Godzina snu po mistrzowskiej nocy. "Wciąż byliśmy pewni siebie"
Po zakończeniu finału zawodnicy mieli jeszcze czas na wspólne świętowanie z bliskimi, którzy towarzyszyli im we Włoszech. Śliwka przyznał, że po ogromnych emocjach trudno było po prostu położyć się spać. Nad ranem cała drużyna była już jednak na lotnisku, odprawiona i gotowa do powrotu do Polski.
Powodów do świętowania nie brakowało. Biało-Czerwoni wygrali finał 3:1 - 31:29, 25:19, 20:25 i 25:16 - broniąc europejskiego tytułu zdobytego trzy lata wcześniej. Był to trzeci tryumf Polski w mistrzostwach Europy w historii, a zarazem pierwsza skuteczna obrona tytułu na kontynencie od 2005 roku.
Choć już pierwszy set dostarczył kibicom wyjątkowo dużo emocji, sami zawodnicy - jak przekonywał Lemański - nie tracili przekonania, że spotkanie pozostaje pod ich kontrolą. Nawet w trudniejszych fragmentach wierzyli, że jeśli wrócą do własnego rytmu, ostatecznie przechylą szalę na swoją stronę.
"Uważam, że cały mecz graliśmy na tyle pewni siebie, że wiedzieliśmy, iż mimo trudniejszych momentów to do nas wróci. Jeśli utrzymamy swoją grę, to wygramy. Jesteśmy pewną siebie drużyną i jeden drugiemu tę pewność zapewnia" - mówił Lemański.
Środkowy zwracał przy tym uwagę na pewność siebie całej reprezentacji. Nie chodzi wyłącznie o indywidualne przekonanie o własnych możliwościach - zawodnicy potrafią też wzajemnie je w sobie podtrzymywać. I właśnie ta cecha okazała się szczególnie cenna, gdy Francuzi odpowiedzieli zwycięstwem w trzeciej partii.
Śliwka o sile reprezentacji. "Każdy z nas akceptuje swoją rolę"
W rozmowie nie zabrakło również pytania o Nikolę Grbicia. Śliwka podkreślał, że selekcjoner ma ogromny udział w sukcesach drużyny. Sama obecność zawodników ze światowej czołówki nie wystarcza bowiem do stworzenia zespołu - indywidualną jakość trzeba jeszcze połączyć w sprawnie funkjonującą całość.
Według Śliwki jednym ze źródeł sukcesu jest właśnie umiejętność zaakceptowania swojej pozycji w kadrze. Wielu reprezentantów w klubach pełni pierwszoplanowe role, podczas gdy w drużynie narodowej sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej. Każdy ma jednak własne zadanie i - jak przekonywał siatkarz - potrafi je przyjąć, co pozwala budować wyjątkowo mocny kolektyw.
Sam Grbić nawet po zdobyciu złota pozostał zresztą wierny swojemu stylowi. Lemański wspominał, że selekcjoner nie należy do najbardziej ekspresyjnych osób, choć jego zadowolenia nie dało się ukryć.
"Trener jest osobą, która mało ekspresyjnie wypowiada się po meczach, ale ciężko ukryć, że był bardzo zadowolony z tego wyniku. Jeśli dobrze pamiętam, na koniec powiedział, że szkoda, że przegraliśmy jednego seta" - mówił polski przyjmujący.
Teraz przed mistrzami Europy powrót do kraju i kilka kolejnych obowiązków. Później większość zawodników dostanie około tygodnia wolnego. Śliwka już wie, na co chce przeznaczyć ten czas - przede wszystkim na nadrobienie zaległości z rodziną. Po sezonie zakończonym europejskim złotem i wywalczeniem olimpijskiej kwalifikacji będzie wreszcie chwila, by zwyczajnie odpocząć.







