Cienki brwi znów są modne
Przez ostatnie kilka lat w mediach pełno było artykułów na temat sposobów uzyskania bujnych, gęstych i grubych brwi. Takie właśnie były najmodniejsze - kto nie mógł się pochwalić naturalnymi włoskami, dreptał do salonu, by tam - z mniejszym lub większym powodzeniem - zafundować sobie wyraziste brwi. Ostatnio jednak trend brwi "jak gąsienice" jest w zdecydowanym odwrocie. Grube brwi się znudziły, wraca zaś moda na cieńsze łuki.
Takie właśnie delikatniejsze brwi od jakiegoś czasu zauważyć można u gwiazd. Cienkie brwi widzimy i Nicoli Peltz czy Belli Hadid. Ich brwi bardzo przypominają te sprzed 30 lat - takie, jakie nosiły Kate Moss czy Claudia Shiffer.

Jest jednak jedna różnica - teraz nikt nie sugeruje, by mocno depilować brwi. Cieńsze łuki uzyskujemy w inny sposób.
Jak uzyskać modne cienkie brwi bez wyskubywania? Styliści mają prosty sposób
Dobra wiadomość dla tych pań, które pamiętają modę na cienkie brwi z lat 90., jest taka, że tym razem nie musimy sięgać po pęsetę. Współczesna wersja trendu jest znacznie łagodniejsza. Podobny efekt uzyskamy za pomocą kilku kosmetyków. To szczególnie ważne po 40. roku życia, kiedy brwi mogą być naturalnie rzadsze, a usunięte włoski nie zawsze odrastają równie szybko i gęsto jak dawniej.

Pierwszym krokiem będzie odpowiednie ułożenie włosków. Zamiast więc wyczesywać brwi mocno do góry, jak nakazywała popularna jeszcze niedawno moda, przeczesujemy je szczoteczką w kierunku skroni, lekko po skosie, a te najbardziej odstające delikatnie kierujemy w dół. Następnie wystarczy utrwalić kształt niewielką ilością przezroczystego żelu do brwi. Dzięki temu łuk będzie wyglądał na węższy, bardziej uporządkowany i subtelniejszy. Co ważne - unikamy mocnego przyklejania włosków do skóry, ponieważ może to podkreślać miejsca, w których brwi są naturalnie przerzedzone.
Drugi trik to korektor, który pozwala optycznie zmienić kształt brwi bez usuwania włosków. Najlepiej wybrać kosmetyk dobrze dopasowany do koloru skóry, o kremowej, ale niezbyt ciężkiej konsystencji. Cienkim pędzelkiem nakładamy jego minimalną ilość tuż pod dolną krawędzią brwi, a następnie delikatnie rozcieramy. Jeśli chcemy jeszcze bardziej zwęzić łuk, możemy spróbować zamaskować pojedyncze włoski przy jego dolnej lub górnej granicy.

Trzeci krok to subtelne podkreślenie kształtu kredką. Zamiast mocno obrysowywać cały łuk, lepiej sięgnąć po cienką, precyzyjną kredkę i dorysować kilka krótkich kresek tam, gdzie brakuje włosków. Szczególnie ostrożnie należy podkreślać początek brwi przy nasadzie nosa. Zbyt ciemny, geometryczny rysunek może sprawić, że spojrzenie stanie się surowsze. U wielu kobiet po 40. roku życia lepszy efekt daje delikatnie zaznaczony, naturalny łuk niż bardzo cienka, mocno wygięta kreska.
Jest jeszcze jedna zasada, o której warto pamiętać: nie trzeba naśladować brwi Kate Moss jeden do jednego. Wystarczy że nieznacznie zwęzimy ich optyczną linię, zachowując naturalny kształt i proporcje twarzy. Jeśli brwi są już rzadkie, zamiast dodatkowo je zwężać, lepiej skupić się na uporządkowaniu włosków i delikatnym podkreśleniu ich kształtu.
Największą zaletą tej metody jest możliwość eksperymentowania. Można wykonać makijaż, obejrzeć efekt w dziennym świetle, zrobić zdjęcie i ocenić, czy nowy kształt rzeczywiście nam odpowiada. Jeśli nie, wystarczy zmyć kosmetyki.
Czy cienkie brwi odmładzają? Nie każdej kobiecie będzie w nich do twarzy
Na koniec warto dodać, że moda to jedno, a rozsądek i własny gust, to drugie. Cienkie brwi mogą wyglądać elegancko i subtelnie, ale zbyt mocno wyskubane potrafią zaburzyć proporcje twarzy. Znaczenie mają tu naturalny kształt łuku, oprawa oczu i gęstość włosków.
Tak więc choć moda na cienkie brwi wraca, wcale nie oznacza, że mamy od razu się do niej dostosowywać.
A na koniec jedna uwaga - wiele pań ma problem z brwiami, często bywają one słabe, przerzedzone i właśnie cienkie. W tym kontekście stara - nowa moda na delikatne łuki wpisuje się w kondycję takich właśnie brwi. Wystarczy, ze delikatnie je podkreślimy i... już będziemy modne. I to bez wizyty w salonie oraz szczególnych kosztów.
Zobacz też: Glass nails to hit w salonach. Paznokcie wyglądają jak tafla szkła







