Lata mijają, a Monica Bellucci jak zachwycała, tak wciąż zachwyca, a nawet onieśmiela. Posągowa figura, magnetyzujący wzrok i pewna wyniosłość sprawiają, że o Bellucci śmiało można mówić, iż jest prawdziwą włoską divą.
Gwiazda od ponad trzech dekad należy do najbardziej rozpoznawalnych włoskich aktorek. Karierę zaczynała jako modelka - pod koniec lat 80. przeniosła się do Mediolanu i związała z agencją Elite Model Management. Szybko zaczęła pracować dla największych domów mody, w tym Dolce & Gabbana, a na początku lat 90. coraz śmielej wchodziła do świata filmu. Międzynarodową pozycję przyniosły jej m.in. "Apartament", "Malena", "Nieodwracalne", "Matrix Reaktywacja", "Matrix Rewolucje" i "Pasja". W 2015 roku pojawiła się także w "Spectre", zapisując się w historii serii o Jamesie Bondzie jako jedna z najpiękniejszych, dojrzałych partnerek agenta 007.

Życie prywatne Bellucci nieodmiennie budzi zainteresowanie mediów, choć sama Bellucci zwykle chroniła je przed nadmiernym rozgłosem. Była żoną fotografa Claudio Bassy, a później przez wiele lat żyła u boku Vincenta Cassela, którego poznała na planie "Apartamentu". Para pobrała się w 1999 roku i doczekała się dwóch córek, Devy i Léonie. Małżeństwo jednej z najbardziej medialnych par zakończyło się w 2013 roku.
W ostatnich latach aktorka była związana z reżyserem Timem Burtonem. Dziś pozostaje aktywna zawodowo, wybiera kolejne role i coraz częściej mówi też publicznie o tym, jak zmienia się jej spojrzenie na kobiecość, piękno i upływ czasu.
Ta tematyka pojawiła się także w najnowszym wywiadzie, jakiego Bellucci udzieliła hiszpańskiemu "Harper's Bazaar". Rozmowa dotyczyła między innymi tego, jak 62-letnia aktorka postrzega upływ czasu.
Monica Bellucci o dojrzałości. "Zdecydowanie wolę się starzeć"
Zdaniem Moniki mijające lata i fakt, że się starzejemy, można odebrać pozytywnie, jako "wspaniały dar".
"Tak naprawdę nie ma innej możliwości: albo się starzejesz i przyjmujesz ten proces z godnością, albo umierasz" - mówi wprost Bellucci. "Patrząc na to w ten sposób, zdecydowanie wolę się starzeć" - puentuje.
Dla gwiazdy życie w nowej dekadzie oznacza rozwój i radość, nie stagnację.
"Starzenie się oznacza, że masz szczęście nadal żyć i mieć przed sobą przyszłość" - podkreśla aktorka. "Poza tym dojrzałość przynosi ze sobą wspaniały dar: dystans. Czasami z wiekiem przestajesz być tylko aktorką, a stajesz się obserwatorką świata. Dzięki temu zaczynasz patrzeć na wszystko z zupełnie innej perspektywy" - dodaje.
"Nie mogłabym zagrać tej roli, mając 30 czy 40 lat". Bellucci o sile doświadczenia
W ostatnim filmie, thrillerze psychologicznym, Bellucci wcieliła się w postać malarki, kobieta mieszka sama na odległej wyspie. Jak mówi, zagranie tej postaci w poprzednich dekadach życia nie byłoby chyba możliwe. To dowód na to, iż dojrzały wiek daje - w przypadku aktorki - nowe perspektywy zawodowe.
"Nie mogłabym zagrać tej roli, mając 30 czy 40 lat" - mówi Bellucci. "Nie pomogłyby nawet warstwy charakteryzacji, które miałyby mnie postarzyć. Żeby nadać postaci z tak wielkim wewnętrznym niepokojem prawdziwą treść, ciężar i autentyczność, trzeba już trochę przeżyć. Trzeba zgromadzić doświadczenia i blizny" - tłumaczy wprost.
Monica Bellucci inaczej patrzy dziś na piękno. "Liczy się to, co czujesz w środku"
W ostatnim czasie Bellucci zredefiniowała pojęcie piękna. Zawsze postrzegana jako współczesna bogini, dziś nadal przyciąga spojrzenia, ale, jak mówi, teraz piękno dostrzega raczej pod powierzchnią.
"Liczy się to, co czujesz w środku. Myślę, że chodzi o bogate życie wewnętrzne, o pasję, która cię inspiruje, obserwowanie, jak dorastają twoje dzieci, patrzenie na morze, posiadanie przyjaciół, rodziny, którą kochasz… o spełnione życie jako kobieta" - mówi aktorka, dając przy okazji swoją definicję piękna.
Bellucci wyznaje też, że jako dojrzała kobieta jest wręcz zachłanna na życie i to, co przynosi.
"Starasz się żyć naprawdę i dzięki temu zaczynasz odbierać różne rzeczy z intensywnością, której nie masz w młodości" - dodaje.
A jej słowa o tym, co sprawia jej autentyczną radość, przenikają do głębi i prowokują refleksję:
"Z biegiem lat zmienia się twoja perspektywa. Budzisz się rano i już samo zdrowie albo możliwość cieszenia się aromatem kawy stają się powodem do wdzięczności. Ale to jest coś, co można zrozumieć dopiero z czasem" - podsumowuje gwiazda.
Piękna na zewnątrz i taka sama w środku. Świadoma ograniczeń, ale łapczywie szukająca piękna. Brzmi jak opis osoby, która wiedzie szczęśliwe życie. I niech tak zostanie.







