Wysłała zgłoszenie bez wielkich oczekiwań. Skończyło się zwycięstwem
Gdyby dziś miała ponownie przejść całą drogę - od formularza zgłoszeniowego po casting - Marcycha nie zastanawiałaby się długo. Jak przyznała, za pierwszym razem wysłała zgłoszenie online bez większych oczekiwań. Dopiero podczas castingu pojawiło się pierwsze przeczucie, że historia może mieć dalszy ciąg.
Miała rację. Z czasem przyszły kolejne etapy, a wraz z nimi wyzwanie zupełnie inne niż zwykły koncert. Najtrudniejsze okazało się dla niej funkcjonowanie pośród ogromnej liczby bodźców - świadomości transmisji na żywo, telewizyjnej oprawy i konieczności jednoczesnego skupienia się na muzyce. W jednym z występów wykonywała "Walczyka", znajdując się około dwóch metrów nad sceną - i właśnie podobne momenty stały się dla niej sprawdzianem odporności na sceniczny stres.
Pierwsza euforia po zwycięstwie zdążyła już nieco opaść, choć sama Marcelina przyznała, że wciąż nie do końca wierzy w to, co się wydarzyło. Nagranie momentu ogłoszenia wyniku oglądała zresztą - jak mówiła - "milion razy".
Do programu zgłaszała się mimo wątpliwości i właśnie to doświadczenie stało się podstawą rady, którą skierowała do kolejnych kandydatek i kandydatów. Nie warto czekać na moment, w którym wszystko będzie wydawało się perfekcyjnie przygotowane. Jej zdaniem w "Must Be The Music" najważniejsza pozostaje autentyczność, a niedoskonałość nie musi przekreślać szans na przejście dalej.
Program za nią, własna muzyka przed nią. Marcycha szykuje album
Zwycięstwo nie ma pozostać jednorazowym telewizyjnym sukcesem.
"Płyta się szykuje, już się tworzy. Z bardzo dużym entuzjazmem" - przyznała.
Muzyka była przy tym obecna w jej życiu na długo przed programem. Ruczyńska opowiadała o domu pełnym śpiewu i grania - jej ojciec grał na gitarze, muzykowało również rodzeństwo. Szczególną część jej artystycznego świata zajmuje folklor, choć sama pochodzi z Koszalina. Zainteresowanie góralskim brzmieniem zaczęło się podczas rodzinnych wyjazdów w góry, gdzie po raz pierwszy zetknęła się z tradycyjną muzyką. Później do tych inspiracji dołączył folklor śląski, związany z jej obecnym życiem w Katowicach.
To właśnie połączenie własnej wrażliwości z bardziej tradycyjnymi brzmieniami ma pozostać jednym z elementów jej dalszej drogi. A choć najbliższe plany koncentrują się na autorskim materiale, pojawiło się też marzenie o współpracy. Zapytana, z kim najchętniej nagrałaby duet, wskazała Dawida Podsiadłę.
Na razie najważniejsza pozostaje jednak własna muzyka. Po zwycięstwie w "Must Be The Music" Marcycha nie chce zatrzymać się na programowym sukcesie - kolejnym etapem ma być materiał, który pokaże, dokąd zamierza pójść już bez programowej sceny.







