Kiedy w 2001 roku ukazało się "Nigdy w życiu!", wiele czytelniczek zobaczyło w Judycie kogoś bardzo bliskiego: kobietę po rozstaniu, z córką, z marzeniem o własnym domu i potrzebą, by mimo wszystko zacząć od nowa. Trzy lata później, w 2004 roku, historia trafiła na wielki ekran w filmie Ryszarda Zatorskiego, a Danuta Stenka stworzyła jedną z najbardziej pamiętnych bohaterek polskiej komedii romantycznej. Filmowa Judyta szybko stała się symbolem kobiety, która nie udaje, że wszystko jest proste, ale i tak idzie dalej.
Dziś ta opowieść wraca. Katarzyna Grochola napisała książkę "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później", a zdjęcia do jej ekranizacji już trwają. W rozmowie z Agnieszką Hyży i Krzysztofem Ibiszem w "halo tu polsat" pisarka zdradziła, dlaczego właśnie teraz wróciła do Judyty.
Katarzyna Grochola wróciła do Judyty po 20 latach. "Prosili, żebym odczyniła rzeczywistość"
"Co się takiego wydarzyło, że postanowiłaś właśnie teraz wrócić do Judyty?", pytała Agnieszka Hyży na początku rozmowy.
"Jest to już piąta książka z serii", przypomniała Katarzyna Grochola i wyjaśniła, że wydarzenia z lat 2020-2022, które zwłaszcza przyjaciele autorki mocno odczuli, wpłynęły na jej decyzję. "Prosili, żebym odczyniła rzeczywistość", dodała.
To zdanie dobrze tłumaczy, dlaczego powrót Judyty nie jest tylko sentymentalnym ukłonem w stronę fanów. Grochola nie wróciła do swojej bohaterki po to, by odtworzyć dawny świat. Wróciła do niej, bo przez dwie dekady zmieniło się właściwie wszystko: kobiety, relacje, rodziny, praca, sposób mówienia o miłości i codzienności.
Judyta z "Nigdy w życiu!" jest dziś inna. Grochola opisała ją jednym zdaniem
W końcu usiadła więc nie tylko do pisania, ale także do spotkania. Z kobietą, która przez 20 lat bardzo się zmieniła.
"Mądrą, dojrzałą, obciążoną kredytami, której córka dorosła i nieodmiennie, jak każda córka, powtarza błędy matki", opisywała dzisiejszą Judytę Katarzyna Grochola.
To już nie jest ta sama bohaterka, którą widzowie pamiętają z początku lat 2000. Tamta Judyta zaczynała od nowa po rozstaniu. Dzisiejsza ma za sobą kolejne życiowe rozdziały, dorosłą córkę i doświadczenia, które nie pozwalają jej patrzeć na świat naiwnie. A jednak, jak wynika ze słów autorki, wciąż zostaje w niej to, za co pokochały ją czytelniczki: energia, humor i gotowość, by próbować jeszcze raz.

Danuta Stenka znów jako Judyta. "Tak samo piękna"
Już trwają prace nad ekranizacją "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później". To znaczy, że Danuta Stenka znów wcieli się w postać, za którą pokochały ją miliony Polaków.
"Tak samo piękna, z tak samo przepięknym uśmiechem", mówiła Katarzyna Grochola i dodała, że w tej chwili nakręcona jest już około połowa filmu, a ona sama występuje w roli producentki.
Dla wielu widzów powrót Stenki do tej kreacji będzie jednym z najmocniejszych elementów nowej ekranizacji. Judyta w jej wykonaniu nie była tylko bohaterką komedii romantycznej. Stała się kimś, kogo widzowie zapamiętali przez sposób mówienia, spojrzenie, ciepło i ten szczególny rodzaj nieporadnej odwagi, który sprawił, że film do dziś ma swoje wierne grono fanów.
Zobacz też: Katarzyna Grochola o podwójnej chorobie, Wielkiej Orkiestrze oraz przyjaciołach - przez wielkie i małe "P"
Katarzyna Grochola o nowym filmie. "Chodzę z pół metra nad ziemią"
Katarzyna Grochola nie ukrywała, że praca nad ekranizacją jest dla niej ogromnym przeżyciem.
