W rozmowie Linda wraca do Krakowa jako miejsca szczególnego - miasta, które, jak mówi, "naładowało go na całe życie". Podkreśla znaczenie lat spędzonych w szkole i w Teatrze Starym, które ukształtowały jego podejście do zawodu i sztuki. Nie idealizuje jednak artystycznej drogi - mówi o samotności, ciężarze emocji i o tym, że bycie artystą bywa wymagające bardziej, niż się wydaje z zewnątrz.
Aktor dużo miejsca poświęca także współczesności i zmianom, jakie zaszły w relacjach międzyludzkich. Zwraca uwagę na cyfrowy świat, który - jego zdaniem - oddala ludzi od siebie. Mówi wprost o potrzebie autentycznego kontaktu, rozmowy i spojrzenia sobie w oczy, zamiast życia "przez ekran". W jego słowach pobrzmiewa tęsknota za prostszymi, bardziej bezpośrednimi relacjami.
Nie brakuje też refleksji o młodym pokoleniu aktorów i kondycji kina. Linda docenia ich odwagę i autentyczność, podkreślając, że najważniejsze jest, by "nie wstydzić się siebie". Cała rozmowa ma charakter spokojny, ale głęboki - to portret artysty, który nie zatrzymał się w przeszłości, ale wciąż szuka "dotknięcia życia", ryzyka i prawdy w codzienności.
