Wiesław Kiwacki na co dzień zjeżdża do pracy ponad 1100 metrów pod ziemię, ale po zakończeniu zmiany wcale nie rezygnuje z wysiłku fizycznego. Górnik z Dolnego Śląska od 30 lat trenuje sporty siłowe, zdobywa medale mistrzostw świata i Europy, a jego wyniki robią ogromne wrażenie. W martwym ciągu podniósł 222,5 kg, w wyciskaniu sztangi leżąc osiągnął 160 kg, a do tego może pochwalić się wynikiem 100 pompek w minutę. Tuż przed 50. urodzinami odwiedził studio "halo tu polsat" wraz z 25-letnim synem Gracjanem, studentem AWF we Wrocławiu i nauczycielem wychowania fizycznego. Obaj opowiedzieli o swojej sportowej pasji i znaczeniu aktywności fizycznej w codziennym życiu.
W rozmowie z Pauliną Sykut-Jeżyną i Tomaszem Wolnym nie zabrakło również osobistych wyznań. Wiesław Kiwacki z ogromną czułością mówił o żonie Beacie i synu Gracjanie, których uważa za swoje najważniejsze życiowe osiągnięcie. "Tu mam srebro, ale złoto czeka na mnie w domu" - przyznał, wspominając drugie miejsce na mistrzostwach świata. Razem z synem pokazał także prowadzącym, jak prawidłowo wykonywać pompki, zwracając uwagę na ustawienie dłoni, sylwetkę i pracę mięśni. A kiedy padło pytanie o zbliżające się 50. urodziny, sportowiec miał tylko jedno życzenie: "Zdrowia. Jak będzie zdrowie, to resztę zrobię sam". Zobaczcie całą rozmowę i pokaz ćwiczeń w studiu "halo tu polsat".






