To ciasto było hitem PRL. Stefanka znów wraca do łask
Obowiązkowe na imieninach, w święta i na każde rodzinne spotkanie - stefanka to ciasto, które większość z nas doskonale zna, a niektórzy darzą szczególnym sentymentem. Ma prosty skład, ale nie jest szybkie, bo upieczone blaty potrzebują czasu. To oczekiwanie wymagało cierpliwości, ale było częścią uroku dawnego wypieku. Podobnie jak fakt, że w każdym domu mógł smakować inaczej.
Najbardziej znana jest wersja z samym kremem, ale druga w kolejności to ta z powidłami. Śliwkowy akcent świetnie przełamuje smak, ale niektórzy twierdzą, że klasyka jest najlepsza. Funkcjonuje też stefanka ekspresowa, czyli na herbatnikach, ale bądźmy szczerzy - do tej z miodowym ciastem trochę jej daleko.
Dzisiaj, na fali zainteresowania dawnymi przepisami, tą klasyczną stefanką znów się zachwycamy. A jesienią, gdy robi się chłodniej i coraz częściej mamy ochotę na domowe ciasto, a nie modny lekki deser, przepis z zeszytu smakuje wyjątkowo dobrze - z kubkiem rozgrzewającej herbaty czy kawy.

Skąd pochodzi ciasto stefanka? Historia wypieku nie jest oczywista
Wiemy, że w czasach PRL była bardzo popularna (śladem jest chociażby reklama Warszawskich Zakładów Ciastkarskich z 1962 roku ze stefanką w ofercie wielkanocnej), ale historia tego prostego ciasta jest skomplikowana.
Miodowe wypieki są oczywiście znacznie starsze niż stefanka - "miodownik" pojawia się w polskich słownikach już na początku XIX wieku, ale do owej królowej bardzo się różni.
Wiadomo, że ciasta podobne do stefanki były popularne w Europie Środkowej i Wschodniej. Wiadomo też, że w kuchni węgierskiej funkcjonowała cała seria potraw związanych ze Stefanią Belgijską i określanych "Stefánia" - istnieje też "Stefánia torta", ale to ciasto nie ma miodowego ciasta, a raczej cienkie biszkoptowe blaty.
Skąd więc pochodzi nasza stefanka? Jak zwykle w przypadkach zeszytowych przepisów trudno powiedzieć. I to też jej niezwykły urok - przepis, który znamy wszyscy, chociaż często w różnych odmianach, powstał jako połączenie kilku kuchennych tradycji, co czyni go dzisiaj jeszcze bardziej wyjątkowym.
Tradycyjna stefanka z kaszą manną. Przepis krok po kroku
Przygotuj prostokątną formę o wymiarach około 20 x 30 cm. Z podanej ilości powstaną trzy miodowe blaty przełożone dwiema warstwami kremu.
Składniki na miodowe blaty:
- 500 g mąki pszennej
- 200 g zimnego masła
- 100 g cukru pudru
- 70 g płynnego miodu
- 2 jajka
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- szczypta soli
Składniki na krem z kaszy manny:
- 750 ml mleka
- 6 pełnych łyżek kaszy manny
- 200 g miękkiego masła
- około 140 g cukru pudru
- 1 łyżeczka cukru waniliowego lub ekstraktu waniliowego
Składniki na polewę:
- 100 g gorzkiej lub deserowej czekolady
- 60 g masła
Opcjonalnie:
- 150-200 g gęstych powideł śliwkowych
- posiekane orzechy włoskie do posypania
Przygotowanie:
Mąkę przesiej do dużej miski lub na stolnicę i wymieszaj z sodą oraz szczyptą soli. Dodaj cukier puder i pokrojone w niewielką kostkę zimne masło. Rozetrzyj lub posiekaj składniki tak, aby powstała drobna kruszonka.
Dodaj jajka i miód, a następnie szybko zagnieć jednolite ciasto. Nie wyrabiaj go dłużej, niż jest to konieczne. Gotowe ciasto podziel na trzy części.
Piekarnik nagrzej do 180 stopni, grzanie góra-dół. Każdą część ciasta rozwałkuj cienko do wielkości dna formy. Najłatwiej zrobić to bezpośrednio na arkuszu papieru do pieczenia.
Blaty piecz osobno przez około 8-12 minut, obserwując ich kolor. Powinny być lekko złote, ale nie mocno przypieczone. Zaraz po wyjęciu z piekarnika mogą wydawać się twarde - to normalne. Zmiękną dopiero po przełożeniu kremem. Wszystkie trzy placki pozostaw do całkowitego wystudzenia.
Odlej około pół szklanki zimnego mleka i dokładnie wymieszaj z kaszą manną. Pozostałe mleko zagotuj z cukrem waniliowym.
Do gorącego mleka stopniowo wlewaj kaszę, cały czas energicznie mieszając. Gotuj na niewielkim ogniu przez kilka minut, aż powstanie bardzo gęsta masa przypominająca budyń.
Przełóż ją do miski, przykryj powierzchnię i pozostaw do całkowitego wystudzenia. To ważne - ciepła kasza mogłaby rozpuścić masło i krem stałby się zbyt rzadki.
Miękkie masło utrzyj z cukrem pudrem na jasną, puszystą masę. Następnie, cały czas miksując, dodawaj po jednej lub dwóch łyżkach zimnej masy z kaszy manny. Nie spiesz się: stopniowe łączenie obu części daje gładki, kremowy efekt.
Pierwszy miodowy blat połóż w formie lub na płaskiej desce. Rozprowadź na nim połowę kremu grysikowego. Przykryj drugim blatem, delikatnie dociśnij i wyłóż pozostały krem. Na wierzchu połóż trzeci placek.
Jeżeli w twoim domu stefankę robiło się z powidłami, możesz przed nałożeniem kremu posmarować jeden z blatów cienką warstwą gęstych powideł śliwkowych. Można również użyć ich przy obu warstwach. Kwaśna śliwka przełamuje słodycz miodu i kremu, ale jest to wariant, a nie obowiązkowy element stefanki.
Na koniec przygotuj polewę. Masło rozpuść na bardzo małym ogniu, zdejmij rondelek z palnika i dodaj połamaną czekoladę. Odczekaj chwilę, a następnie wymieszaj do uzyskania gładkiej polewy. Rozprowadź ją na wierzchu ciasta. Jeśli lubisz, posyp stefankę drobno posiekanymi orzechami.
Sekret udanej stefanki? Daj jej czas
Miodowe blaty po upieczeniu są twarde i potrzebują czasu, aby zmięknąć pod wpływem wilgoci z kremu. Dlatego najpierw gotowe ciasto przykryj i włóż do lodówki. Powinno odpocząć co najmniej przez noc, ale jeszcze lepszą konsystencję osiągnie po około 24-48 godzinach.
Przed podaniem warto wyjąć stefankę z lodówki na około 20-30 minut. Łatwiej będzie ją kroić, a krem odzyska bardziej aksamitną konsystencję.
Zobacz też: Z ekranu telewizora do zeszytu z przepisami. Ciasto "z serialu" wraca i znów robi furorę







