Ewa Suarez odeszła z "Farmy". Dlaczego podjęła taką decyzję?
"Farma" przyniosła jej rozpoznawalność - po to właśnie zgłosiła się do programu. Ewa Suarez kiedyś porzuciła stabilną pracę chemiczki i zostałą pisarką, a udział w show miał jej ułatwić docieranie ze swoją twórczością do większej liczby odbiorców. Jednak uczestniczka spotkała się też z mieszanymi reakcjami widzów, bo jej zachowanie często było krytykowane.
Na początku tygodnia widzowie Polsatu zobaczyli, że Ewa Suarez zdecydowała się odejść z "Farmy", gdy jej sojusznik, Aksel, został nominowany do "pojedynku". Nie tylko dlatego, że nie chciała dalej grać bez niego, ale także z powodu Henryka, który jej zdaniem robił wszystko, aby czuła się w programie źle. Dzięki jej deklaracji, nikt z panów nie odpadł, ale ona skończyła swoją przygodę. Czy dzisiaj żałuje swojej decyzji?
Uczestniczka "Farmy" zdradza kulisy programu. Nic nie jest udawane
"To był chyba najtrudniejszy czas mojego życia", wyznała Ewa Suarez na naszej kanapie. Była uczestniczka "Farmy" wyjaśniła, że jest przyzwyczajona do podejmowania wyzwań i często występowała publicznie, ale reality show było czymś zupełnie innym.
"Rzeczywiście, ta codzienność, która jest na »Farmie«, to nie jest coś, co ma wyglądać na bardzo ciężką pracę. Ta praca ciężka i wymagająca była od samego rana do wieczora, więc czasami naprawdę było problemem to, żeby znaleźć czas i umyć nogi, najzwyczajniej w świecie, tak to właśnie wyglądało", opowiadała.
W programie ponosiły ją emocje. Kilka momentów zapamięta na zawsze
Widzowie "halo tu polsat" mogli przypomnieć sobie w krótkich fragmentach "Farmy", jak Ewa radziła sobie z wyzwaniami oraz skomplikowanymi relacjami z innymi uczestnikami. Zobaczyliśmy momenty, w których ponosiły ją ogromne emocje.
"Było kilka momentów, które były dla mnie bardzo ważne", mówiła Ewa Suarez i wspomniała m.in. słynną konkurencję na jeziorze, podczas której uczestnicy musieli stać z uniesionymi rękami przez dwie godziny. W tym trudnym zadaniu motywowali ją jej zmarli rodzice, bo właśnie dla nich chciała pokonać swoje słabości.
"Te emocje się tak udzielały, że ja porzuciłam dyplomację", wyjaśniła w naszym studiu.
W wyemitowanych fragmentach słychać było, że uczestniczka nie przebiera w słowach chociaż, jak wspomniała, na co dzień w ogóle nie przeklina.
Udział w tak wymagającym programie pozwala spojrzeć z innej perspektywy na wiele spraw, także na siebie samego oraz nabyć zupełnie zaskakujących umiejętności. Ewa Suarez przyznała, że oglądając "Farmę" już w telewizji, wszystkie sytuacje z programu przeżywała jeszcze raz.
"Farma była niesamowitą rzeczywistością. Nie można było pamiętać tego, co było dzień wcześniej. Trzeba było dosłownie zaczynać pisać nowy rozdział kolejnego dnia", opowiadała.
Ewa Suarez wyznała prawdę o swoim odejściu z "Farmy". "To nie jest tak"
Uczestnicy "Farmy" doskonale wiedzą, na co się piszą. Znają cenę i znają nagrodę, która czeka na końcu. A jednak, Ewa Suarez zdecydowała się odejść z programu, w którym oprócz wspomnianej rozpoznawalności mogła zyskać także 200 tysięcy złotych. Czy dzisiaj żałuje tego, co zrobiła?
"Absolutnie, z ręką na sercu, dzisiaj zrobiłabym dokładnie to samo. Nigdy nie żałowałam tej decyzji", odpowiedziała nasza gościni na pytanie prowadzących, po czym dodała jeszcze:
"Cieszę się nawet, szczerze mówiąc, bo zostałam wywołana do odpowiedzi. To nie jest tak, że ja sama wyszłam z taką inicjatywą".
Była uczestniczka "Farmy" wyznała też, że z perspektywy czasu nie tylko nie żałuje, ale wręcz jest zadowolona z tego, w jaki sposób pożegnała się z programem. "Mogłam udowodnić, że dla mnie słowo ma moc", powiedziała, po czym dodała jeszcze:
"Twarz ma się jedną i można w jednej chwili ją stracić. I potem w jaki sposób się odzyska? Takiej drugiej szansy jak »Farma«, która ma taką oglądalność, nie będzie, żeby tę twarz odzyskać. Ja nie mogłam sobie na to pozwolić".
"Całe moje życie tak wygląda". Uczestniczka "Farmy" szczerze o swojej przeszłości
Ewa Suarez mówiła wprost, że do "Farmy" poszła po rozpoznawalność, która miała przyczynić się do rozwoju jej kariery pisarskiej. Paulina Sykut-Jeżyna dopytywała, czy po programie nadal jest pewna, że udział przyniesie jej same korzyści?
"Może się oczywiście wydawać, że to był kontrowersyjny pomysł, który nie do końca mi się przysłuży wizerunkowo", przyznała nasza gościni, po czym kontynuowała: "Ja mogłam pokazać, że to, o czym piszę w swoich książkach, to jak motywuję kobiety, jest szczere. Ponieważ moja droga zawsze była bardzo wyboista. Ja nigdy nie miałam z górki, wręcz przeciwnie".
Nasza gościni wyznała, że w życiu już wiele razy stawała w sytuacji, gdy musiała podjąć wyzwanie, którego się obawiała - dokładnie tak, jak było z udziałem w "Farmie".
"Nie chciałabym, żeby kiedykolwiek ktoś pomyślał, że cokolwiek mi spadło z nieba. Że cokolwiek nie było poparte ciężką pracą, stresem i ryzykiem. Całe moje życie tak wygląda, odkąd pamiętam", opowiadała uczestniczka show.
"Ja się wywodzę z biednego domu. Ja musiałam bardzo dobrze się uczyć, bardzo ciężko pracować [...]. Nic mi nie przychodziło łatwo", dodała na koniec.
Ewa Suarez przyznała, że gdyby miała jeszcze raz pojawić się na "Farmie", to tylko ze swoim partnerem. A my przypominamy, że nadal można oglądać zmagania uczestników programu, a wielki finał w telewizji Polsat odbędzie się już 7 maja.







