Jan Frycz nie żyje. Pozostawił po sobie role, które zapisały się w historii
Świat polskiego teatru i filmu pogrążył się w żałobie. W wieku 72 lat zmarł Jan Frycz, jeden z najwybitniejszych i najbardziej cenionych aktorów swojego pokolenia. Informację o jego śmierci przekazał Teatr Narodowy, z którym artysta był związany przez wiele lat. Według komunikatu zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, otoczony przez najbliższych.
Od krakowskiej szkoły teatralnej po najważniejsze sceny w kraju
Jan Frycz przyszedł na świat 15 maja 1954 roku w Krakowie. Po ukończeniu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w 1978 roku rozpoczął zawodową drogę, debiutując na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego. Od początku swojej kariery był przede wszystkim człowiekiem teatru, a jego nazwisko przez kolejne dekady pozostawało związane z najważniejszymi polskimi scenami.
Występował między innymi w Teatrze im. Juliusza Słowackiego, Narodowym Starym Teatrze w Krakowie oraz Teatrze Polskim w Warszawie. Dwukrotnie związał się także z Teatrem Narodowym: najpierw na początku lat 80., a następnie ponownie od 2006 roku.
Niezapomniane role filmowe i telewizyjne
Choć teatr zajmował w jego życiu miejsce szczególne, ogromną popularność przyniosły mu także role filmowe i telewizyjne. Widzowie zapamiętali go z takich produkcji jak "Wielki Szu", "Pożegnanie jesieni", "Pręgi", "Różyczka" czy "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy".
Artysta stworzył w trakcie swojej kariery blisko 200 kreacji teatralnych, filmowych, telewizyjnych i radiowych. Współpracował z najwybitniejszymi twórcami polskiej sceny, wśród nich znaleźli się Krystian Lupa, Andrzej Wajda, Jerzy Jarocki, Jan Englert i Mikołaj Grabowski.
Jego talent był wielokrotnie nagradzany, a kolejne role przynosiły uznanie zarówno krytyków, jak i publiczności.
Do końca pozostał wierny scenie
Jeszcze w ostatnich miesiącach życia Jan Frycz nie zwalniał tempa. W maju został uhonorowany Nagrodą Aktorską podczas 66. Kaliskich Spotkań Teatralnych za rolę Króla w spektaklu "Termopile polskie" w reżyserii Jana Klaty.
W minionym sezonie występował również w "Królu Learze" oraz przedstawieniu "Jak być kochaną". Widzowie mogli oglądać go także w telewizyjnej realizacji "Wycinki" Krystiana Lupy.
Jak podkreślił Teatr Narodowy, jeszcze tydzień przed śmiercią aktor rozpoczął próby do "Orestei" w reżyserii Luka Percevala.
Poruszające pożegnanie Teatru Narodowego
W opublikowanym komunikacie Teatr Narodowy nazwał Jana Frycza jednym z najwybitniejszych polskich aktorów. Współpracownicy wspominali go nie tylko jako wybitnego artystę, lecz także człowieka, który przez lata był ważną częścią zespołu, mentorem i przyjacielem.
W pożegnaniu podkreślono, że będzie brakować jego obecności podczas prób, rozmów i codziennego życia teatru. Szczególnie mocno wybrzmiały słowa mówiące o tym, że pozostanie w pamięci przede wszystkim jako "piękny człowiek".
Teatr Narodowy poinformował również, że szczegóły dotyczące uroczystości pogrzebowych zostaną przekazane w późniejszym terminie. Rodzina poprosiła o nieskładanie kondolencji.
Rodzina i artystyczne dziedzictwo
Jan Frycz był ojcem sześciorga dzieci. Dwie z jego córek, Gabriela i Olga, zdecydowały się pójść w ślady ojca i wybrały aktorską drogę zawodową.
Aktor pozostawił po sobie niezwykle bogaty dorobek artystyczny, obejmujący teatr, film, telewizję i radio. Przez niemal pięć dekad należał do grona twórców, którzy kształtowali oblicze polskiej kultury. Jego role pozostaną ważną częścią historii rodzimej sceny i kina.







