"Miałam 22 lata i nagle miałam męża, wielką gwiazdę filmową"
Ponad trzy dekady po ślubie z Tomem Cruise'em Nicole Kidman wraca wspomnieniami do tamtych lat. W najnowszym wywiadzie dla brytyjskiego "Vogue" aktorka opisuje początki ich związku i przyznaje, że gdy zaczęła się spotykać z gwiazdorem, jej życie odmieniło się o 180 stopni. Powód był prosty - Kidman miała zaledwie 23 lata, kiedy wyszła za mąż jednego z najbardziej rozpoznawalnych aktorów Hollywood. Dziś, wspominając tamten okres, sama jest zdumiona, jak szybko została wrzucona w świat kamer, fleszy i zainteresowania mediów.
"Musisz pamiętać, że z powodu tego, kogo poślubiłam w tak młodym wieku, zostałam w to wszystko wrzucona, kiedy miałam 22 lata" - podkreśla gwiazda w rozmowie z "Vogue".

Jak przyznaje, z natury jest osobą nieśmiałą, tymczasem przez większość dorosłego życia musiała funkcjonować w świecie, w którym wszyscy na nią patrzyli. Owszem, dziś potrafi wejść na czerwony dywan i natychmiast przyciągnąć uwagę - ale, jak mówi, być może dlatego, że robi to od tak dawna, że nie pamięta już właściwie życia bez zainteresowania mediów.
"Nagle miałam 22, 23 lata i miałam za męża wielką gwiazdę filmową" - wspomina.
30 lat po tamtych emocjach Nicole nadal pamięta motyle w brzuchu i wielkie zaangażowanie:
"Po prostu szaleńczo się w sobie zakochaliśmy i to było takie proste" - wspomina w rozmowie z "Vogue".
W tamtym czasie początkująca aktorka słyszała jednak ostrzeżenia, że małżeństwo z Cruise'em może wpłynąć na jej karierę. Nicole była bowiem w jej istotnym momencie - dopiero zaczynała budować pozycję poza Australią. Tymczasem ludzie mieli jej mówić, że związek z tak wielką gwiazdą sprawi, że przestanie być postrzegana przede wszystkim jako aktorka, a stanie się wyłącznie partnerką wielkiego gwiazdora. Jak jednak dziś wspomina, zupełnie się tym wtedy nie przejmowała.
"Nie obchodzi mnie to. Jestem zakochana. Chcę wyjść za mąż" - opowiada na łamach magazynu o swym podejściu do związku i kariery sprzed lat.

Później rzeczywiście zaczęto postrzegać ją przede wszystkim jako żonę Toma Cruise'a. Kiedy jej kariera zaczęła schodzić na dalszy plan, przypominano jej, że właśnie przed tym ją ostrzegano. Kidman po latach nie żałuje jednak tamtej decyzji.
"I co z tego? Miałam nie poślubić mężczyzny, którego kocham? Oczywiście, że byłabym gotowa poświęcić dla niego karierę. Nie obchodziło mnie to" - wspomina swoją reakcję.
Najnowsze wypowiedzi na temat związku z Tomem Cruisem są szczególnie interesująca w zestawieniu z wywiadem, którego gwiazda udzieliła "Vanity Fair" w 2002 roku, zaledwie rok po rozwodzie. Wtedy również podkreślała, że jej małżeństwo z Cruise'em było prawdziwą miłością, a nie hollywoodzką kalkulacją. Mówiła o nim jako o mężczyźnie, dla którego straciła głowę, i przyznawała, że przez lata ich związek był dla niej czymś w rodzaju zamkniętego, bezpiecznego "kokonu".
Kidman i Cruise poznali się na planie "Days of Thunder"
Nicole Kidman miała zaledwie 22 lata, gdy na planie filmu "Days of Thunder" poznała Toma Cruise'a. On należał już do największych gwiazd Hollywood, był na ustach wszystkich, a jego urok sprawiał, że filmy, w których grał, z miejsca stawały się hitami. Z kolei Nicole dopiero zaczynała międzynarodową karierę. Pierwsze spotkanie obojga szybko zamieniło się w romans, a romans w małżeństwo, które przez lata fascynowało publiczność na całym świecie. Po dekadzie wspólnego życia związek zakończył się jednak rozwodem.
W 2002 roku, kilkanaście miesięcy po rozstaniu, aktorka rozmawiała z Ingrid Sischy z "Vanity Fair". Była już wtedy po dwóch bardzo ważnych filmach - "Moulin Rouge!" oraz "Innych" - i coraz wyraźniej budowała pozycję niezależnej aktorki. Rozmowa była jednak przede wszystkim powrotem do historii jej małżeństwa z Cruise'em.
Kidman o fascynacji Tomem Cruisem: "Zakochałam się szaleńczo"
Jak już wspomnieliśmy, Nicole i Tom poznali się dzięki "Days of Thunder". Robert Towne, scenarzysta filmu, zobaczył Kidman w australijskim "Dead Calm" i pokazał jej występ Cruise'owi. Wkrótce aktorka dostała wiadomość, że gwiazdor chce ją poznać. Dla młodej Australijki było to spotkanie z aktorem, którego znała z takich przebojów jak "Top Gun" i "Cocktail". Niedługo później sama znalazła się na planie "Days of Thunder" na Florydzie, gdzie zagrała u jego boku. To właśnie wtedy, jak wspominała po latach, zakochała się bez pamięci.

