Zanim został gwiazdą, leczył pacjentów
Ken Jeong nie był aktorem, który przypadkiem trafił do Hollywood. Najpierw przeszedł długą drogę związaną z medycyną. Studiował na Duke University, a następnie ukończył University of North Carolina School of Medicine. Specjalizował się w chorobach wewnętrznych i przez kilka lat pracował jako lekarz.
Jednocześnie miał drugą pasję, o której początkowo wiedziało niewiele osób. Po godzinach występował w klubach komediowych. Jak wspominał w rozmowach z mediami, podczas pracy w gabinecie traktował medycynę bardzo poważnie, a występy były jego odskocznią.
Przez pewien czas udawało mu się łączyć oba światy. W dzień przyjmował pacjentów, a wieczorami występował na scenie. Z czasem jednak coraz więcej wskazywało na to, że komedia może być czymś więcej niż tylko hobby.
Pierwsza ważna rola otworzyła mu drzwi do Hollywood
Przełom nastąpił w 2007 roku. Jeong dostał rolę doktora Kuni w filmie "Wpadka" Judda Apatowa. To właśnie jego doświadczenie medyczne było jednym z powodów, dla których zainteresowano się nim przy castingu.
Rola nie była jeszcze wielkim przełomem, ale pokazała Jeongowi, że aktorstwo może być czymś więcej niż pobocznym zajęciem. Wtedy pojawiła się decyzja, której wcześniej długo nie był pewien - czy naprawdę zostawić medycynę i spróbować swoich sił w show-biznesie.

To żona namówiła go, żeby zaryzykował
Tran Jeong również jest lekarką. Para poznała się, kiedy oboje pracowali w zawodzie medycznym, a w 2004 roku wzięli ślub. Kilka lat później zostali rodzicami bliźniaczek.
Kiedy Ken rozważał odejście z medycyny, nie był przekonany, czy powinien zamienić stabilny zawód na niepewną karierę aktora. Tran miała jednak dostrzegać w nim coś, czego on sam nie potrafił jeszcze do końca zobaczyć.
Jeong wielokrotnie podkreślał, że żona zachęcała go, by potraktował aktorstwo poważnie. W rozmowie z "Redbook" mówił, że to właśnie ona namówiła go, by w wieku 36 lat zrezygnował z pracy lekarza i spróbował swoich sił w aktorstwie na pełen etat.

Film "Kac Vegas" odmienił jego życie
Niedługo później Jeong dostał rolę, która całkowicie zmieniła jego życie. W 2009 roku na ekrany trafił "Kac Vegas", a jego Leslie Chow błyskawicznie stał się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci filmu.
Sam aktor mówił później, że "Wpadka" otworzyła mu drzwi, ale "Kac Vegas" wyważył je na dobre. Film okazał się ogromnym sukcesem, a Jeong z aktora znanego z pojedynczych ról stał się rozpoznawalną gwiazdą.
Co ciekawe, w czasie zdjęć do pierwszej części "Kac Vegas" życie prywatne aktora było wyjątkowo trudne. Żona Jeonga zmagała się wtedy z chorobą nowotworową. Przez moment Jeong poważnie rozważał odrzucenie roli. Jego ukochana przechodziła leczenie, a para miała małe dzieci.
To właśnie Tran miała jednak nalegać, żeby nie rezygnował z szansy. Jeong później pisał, że nie chciała, aby jej choroba odebrała rodzinie marzenia i zmieniła całe ich życie. Zachęcała go, żeby pojechał na plan i wykorzystał otrzymaną szansę.
Dla aktora zdjęcia do filmu stały się więc czymś znacznie więcej niż kolejnym zawodowym projektem. W jednym z wywiadów opisywał je jako rodzaj terapii i sposób na poradzenie sobie z ogromnym napięciem, które towarzyszyło mu w tamtym okresie.
Od gabinetu lekarskiego do wielkiej kariery
Tran odpowiedziała na leczenie i z czasem wróciła do zdrowia. Ken Jeong natomiast już na dobre związał swoją przyszłość z aktorstwem.
Później występował między innymi w serialu "Community", a także otrzymał własny sitcom "Dr. Ken", inspirowany jego wcześniejszym życiem lekarza. Pojawiał się również w takich produkcjach jak "Crazy Rich Asians", a jego kariera obejmowała zarówno film, telewizję, jak i stand-up.
Dziś Ken Jeong jest przede wszystkim kojarzony z komedią. Trudno jednak zapomnieć, że zanim pojawił się na ekranie jako szalony Leslie Chow, przez lata był szanowanym lekarzem.
Gdyby nie decyzja, żeby zaryzykować, i gdyby nie wsparcie żony, widzowie mogli nigdy nie poznać go jako jednej z najbardziej charakterystycznych twarzy "Kac Vegas".

Wojtek Łozowski pokazał swoją szafę. Ma w niej prawdziwe perełki
Jacek Lenartowicz zaskoczył wyznaniem. "Jestem zachłannym ojcem"







