Uwagę od razu przykuła noga Olgi Łasak. Aktorka pojawiła się w ortezie, co - jak sama żartowała - nie było żadnym modowym wyborem. Kontuzja to efekt pracy na scenie. - "Byłam bardzo zaangażowana. Chcę się rozwijać" - powiedziała z uśmiechem, zapewniając, że mimo wszystko pojawi się na scenie wieczorem.
Nie zabrakło też typowego dla kabaretu luzu i dystansu. Gumulec żartował, że przy tak napiętym grafiku koleżanki, sam może tylko prowadzić, bo ona "robi wszystko inne". Ona sama podsumowała to krótko: - "Ja jestem po prostu tania".
Kabareciarze prywatnie: "Dopiero scena ich otwiera"
Rozmowa szybko zeszła jednak na inny tor i dotknęła tematu, jacy kabareciarze są naprawdę. Bo wbrew temu, co wielu widzów myśli, scena to jedno, a życie prywatne to coś zupełnie innego. - "Ludzie często myślą, że my cały czas jesteśmy śmieszni" - przyznali.
I tu pojawia się ciekawy wniosek: wielu artystów kabaretowych to… introwertycy. - "Często jest tak, że im ktoś jest bardziej zdolny, tym bardziej zamknięty w sobie. Dopiero scena ich otwiera" - padło w rozmowie.
Nie zawsze łatwo jest też występować przed bliskimi. Jak przyznała Łasak, to właśnie obecność rodziny potrafi najbardziej zestresować. - "Zawsze od nich dowiem się prawdy" - powiedziała. I dodała, że łatwo wtedy mimowolnie zerkać w ich stronę, sprawdzając reakcję.
Skąd biorą inspirację? Członkowie Kabaretu Czesuaf: "Lubimy humor obyczajowy"
Kabareciarze podkreślili też, że humor nie kończy się na znanych tematach. - "Bardzo lubimy humor obyczajowy. Ludzie przeglądają się w nim jak w lustrze" - tłumaczył Gumulec. To właśnie codzienne sytuacje są dla nich największym źródłem inspiracji.
W Sopocie zapowiada się więc wieczór pełen różnych odcieni humoru - od lekkich, życiowych obserwacji po bardziej wyraziste formy. - "Każdy znajdzie coś dla siebie" - zapewnili.
A wspólny mianownik? Być "tu i teraz". Jak przyznała Łasak, w codziennym biegu coraz trudniej o zatrzymanie się na chwilę. - "Zaczynam się zastanawiać, żeby zacząć żyć tu i teraz" - wyznała.


