Nie biografia i nie parodia. Maria Czubaszek "powraca" na scenę
Już 24 października na Małej Scenie warszawskiego Teatru Komedia odbędzie się premiera "Co na to Maria?" - kameralnego spektaklu Agaty Biziuk, inspirowanego temperamentem, twórczością i humorem Marii Czubaszek. W przedstawieniu, utrzymanym w konwencji audycji radiowej, obok Izabeli Dąbrowskiej wystąpi Franciszek Dziubek, odpowiadający za wykonywaną na żywo muzykę.
Choć tytuł mógłby sugerować klasyczny portret sceniczny, rzeczywista koncepcja jest nieco inna. Jak wyjaśniła aktorka, nie zamierza ani parodiować Czubaszek, ani naśladować jej sposobu bycia. Zaczyna bowiem jako ona sama, rozmawiając z publicznością o kompleksach, oczekiwaniach i ocenach, z którymi mierzą się szczególnie osoby obecne w życiu publicznym. Dopiero później do rozmowy dołącza sama Maria - obecna, jak określiła to Dąbrowska, "duchem i głosem".
Twórcy wykorzystali między innymi archiwalne nagranie pisarki z 1972 roku, a także głos Dąbrowskiej przetworzony za pomocą sztucznej inteligencji. Radiowa konwencja pozwala tymczasem poruszać kwestie samotności, miłosnych niepowodzeń, starzenia się czy presji samodoskonalenia, przeplatając refleksję dowcipem, ironią i piosenkami.
Dąbrowska nigdy nie poznała osobiście Czubaszek, czego - jak przyznała - bardzo żałuje. Od lat podziwiała jednak jej błyskotliwość, celność obserwacji i umiejętność podsumowania niemal każdej sytuacji jednym zdaniem. Możliwość przypomnienia tej szczególnej wrażliwości uważa więc za powód do radości, choć przed premierą nie ukrywa również oczekiwania na reakcję publiczności.
Mniej przejmowania się, więcej dystansu. O filozofii życia według Czubaszek
Co sama Maria Czubaszek powiedziałaby współczesnym ludziom, nieustannie próbującym stawać się lepszymi wersjami siebie? Dąbrowska ma na to przewrotną odpowiedź.
"Przestańcie to wszystko tak przeżywać. To się i tak nie uda" - stwierdziła, wyobrażając sobie reakcję pisarki.
Nie chodzi jednak o rezygnację z własnych ambicji, lecz o przywrócenie właściwych proporcji problemom, które w świecie pełnym bodźców i nieustannego pośpiechu często urastają do niebotycznych rozmiarów.
Sama aktorka stara się zachowywać podobne podejście. Jak podkreśliła, znacznie łatwiej żyje się z przekonaniem, że szklanka pozostaje do połowy pełna, choć nie oznacza to rzecz jasna nieustannego dobrego humoru. Istotna jest przede wszystkim umiejętność oddzielenia rzeczy naprawdę ważnych od tych, których znaczenie przemija po kilku chwilach.
Sześćdziesiątka bez wielkich rozliczeń. Izabela Dąbrowska o życiu poza teatrem
Okazją do refleksji stał się również jubileusz aktorki, która 22 sierpnia skończyła sześćdziesiąt lat. Nie zamierza jednak podsumowywać dotychczasowego dorobku, zdecydowanie chętniej koncentrując się na tym, co jeszcze przed nią. Wspomniała przy tym żartobliwą zasadę przypisywaną Marii Czubaszek - kobieta powinna sama wybrać swój wiek i konsekwentnie się go trzymać.
Same urodziny miały zresztą dość niecodzienny przebieg. Podczas przyjęcia na wsi rozpętała się wichura, zabrakło prądu, a przygotowywanie jedzenia trzeba było przenieść do sąsiadów. Dąbrowska wspominała jednak całe wydarzenie z wyraźnym rozbawieniem.
Na brak zawodowych zajęć również nie narzeka - występuje obecnie w ośmiu przedstawieniach, granych w kilku teatrach. Równowagę odnajduje natomiast na ukochanym Podlasiu, wśród wiejskiej przyrody i zwierząt. To kolejna rzecz łącząca ją ze słynną satyryczką, znaną z wielkiej miłości do psów.
Kolejne przedstawienie po premierze zaplanowano już na następny dzień. Spektakl powróci również na afisz w listopadzie i grudniu, a następnie w 2027 roku.







