Jan Borysewicz w końcu obejrzał film "Mniej obcy". Wcześniej wychodził z projekcji
Jan Borysewicz, legendarny gitarzysta i lider Lady Pank, był w sobotę, 10 października, gościem "halo tu polsat". Towarzyszył mu Patryk Pietrzak, który wystąpił w filmie "Mniej obcy". Produkcja w reżyserii Kristoffera Rusa przedstawia nie tylko muzyczną drogę artysty, ale również osobiste doświadczenia, o których publiczność niewiele wiedziała.
"To nie jest film o Lady Pank, to jest film inspirowany moim życiem", podkreślił Borysewicz. "Ten film pokazuje zupełnie inne oblicze moje", dodał.
Muzyk już wcześniej przyznawał, że nie potrafi obejrzeć tej historii. Podczas dzisiejszej rozmowy ujawnił jednak, że w końcu mu się to udało.
"Jeżeli chodzi o pierwszą projekcję tego filmu, nie odważyłem się go obejrzeć", wspominał. Przyznał również: "Wychodziłem parę razy z projekcji", a podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, jak sam powiedział, od razu uciekł.
Przełom nastąpił podczas specjalnego pokazu dla osób zaangażowanych w produkcję. Borysewicz postanowił podejść do niego inaczej. Nastawił się, że idzie po prostu do kina, i dzięki temu wreszcie obejrzał film.

"On jest dla mnie bardzo trudny. To jest moja historia, która pokazuje dosyć trudne czasy, rodzinne sytuacje i tak dalej", tłumaczył.
"To jest takie rozgrzebywanie tego wszystkiego, co się w moim życiu wydarzyło", dodał, przyznając, że niektóre wspomnienia nadal wywołują w nim silne emocje.
"Ten film też pokazuje takie ciemniejsze strony mojego życia, gdzie czasami było niełatwo, czasami było niebezpiecznie", mówił szczerze.
Dziś potrafi jednak dostrzec w tej historii również coś niezwykle ważnego.
"Wydaje mi się, że chyba ten film pokazuje, ile razy ja się potrafiłem podnieść", podsumował.
Małgorzata Burlewicz przekonała Jana Borysewicza do filmu. Jej słowa wiele dla niego znaczą
Jednym z najbardziej osobistych momentów rozmowy było wyznanie dotyczące żony muzyka, Małgorzaty Burlewicz. Borysewicz przyznał, że długo zastanawiał się, czy wyrazić zgodę na ekranizację swojej historii. Obawiał się przede wszystkim tego, jak najbliższa mu osoba odbierze wydarzenia z jego przeszłości.
"Dosyć długo się zastanawiałem nad tym, ale moja małżonka, Małgorzata Burlewicz, moja ukochana... Ja ją zapytałem: czy nie będzie ci przeszkadzało, jak będziesz widziała w filmie sceny z mojego życia, które nie będą dla ciebie zbyt przyjemne?", opowiadał.
Odpowiedź żony okazała się decydująca.
"Powiedziała mi, że ona mnie kocha nie za to, kim byłem, ale za to, kim jestem teraz. Poza tym zna moją historię i jest osobą, która spowodowała to, że zdecydowałem się wydać zgodę na ten film", wyznał artysta i dodał, że Małgorzata Burlewicz byla z nim obecna w studiu "halo tu polsat" podczas rozmowy.
Borysewicz podkreślił, że zgoda na opowiedzenie tak osobistej historii wymagała od niego wiele odwagi.
"Dużą odwagą dla mnie było, że się zgodziłem na to", przyznał. Nie chciał jednak tworzyć wyidealizowanego portretu samego siebie. Zapytany przez Olka Sikorę o filmowy pomnik, odpowiedział z charakterystycznym dystansem: "No, ja nie wiem, czy to jest pomnik. Ja nie jestem tam jakimś świętym".
Patryk Pietrzak zagrał Andrzeja Mogielnickiego. Jan Borysewicz chwali aktorów filmu "Mniej obcy"
W studiu "halo tu polsat" pojawił się również Patryk Pietrzak, aktor i muzyk, który w filmie wcielił się w Andrzeja Mogielnickiego, współtwórcę Lady Pank i autora tekstów wielu przebojów zespołu.
Przygotowując się do roli, Pietrzak spotkał się z Mogielnickim. Chciał poznać go nie tylko jako autora piosenek, lecz przede wszystkim jako człowieka. Na potrzeby filmu przytył osiem kilogramów i zapuścił wąsy, ale nie zamierzał ograniczać swojej interpretacji do fizycznego podobieństwa.
"Andrzej Mogielnicki jest taką szarą eminencją. To jest bardzo ciekawe w ogóle dla mnie. Cały czas mam fascynację jego osobą", przyznał aktor.

Kontakt z pierwowzorem postaci utrzymuje do dziś. "Andrzej Mogielnicki do mnie zadzwonił przedwczoraj rano [...] i gadaliśmy pół godziny", zdradził.
Jan Borysewicz nie szczędził Pietrzakowi pochwał.
"Patryk nagrał swoją wersję «Wciąż bardziej obcy» i zrobił to genialnie", powiedział.
Docenił również Mikołaja Bukrewicza, młodego muzyka, który wcielił się w niego na ekranie. Podkreślił, że jego ogromnym atutem jest autentyczna pasja do muzyki, umiejętność gry na gitarze i komponowania.
Przy okazji zdradził nowość dla fanów. 27 listopada ma ukazać się soundtrack z filmu "Mniej obcy", a wśród dodatkowych nagrań znajdzie się utwór "Mama", który Borysewicz zaśpiewał wspólnie z Bukrewiczem.
Zobacz też: Renata Dancewicz nie korzysta z mediów społecznościowych. Ma ku temu konkretne powody
Lady Pank świętuje 45-lecie. Jan Borysewicz zdradził, dla kogo powstał film
Premiera "Mniej obcego" zbiegła się z 45-leciem Lady Pank. Legendarny zespół, który powstał w 1981 roku, wciąż koncertuje, a jego przeboje zna kilka pokoleń Polaków.
Ola Filipek zapytała Borysewicza, czy praca nad filmem na nowo rozpaliła w nim muzyczną pasję. Odpowiedź była natychmiastowa.
"Ja mam cały czas ten ogień, we mnie się to nie zmieniło", zapewnił.
Dodał jednak, że po tylu latach na scenie coraz chętniej komponowałby dla innych artystów i współpracował z różnymi muzykami. Nie odczuwa potrzeby zaczynania wszystkiego od nowa, skoro ma swój ukochany zespół.
Na zakończenie wrócił do powodów, dla których zgodził się na powstanie filmu. Okazuje się, że zrobił to również z myślą o ludziach, którzy przez lata towarzyszyli mu w muzycznej drodze.
"Moja odwaga polegała na tym, że chciałem, żeby moi fani mnie bliżej poznali. Bo ja mam wspaniałych fanów, od wielu, wielu lat", wyznał.
Przypomniał, że publiczność wspierała go nie tylko podczas największych sukcesów, ale także w trudniejszych momentach.
"To jest też hołd dla fanów", podkreślił.
"Bez nich nie byłoby nas tu dzisiaj. Zespół gra, koncertuje, mamy 45-lecie [...]. Mamy nadzieję, że jeszcze wiele lat pogramy", zakończył Jan Borysewicz.
Zobacz też: Mika Urbaniak i Victor Davies. O miłości i życiu na własnych zasadach







