Brytyjski portal "Ideal Home" podaje, że zainteresowanie pojęciem "burrowcore" od początku września wzrosło o niemal 245 proc. I trudno się dziwić, że właśnie teraz nowy trend zyskuje coraz większą popularność. Niewielka zmiana w salonie robi ogromną różnicę i sprawia, że czujemy się lepiej właśnie teraz, w październiku, gdy jesień rozgościła się już na dobre, a wkrótce zrobi się chłodniej i zimniej.
Jak odmienić salon na jesień? Styl burrowcore pasuje idealnie
Burrowcore spodoba się wszystkim, którzy chcą zmiany w mieszkaniu na jesień, ale nie zamierzają robić remontu. W tym trendzie największą różnicę można zrobić tym, co już mamy w domu, a najciekawszym elementem zwłaszcza w salonie jest sposób ustawienia światła, szczególnie dla nas korzystny o tej porze roku.
Coraz więcej czasu spędzamy przy sztucznym świetle. Łatwo zauważyć, jak bardzo zmienia mieszkanie i nasze samopoczucie. W nowym trendzie wyłączamy górne oświetlenie, a zapalamy kilka mniejszych lamp ustawionych niżej. Salon wygląda od razu przytulniej i cieplej, a my czujemy się bardziej zrelaksowani. A to tylko jeden z elementów burrowcore, które wyjątkowo pasują do polskich realiów.

Zobacz też: Liście monstery żółkną i opadają? Przyczyną może być złe podlewanie
Co to jest burrowcore? Zamiast wnętrza z katalogu - "domowa kryjówka"
Słowo "burrow" oznacza norę lub kryjówkę i chociaż może nie kojarzyć się z czymkolwiek estetycznym, to dobrze oddaje ideę tego trendu. Dom ma dawać poczucie schronienia, nie musi imponować. "House & Garden", który zapowiadał burrowcore już wiosną, wskazywał między innymi na inspiracje przytulnymi wnętrzami znanymi z ilustracji Beatrix Potter i Jill Barklem: z półkami pełnymi książek, drewnem, miękkimi fotelami, dywanami i przedmiotami zbieranymi przez lata.
Nazwa kojarzy się z popularnym cottagecore, ale burrowcore nie jest taki sielski i mocno dekoracyjny. Nie potrzebuje ani kwiecistych tapet, ani bibelotów jak z wiejskiej chatki. Liczy się wygoda, przytulność, ciepło i rzeczy, które coś dla nas znaczą - zwłaszcza te, z nieco dłuższą historią.
Charakterystyczne elementy burrowcore to m.in. stare drewno, naturalne materiały, warstwowo ułożone tekstylia, meble z drugiej ręki oraz nisko umieszczone lampy zamiast ostrego światła z sufitu.

Jak zrobić burrowcore w salonie? Zacznij od trzech punktów światła
Zmianę w stylu burrowcore najłatwiej zacząć od światła. Wyłącz górne oświetlenie i sprawdź, jakie inne lampy masz w swoim domu. W salonie wystarczą dwa lub trzy punkty na różnych wysokościach.
Lampa stojąca może trafić obok kanapy lub fotela, mniejsza na komodę albo stolik, a niewielkie światło na regał z książkami.
W burrowcore szczególnie dobrze wyglądają tkaninowe, papierowe i plecione klosze, ponieważ zmiękczają światło. Jeśli lampka daje zimny, niemal biały blask, najtańszą metamorfozą będzie wymiana samej żarówki na ciepłą.
Zobacz też: Co zamiast wrzosów na balkon? Ekspertki wskazują piękne zamienniki
Nowy salon bez zakupów. Rzeczy w stylu burrowcore prawdopodobnie już masz
Styl burrowcore daje ogromną swobodę, a to, że nie trzeba zaczynać od zakupów, to jego największa zaleta. Najpierw warto przejrzeć to, co mamy w domu, albo na strychu.
Pled przeniesiony z sypialni na kanapę, kilka poduszek zamiast jednej, stos książek na stoliku, ceramiczna misa, drewniana taca czy lampa stojąca dotąd w innym pokoju mogą wystarczyć, żeby salon nabrał zupełnie innego charakteru.
Nie chodzi też o zapełnianie każdej wolnej powierzchni. Burrowcore ma wyglądać naturalnie i osobiście, a nie jak kolejna gotowa stylizacja. Zdjęcia rodzinne, książki, pamiątki przywiezione z wakacji czy przedmioty odziedziczone po bliskich pasują tu lepiej niż komplet nowych dekoracji z sieciówki.
Jesienią 2026 modne wnętrze nie musi wyglądać na nowe. Ma sprawiać, że kiedy za oknem zrobi się ciemno, naprawdę chce się w nim zostać. I takie trendy wnętrzarskie najbardziej lubimy.







