Jest taki dzień... i nie, tym razem wcale nie grudniowy, a kwietniowy. Pierwszy dzień tego właśnie miesiąca powszechnie kojarzy się z absurdem, kpiną oraz wykrzywianiem rzeczywistości – przynajmniej na chwilę. Prima aprilis nieustannie rządzi się bowiem swoimi prawami, choć nie wszędzie pod tą samą nazwą i nie zawsze tego samego dnia. W błędzie będą jednak sądzący, że śmiech to domena współczesności, gdyż sięganie do korzeni święta wymaga podróży... w czasy starożytne. Niezależnie jednak od wieku i epoki korzystającym z pierwszokwietniowych uroków przyświecała podobna zasada – żartuj, nim życie zrobi to za ciebie.