Powiedzenie: "zastaw się, a postaw się" dotyczy także pogrzebów, a gdy chodzi o ceremonię funeralną królowej, gwiazdy popu albo prezydenta USA, górna granica kosztów praktycznie nie istnieje. Chociaż póki co nikt jeszcze nie przebił pożegnania Ronalda Reagana. Dlaczego te uroczystości są takie drogie? Czy chodzi tylko o godne upamiętnienie ważnej osobistości? Czy jest jakieś drugie, a może i trzecie dno?