Maria Sadowska o trudniejszym czasie. "Miałam trochę taki brak wiary w siebie"
Maria Sadowska w rozmowie z Agnieszką Hyży i Maćkiem Rockiem przyznała, że udział w programie "Twoja Twarz Brzmi Znajomo" pojawił się w jej życiu w szczególnym momencie. Artystka potrzebowała impulsu, dzięki któremu mogłaby znów ruszyć do przodu.
"Ja miałam taki cięższy trochę rok i właśnie miałam trochę taki brak wiary w siebie i potrzebowałam czegoś, żeby zrobić jakby trzy kroki wstecz, żeby znów iść do przodu", mówiła.
Najciekawsze jest to, że dawniej była przekonana, że programu tego typu nigdy nie wybierze. Kiedy zobaczyła pierwszą edycję "Twoja Twarz Brzmi Znajomo", uznała, że takie wyzwanie zdecydowanie nie jest dla niej.
"Jak obejrzałam pierwszy odcinek tego programu, 15 lat temu chyba, to mówię: Jezu, to jest nie dla mnie, ja nigdy w życiu tam nie pójdę", wspominała.
Z czasem zaczęła jednak inaczej patrzeć na przekraczanie własnych granic. Jak przyznała, obiecała sobie, że będzie wychodziła ze swojej strefy komfortu.

"Twoja Twarz Brzmi Znajomo" zmieniła jej spojrzenie na aktorów
Udział w programie okazał się dla Marii Sadowskiej czymś więcej niż ciekawą przygodą. Jako reżyserka od lat pracuje z aktorami, ale dopiero wcielając się tydzień po tygodniu w kolejne postaci, mogła na własnej skórze przekonać się, z jakim wysiłkiem wiąże się budowanie roli.
Artystka przyznała, że dopiero po kilku odcinkach zaczęła świadomie wchodzić w postać już od rana. To doświadczenie ma jej teraz pomagać również po drugiej stronie kamery - lepiej rozumie, czego sama chciałaby usłyszeć od reżysera, gdyby była aktorką.
W programie po raz pierwszy znalazła się też po stronie osoby ocenianej. Wcześniej to ona zasiadała w fotelu jurorskim w innym talent show, teraz przekonała się, jak wiele prawdziwych emocji wywołuje rywalizacja i czekanie na oceny.
Zobacz też: Marcycha po zwycięstwie w "Must Be The Music". "Płyta już się tworzy"
Maria Sadowska ma 50 lat. "Odmawiam siedzenia, wolę tańczyć"
Maria Sadowska 27 czerwca skończyła 50 lat. Ten moment dla wielu ludzi bywa symboliczny i często przynosi refleksję. Niektórzy zaczynają już planować spokojniejszy czas, ale artystka ma zupełnie inny plan.
"Mam te 50 lat, mam menopauzę, ale odmawiam siedzenia, wolę tańczyć", powiedziała.
A to przekonanie świetnie widać na jej nowej płycie. Materiał jest już nagrany i ma być mocno elektroniczny, oparty na klubowych bitach i kulturze, z której Maria Sadowska wyrosła. Przy jednym z utworów ponownie spotkała się z muzykami, z którymi około 30 lat temu zaczynała występować w undergroundowych klubach.
To swoisty powrót do początków, ale już z perspektywy kobiety, która ma za sobą lata doświadczeń jako wokalistka, reżyserka i jurorka.
Suwalszczyzna, nowy film i kolejne plany Marii Sadowskiej
W rozmowie Agnieszki Hyży i Maćka Rocka nie zabrakło również bardziej prywatnego wątku. Gościni "halo tu polsat" opowiedziała o Suwalszczyźnie, gdzie wraz z mężem stworzyła swoje drugie miejsce na ziemi. Jak podkreślała, nie mieszkają tam na stałe, ale właśnie tam znajduje spokój i przeciwwagę dla intensywnego życia w mieście. Sama żartobliwie mówiła o swojej drugiej naturze, czyli "Marysi w kaloszach", chodzącej po łąkach.
Jednocześnie nie zamierza rezygnować z tempa. Poza nową płytą zapowiedziała również film "Sami w domu" z Borysem Szycem, który ma pojawić się w nowym roku.
Na koniec programu artystka zaprezentowała na scenie "halo tu polsat" swój nowy, energetyczny utwór.
Zobacz też: Maria Sadowska z mężem szykują wyjątkowe święta. W 120-letnim dworze, pierwszy raz w nowej roli







