.