"Chodzę z pół metra nad ziemią! [...] To jest dla mnie taka niezwykłość! Ale się absolutnie nie wtrącam, bo mamy znakomitego reżysera, Grega Zglińskiego i on trzyma władzę nad filmem", przyznała nasza gościni, dodając jednocześnie, że na planie pojawia się codziennie.
To ważny szczegół, bo pokazuje, że autorka jest bardzo blisko powstającego filmu, ale jednocześnie zostawia przestrzeń twórcom. Sama mówiła zresztą, że proces pisania również bywa dla niej zaskakujący, bo bohaterka nie zawsze podporządkowuje się temu, co autorka wcześniej zaplanowała.
"Jak ja zaczynam pisać, to jednak mam jakiś plan. A potem się okazuje, że jak już zasypiam, to potem Judyta mówi: ja bym się tak nie zachowała", opowiadała autorka.
"Właśnie że tak!" jako odpowiedź na niepewny świat. Grochola mówi o tym, co warto mieć w życiu
Katarzyna Grochola widzi we "Właśnie że tak!" pewną odpowiedź na to, co serwuje nam świat: niepewność, obawy, kolejne decyzje zapadające gdzieś daleko, na które nie mamy wpływu, ale które wpływają na nas wszystkich.
"Należy jednak coś mieć »na tak« w życiu. Miejmy »na tak« naszych przyjaciół, naszą rodzinę, życzliwych ludzi, a odrzucajmy to, co wprowadza zamęt", mówiła na naszej kanapie.
To zdanie może być kluczem do całego powrotu Judyty. Bo choć zmieniły się czasy, technologie, relacje i sposób życia, Grochola najwyraźniej znów chce opowiedzieć historię, która nie udaje, że świat jest prosty. Raczej przypomina, że nawet w chaosie można znaleźć coś, czemu warto powiedzieć "tak".
Ile Katarzyny Grocholi jest w Judycie? Autorka wspomniała o biurze kojarzenia par
Katarzyna Grochola mówiła, że Judyta zawsze była "na tak", a teraz ona sama w końcu przyjęła tę postawę. Krzysztof Ibisz pytał więc, ile jest Grocholi w Judycie.
"No, też trochę jest. Ja pracowałam w biurze zapoznawczym 25 lat temu i postanowiłam też Judycie udzielić nowego zawodu. Judyta już nie może pracować w gazetach", tłumaczyła autorka.
To jeden z tych fragmentów rozmowy, które pokazują, jak mocno losy Judyty są osadzone w rzeczywistości. Jej dawny świat, związany z gazetami, listami i kobiecym poradnictwem, musiał się zmienić. Tak jak zmienił się świat wokół czytelniczek Grocholi. Dlatego nowy zawód bohaterki nie jest tylko fabularnym pomysłem, ale też znakiem czasu.
Katarzyna Grochola o nowym etapie życia. "Marzenia się spełniają!"
Życie Judyty zmieniło się na przestrzeni tych 20 lat, tak samo jak życie nas wszystkich. Nie inaczej wygląda to u Katarzyny Grocholi. A z tej zmiany nasza gościni jest wyjątkowo zadowolona.
"Lubię bardzo. Lubię. Marzenia się spełniają!" - mówiła w "halo tu polsat", a Agnieszka Hyży dodała, że jej zdaniem pisarka wkroczyła właśnie w wyjątkowo piękny etap życia.
"Ja myślę, że w życiu każdego będzie taki etap w momencie, kiedy zrozumie, że są rzeczy, których nie można zmienić. I wtedy przestajemy się nimi zajmować", przekonywała autorka.
Nasza prowadząca dopytywała, jaki udział w tym życiowym powodzeniu ma mąż Katarzyny Grocholi, Stanisław Bartosik.
"Ja mam bardzo spokojnego męża, muzyka, który naprawdę, jak go poproszę, żeby łapał w locie filiżankę, to ta filiżanka się stłucze, ja zdążę posprzątać, a on zapyta: która. Natomiast gra znakomicie!", odpowiedziała pisarka ze śmiechem.
Na koniec nasza gościni zwróciła się jeszcze z apelem do widzów:
"Pamiętajcie, żebyście byli na tak, bo naprawdę to daje niezwykłe ukojenie duszy".







