16 października 1978 roku kardynał Karol Wojtyła został wybrany na papieża i przyjął imię Jan Paweł II. W 48. rocznicę tego wydarzenia w "halo tu polsat" wspomnieniami związanymi z papieżem Polakiem podzieliły się dziennikarki Anna Klimczewska i Magdalena Wolińska-Riedi. Jedna z nich opowiedziała o niezwykłym spotkaniu z Janem Pawłem II, do którego doszło zupełnie przypadkiem.
Zgubiła się w Watykanie. Nagle gwardziści zaczęli torować jej drogę
Anna Klimczewska miała 18 lat, gdy po raz pierwszy wyjechała za granicę. Było to krótko po przemianach politycznych w Polsce. Wraz z grupą uczniów z I Liceum Ogólnokształcącego w Gorzowie Wielkopolskim uczestniczyła w wymianie szkół UNESCO. Jednym z punktów wyjazdu była wizyta w Watykanie i udział w środowej audiencji generalnej.
Wśród tłumów zgubiła jednak swoich towarzyszy. Dla młodej dziewczyny, która wcześniej nie miała okazji zobaczyć takiego miejsca, skala wydarzenia była przytłaczająca. Zdezorientowana podeszła do gwardzisty i próbowała wyjaśnić, że jest Polką. Nie spodziewała się, że właśnie to jedno słowo tak wiele zmieni.
"I taka bezradna, podeszłam do gwardzisty i tylko wydukałam: "Io sono polacca". I nagle się zaczął krzyczeć do kolegów gwardzistów << Polacca, Polacca >>" - opowiadała.
Gwardziści zaczęli torować jej drogę przez kolejne sektory. W ten sposób Anna Klimczewska, zamiast pozostać na końcu tłumu, znalazła się przy barierce w pierwszym sektorze. Stamtąd mogła obserwować papieża z bliska.
"Błogosławię mojej ojczyźnie". Tych słów nie zapomniała
Kiedy Jan Paweł II zakończył przemówienie i błogosławił wiernych, zaczął podchodzić do osób zgromadzonych w pobliżu. Anna Klimczewska obserwowała każdy jego ruch, nie wiedząc, czy uda jej się spotkać go osobiście.
Papież kilkakrotnie zbliżał się do niej, po czym odchodził w stronę innych wiernych. W końcu jednak podszedł także do młodej Polki.
" W końcu do mnie podszedł i mówiąc po włosku zaczął mnie błogosławić, a ja wydukałam:<< Kochamy cię, Ojcze<< - relacjonowała dziennikarka.
Wtedy Jan Paweł II zorientował się, że rozmawia ze swoją rodaczką. Jak wspominała Anna Klimczewska, odpowiedział jej słowami, które zapamiętała na całe życie:
"O, rodaczka, to błogosławię cię, córko, i błogosławię mojej ojczyźnie. Powiedz rodakom, że bardzo was kocham" - miał powiedzieć papież.
Tuż po błogosławieństwie emocje okazały się tak silne, że po chwili dziewczyna nie była w stanie utrzymać się na nogach.
"Ja z emocji, ze wzruszenia osunęłam się, nie byłam w stanie wstać. Nie zemdlałam, ale miałam nogi jak z waty, osunęłam się na tę barierkę" - opowiadała.
Pomogli jej stojący obok Włosi. Wieczorem, już razem ze swoją grupą, próbowała odnaleźć zdjęcia dokumentujące niezwykłe spotkanie. Jak przyznała, tamte chwile do dziś pozostają jednym z najcenniejszych wspomnień jej życia.
Magdalena Wolińska-Riedi wspominała życie za murami Watykanu
W rozmowie o Ojcu Świętym uczestniczyła również Magdalena Wolińska-Riedi, dziennikarka od lat związana z Watykanem. Jej historia z Janem Pawłem II wyglądała zupełnie inaczej. Nie chodziło o jedno przypadkowe spotkanie podczas audiencji, lecz o codzienność w miejscu, w którym papież mieszkał i pracował.
Dziennikarka opowiedziała, że jej związek z Rzymem zaczął się jeszcze w młodości. W 1995 roku uczestniczyła w spotkaniu młodych w Loreto. Wtedy Jan Paweł II zaprosił młodzież do Rzymu na obchody Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. Te słowa zapadły jej w pamięć.
Pięć lat później przyjechała do Rzymu jako wolontariuszka. Ostatniego dnia pobytu poznała swojego przyszłego męża, który był gwardzistą szwajcarskim. To właśnie ta znajomość sprawiła, że później zamieszkała za murami Watykanu.
Jak przyznała, obecność polskiego papieża miała dla niej ogromne znaczenie. W otoczeniu, w którym na co dzień dominował język włoski, możliwość rozmowy po polsku dawała jej poczucie bliskości i domu.
Ostatnie spotkanie z papieżem. Nie mógł już mówić
Magdalena Wolińska-Riedi mieszkała w Watykanie w ostatnich dwóch latach życia Jana Pawła II. Widziała, jak papież stopniowo traci siły, ale - jak podkreśliła pozostawał uważny na ludzi, których spotykał.
Wspominała, że kiedy wracała pieszo w stronę koszar Gwardii Szwajcarskiej, papież jadący papamobile potrafił zwolnić, a nawet się zatrzymać, gdy ją zauważył.
Szczególnie mocno zapamiętała jednak jedno z ostatnich spotkań. Po powrocie Jana Pawła II ze szpitala, po zabiegu tracheotomii w marcu 2005 roku, została zaproszona na dziedziniec.
Przyniosła papieżowi bukiet biało-żółtych tulipanów. Jan Paweł II nie był już w stanie mówić, ale jak opowiadała dziennikarka - wziął jej twarz w dłonie i uczynił znak krzyża na jej czole.
"Dla mnie to było naprawdę coś, co po prostu zostało ze mną do dzisiaj"- wspominała ze wzruszeniem.
Co wybór Polaka na papieża znaczył dla Polski?
W rozmowie nie zabrakło również refleksji nad znaczeniem pontyfikatu Jana Pawła II dla Polski. Anna Klimczewska podkreśliła, że wybór Polaka na papieża był dla rodaków źródłem ogromnej dumy, a jego obecność dawała wielu ludziom siłę, wiarę i nadzieję.
Wspomniała także o wpływie papieża na przemiany, które doprowadziły do upadku komunizmu w Polsce. Z perspektywy czasu jej osobiste spotkanie nabrało jeszcze większego znaczenia.
"Każdy z nas ma jakiś koszyk wspomnień, który zbieramy przez całe życie, a to jest w tym koszyku diament"- powiedziała.
Zobacz też:
Joanna Kulig wspiera polski film. Trzy nagrody otworzyły mu drogę do Oscarów
To ona miała zagrać w "Nagim instynkcie". Tak potoczyła się kariera Joanny Pacuły







