Joanna Kulig zaangażowała się w wyjątkowy projekt filmowy
Kiedy myślimy o Konkursie Chopinowskim, przed oczami mamy przede wszystkim pianistów, ich występy i emocje towarzyszące rywalizacji. Tymczasem za kulisami pracują ludzie, których nazwisk publiczność często nie zna, choć ich zadanie ma ogromne znaczenie dla brzmienia instrumentów. To właśnie im poświęcono film o nazwie "Stroiciele"
Dokument w reżyserii Pawła Chorzępy przenosi widzów do Filharmonii Narodowej w Warszawie. Pokazuje stroicieli przygotowujących fortepiany podczas jednego z najważniejszych konkursów pianistycznych na świecie. Każdy z nich dba o instrument, sprawdza jego brzmienie i chce, by to właśnie na nim zagrał pianista.
"Jest to opowieść o takich bohaterach w cieniu, których spotykamy też na co dzień w naszym życiu. Również w świecie filmowym" - mówiła Joanna Chorzępa.
Zwróciła uwagę, że podobnie jest w branży filmowej, gdzie za końcowy efekt odpowiadają nie tylko osoby widoczne na ekranie, lecz także montażyści, operatorzy i inni członkowie ekipy. "Stroiciele" mają przypomnieć, jak wiele zależy od ludzi, których pracy często nie zauważamy.
Joanna Kulig jest związana z projektem jako ambasadorka i producentka wykonawcza. Jak przyznała w rozmowie, towarzyszy filmowi od początku i z bliska obserwowała pracę jego twórców.
"No strasznie się cieszę, że będziemy walczyć o tą shortlistę Oscarową. Że Asia z Pawełem zaprosili mnie do tej wspaniałej roli ambasadorki i executive producer. Zawsze gdzieś o tym też marzyłam" - mówiła aktorka.
380 godzin materiału i miesiące pracy. Tak powstawali "Stroiciele"
Za kilkunastoma czy kilkudziesięcioma minutami filmu może stać ogrom pracy, której widz nie zobaczy na ekranie. W przypadku "Stroicieli" skala przedsięwzięcia była szczególnie duża. Ekipa zarejestrowała setki godzin materiału, z których należało wybrać najważniejsze momenty.
"Mamy 380 godzin materiałów, więc te 22 minuty to naprawdę była potężna praca montażystów i Pawła, reżysera" - opowiadała Joanna Chorzępa.
Twórcy musieli uchwycić drobne gesty, szczegóły pracy przy instrumentach i sytuacje, które najlepiej oddają atmosferę konkursu. Nie chodziło wyłącznie o pokazanie samego strojenia fortepianów, ale również o opowiedzenie historii ludzi stojących za muzycznymi występami.
Aktorka podkreśliła także znaczenie samego Konkursu Chopinowskiego. To wydarzenie rozpoznawalne na świecie, dlatego może pomóc filmowi dotrzeć do zagranicznych odbiorców.
Film Joanny Kulig ma szansę na Oscara. Przed twórcami ważne zadanie
"Stroiciele" zdobyli już istotne międzynarodowe wyróżnienia. Film otrzymał między innymi Srebrnego Smoka na Krakowskim Festiwalu Filmowym oraz nagrody na Bali International Film Festival i Short Shorts Film Festival & Asia w Tokio. Wyróżnienia te otwierają mu drogę do ubiegania się o oscarową nominację w kategorii krótkometrażowego filmu dokumentalnego.
Sama nagroda nie oznacza jednak automatycznej nominacji. Przed twórcami pozostaje praca związana z promocją filmu i dotarciem do członków Amerykańskiej Akademii Filmowej.
"Mamy dużo siły ze sobą. Jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni, no ale teraz trzeba przekonać wszystkich tych członków w Documentary Branch, więc przed nami ogromna praca" - mówiła Joanna Chorzępa.
W dalszej części rozmowy Joanna Kulig dodała:
"Chodzi o to, żeby rzeczywiście jak najwięcej członków Akademii zobaczyło ten film. Bo filmów jest bardzo dużo. (...) Tak żeby po prostu przyszli na pokaz, zobaczyli film, bo czym więcej osób zobaczy, usłyszy o nim, tym jest większa szansa, że zagłosują. Więc chodzi o to, żeby uruchomiać kontakty, zapraszać i z takim właśnie szacunkiem odnosić się do widza, no ale trzeba tam być i to robić" - dodała aktorka.
Joanna Kulig zna ten mechanizm z własnego doświadczenia. Wcześniej uczestniczyła w kampanii oscarowej filmu "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego, dlatego wie, ile pracy wymaga promowanie polskiej produkcji na międzynarodowym rynku.
Joanna Kulig wspomniała o "Zimnej wojnie". Miała tylko dwie minuty
Podczas rozmowy nie zabrakło również wspomnień związanych z poprzednią kampanią oscarową aktorki. Kulig opowiedziała o sytuacji, w której musiała w bardzo krótkim czasie przedstawić zagranicznej publiczności różnorodność technik wokalnych wykorzystanych w "Zimnej wojnie".
Zadanie wydawało się proste tylko na pierwszy rzut oka. Aktorka miała dwie minuty na prezentację, a kiedy zaczęła mówić o śpiewie ludowym, operowym i jazzowym, czas szybko się kończył.
"Ja tak zaczynam mówić, a nagle zostało 50 sekund. Mi ciężko idzie to mówienie. Mówię: nie, teraz zaśpiewam" - wspominała.
Postanowiła więc zaprezentować fragment piosenki "Dwa serduszka" w różnych wersjach. Najpierw zaśpiewała ją w góralskim stylu, a później bardziej klasycznie. Jak relacjonowała, publiczność zrozumiała, o co chodzi, a czas skończył się niemal idealnie.
"Stroiciele" może pokazać polskie kino z innej strony
Dla Joanny Kulig nowy projekt to nie tylko kolejna zawodowa przygoda, lecz także szansa na wypromowanie historii, która wykracza poza samą muzykę. "Stroiciele" przypominają, że za wielkimi wydarzeniami artystycznymi stoją osoby, których praca wymaga wiedzy, cierpliwości i niezwykłej precyzji.
Twórcy liczą, że film dotrze do szerokiej publiczności i będzie mógł powalczyć o kolejne wyróżnienia. Kulig zachęcała do kibicowania produkcji, podkreślając, że przed ekipą wciąż dużo pracy.
Jeśli "Stroiciele" trafią do kolejnego etapu oscarowej rywalizacji, będzie to ważny moment nie tylko dla twórców dokumentu, ale również dla polskiego kina krótkometrażowego.
Zobacz też:
To ona miała zagrać w "Nagim instynkcie". Tak potoczyła się kariera Joanny Pacuły






