Nie tylko "Taniec z Gwiazdami". Wygoda od lat żyje teatrem i operą
Wrocławski dzień zaczął się od próby w Operze Wrocławskiej. Wygoda pracuje obecnie równolegle nad czterema projektami, a jego zadanie trudno sprowadzić do prostego "układania kroków". Na scenie komponuje bowiem ruch z muzyką i dramaturgią, a także z intencjami postaci, obserwując jednocześnie cały zespół z perspektywy niedostępnej osobom znajdującym się w samym środku wydarzeń.
Jak tłumaczył Kamili Ryciak, doświadczenie choreografa i reżysera nauczyło go patrzeć na scenę niejako z zewnątrz - dostrzegać, gdzie ustawić wykonawców, kiedy zmienić kierunek ruchu i jak "ponapinać sytuację", by całość działała zgodnie z jedną myślą. Nie wszystko da się przy tym rozpisać według konkretnego wzoru. Część decyzji opiera na doświadczeniu, część zaś na intuicji i wyczuciu.
Widzowie i widzki mogą nie zdawać sobie sprawy, jak długą drogę przeszedł, nim znalazł się w jury "Tańca z Gwiazdami". Wygoda jest tancerzem, aktorem, choreografem i pedagogiem, z wykształcenia zaś historykiem. W latach 1997-2003 należał do Śląskiego Teatru Tańca w Bytomiu, występował także między innymi z nowojorskim Battery Dance Company, a przez kolejne lata współpracował z twórcami polskiego teatru - Krystianem Lupą, Krzysztofem Warlikowskim, Michałem Zadarą czy Krzysztofem Garbaczewskim.
Znaczną część jego zawodowego dorobku stanowi również opera. Tworzył choreografie i ruch sceniczny do realizacji prezentowanych zarówno w Polsce, jak i poza nią, od lat pozostając związanym między innymi z Teatrem Wielkim - Operą Narodową. Tej jesieni pracuje również przy projektach Opery Wrocławskiej - jego nazwisko widnieje przy choreografii i ruchu scenicznym między innymi "GenOMu" oraz "iGrania z potworami".
Między jedną a drugą próbą. "Staram się zawsze mieć czas na naturę"
Praca w teatrze ma jednak własny rytm - i niekoniecznie przypomina ten widoczny podczas niedzielnego programu na żywo. Wygoda opowiadał, że zdarza mu się wejść rano na kilka godzin do zamkniętej, ciemnej sali prób, a po krótkiej przerwie wrócić do niej wieczorem i skończyć dopiero około 22.00. Dlatego momenty pomiędzy kolejnymi obowiązkami stara się wykorzystywać jak najpełniej.
We Wrocławiu oznaczało to spacer, kawę i chwilę na świeżym powietrzu. Gdy pracuje poza Warszawą, chętnie poznaje miasto, zagląda do parków, muzeów, zabytkowych kamienic czy kościołów. Czasem - jak sam przyznawał - najlepszym rozwiązaniem byłaby po prostu krótka drzemka, pozwalająca zresetować ciało i umysł przed następną próbą.
Wytchnienie nie trwało jednak długo. Kolejne spotkanie oznaczało zaledwie godzinę na połączenie pracy solistów i tancerzy, przypomnienie wcześniej przygotowanego materiału oraz nagranie całości przed następnym etapem prób. Wygoda żartobliwie prostował przy tym sugestię Kamili Ryciak, że jest "niezniszczalny" - intensywność podobnych dni wymaga od niego pilnowania własnych granic.
A gdy próba dobiegła końca? Zamiast wolnego wieczoru czekała już droga na dworzec i powrót do świata, z którym zna go dziś największa publiczność - "Tańca z Gwiazdami". Tyle że po dniu spędzonym z Tomaszem Wygodą staje się jasne, że telewizja pokazuje zaledwie część jego życia.