"Wprost ścinał mnie z nóg. Zakochałam się szaleńczo, namiętnie" - mówiła Kidman w rozmowie z "Vanity Fair". Przyznawała też, że pod wpływem tego uczucia całkowicie zmieniła swoje plany na życie. Chciała mieć z Cruise'em dziecko i, co ciekawe, nie uważała nawet, że muszą być małżeństwem. Kilka miesięcy później rozwód Cruise'a z Mimi Rogers został sfinalizowany, a aktor oświadczył się Kidman.
Pobrali się w 1990 roku, kiedy Kidman pracowała nad "Billy Bathgate". Reżyser filmu Robert Benton wspominał później, że młoda aktorka była całkowicie pochłonięta nowym życiem u boku Toma. Para słynęła z zamiłowania do mocnych wrażeń, a ich małżeństwo od początku było bardzo intensywne. Kidman po latach opisywała pierwsze lata związku jako niezwykle silną więź. Relacji z Tomem potrafiła podporządkować niemal całe swoje życie, jednocześnie szybko przekonała się, że bycie żoną takiej gwiazdy oznacza życie pod nieustanną obserwacją.
"To także głęboko romantyczne, bo wydaje się, że jesteście tylko we dwoje i jesteście w tym razem, jakbyście byli w kokonie" - mówiła. Ten "kokon" dawał jej poczucie bliskości, ale jednocześnie sprawiał, że coraz mocniej koncentrowała swoje życie wokół małżeństwa i rodziny.
Ta rola pokazała, że Nicole Kidman nie jest "tylko" żoną Toma Cruise'a
W 1993 roku para adoptowała córkę Isabellę, a dwa lata później syna Connora. Przez pierwsze lata małżeństwa kariera Kidman pozostawała jednak w cieniu ogromnej sławy Cruise'a. Przełomem okazało się "To Die For" z 1995 roku. Rola pokazała, że aktorka ma własną siłę i ambicje artystyczne. Sama przyznawała później, że dopiero wtedy zaczęła rozumieć, jak bardzo potrzebuje własnej przestrzeni twórczej. Wcześniej miała poczucie, że w Hollywood funkcjonuje przede wszystkim jako żona Cruise'a.
"Poczułam, że mogę być spełniona twórczo i że z tego zrezygnowałam" - wspominała. Chciała jednak pogodzić pracę z rodziną i wierzyła, że uda jej się znaleźć między nimi równowagę.
Wkrótce pojawił się Stanley Kubrick i "Eyes Wide Shut". Pod koniec 1996 roku Kidman i Cruise przeprowadzili się do Londynu, a zdjęcia, planowane początkowo na kilka miesięcy, trwały aż 18 miesięcy. Oboje grali małżeństwo przeżywające kryzys, a intensywna praca z Kubrickiem mocno wpłynęła również na ich życie prywatne. Kidman mówiła, że doświadczenie to "miało ogromny wpływ" na ich małżeństwo. Nie twierdziła jednak, że film był przyczyną późniejszego rozpadu związku.
W 1999 roku "Eyes Wide Shut" trafiło do kin, a małżeństwo nadal trwało. Niedługo później Kidman rozpoczęła pracę nad "Moulin Rouge!", rolą, która miała stać się kolejnym wielkim krokiem w jej karierze.

Ciężkie chwile i rozstanie z Cruisem
W lutym 2001 roku, podczas postprodukcji filmu, aktorka zadzwoniła do jego reżysera Baza Luhrmanna. Jak wspominał później, była zdruzgotana i powiedziała mu, że rozstała się z Tomem albo że Tom z nią zrywa. Niedługo później małżeństwo zakończyło się rozwodem. W tym trudnym okresie Kidman straciła również ciążę, o czym opowiedziała publicznie dopiero wiele lat później.
Przyczyny rozpadu związku pozostawały jednak tajemnicą. Cruise komentował sprawę enigmatycznie, mówiąc między innymi: "She knows why" - "Ona wie dlaczego". Kidman rok później w rozmowie z "Vanity Fair" przedstawiała sytuację inaczej. Przyznała, że w chwili rozstania nie wiedziała, dlaczego ich małżeństwo się rozpada, a dopiero z czasem zaczęła to rozumieć. Sam rozwód był dla niej ogromnym zaskoczeniem. Nie obwiniała przy tym Cruise'a ani nie przedstawiała ich małżeństwa jako błędu. Przeciwnie - mówiła, że gdyby musiała wybierać, prawdopodobnie wybrałaby rodzinę zamiast kariery. Jednocześnie coraz wyraźniej dostrzegała, że aktorstwo i rozwój artystyczny stały się ważną częścią jej życia.

Po rozwodzie Kidman długo dochodziła do siebie. Miała poczucie, że wraz z końcem małżeństwa może stracić również pozycję zawodową. Stało się jednak odwrotnie. "Moulin Rouge!", "Inni" i później "Godziny" ugruntowały jej pozycję jako jednej z najważniejszych aktorek swojego pokolenia. Rozpad małżeństwa, który początkowo oznaczał dla niej utratę całego dotychczasowego świata, okazał się jednocześnie początkiem jej pełnej zawodowej niezależności i ogromnej kariery, która trwa do dziś.









