W górskiej Obidzy wszyscy znają pana Piotra. Od 1997 roku pracuje jako listonosz, codziennie pokonując około 100 kilometrów samochodem i od 7 do 10 kilometrów pieszo, aby dotrzeć do domów rozsianych po okolicznych wzgórzach. Jednak jego praca już dawno przestała ograniczać się do doręczania listów i przesyłek. Pan Piotr przynosi mieszkańcom chleb, robi zakupy, pomaga starszym osobom, a czasem odbiera telefony z prośbami już o 5.30 rano. I, jak zapewniają jego sąsiedzi, niemal nigdy nie odmawia pomocy. "Listonosz z prawdziwego zdarzenia, o dobrym sercu" - mówi jedna z mieszkanek. Inna przyznaje, że gdy zastępuje go ktoś inny, wszyscy pytają, kiedy wróci pan Piotr.
W reportażu "halo tu polsat" mieszkańcy Obidzy opowiedzieli o niezwykłej życzliwości swojego listonosza, jego bezinteresowności i zaufaniu, którym darzą go od lat. Jedna z kobiet przyznała nawet, że powinien otrzymać Nagrodę Nobla. Sam bohater, słuchając tych słów, nie krył wzruszenia. Podkreślał jednak skromnie, że lubi ludzi, a praca daje mu ogromną satysfakcję. Przyznał też, że czasami pomaga mieszkańcom już po godzinach pracy, bo trudno mu oddzielić zawodowe obowiązki od zwykłej ludzkiej życzliwości. Poznajcie historię człowieka, który przez niemal trzy dekady dostarczył tysiące listów, ale najcenniejsze, co daje innym, nie mieści się w żadnej kopercie.






