Od Teofrasta do Szekspira. Wielowiekowa kariera niepozornego owocu
Łacińska nazwa nieszpułki zwyczajnej ‒ Mespilus germanica ‒ może prowadzić do nieporozumień, sugerując niemiecki rodowód rośliny, której ojczystych stron należy szukać przede wszystkim w rejonie Kaukazu i zachodniej Azji. Z biegiem stuleci rozpowszechniała się ona w kolejnych częściach Europy, gdzie owoce te uprawiano na długo przed pojawieniem się na stołach pomidorów czy ananasów. Historia sięga przy tym starożytności ‒ wzmianki o roślinach utożsamianych z nieszpułką odnaleźć można między innymi w pismach greckiego uczonego Teofrasta, żyjącego na przełomie IV i III wieku przed naszą erą; do dalszego rozpowszechnienia upraw przyczynili się zaś Rzymianie.
W średniowieczu nieszpułki zadomowiły się w europejskich ogrodach na dobre, szczególną popularnością ciesząc się między innymi na Wyspach Brytyjskich, gdzie późnojesienne dojrzewanie czyniło je charakterystycznym przysmakiem chłodniejszych miesięcy. Owoce te musiały być zresztą doskonale rozpoznawalne, skoro ich osobliwe właściwości stały się przedmiotem literackich odniesień ‒ Geoffrey Chaucer wykorzystywał sposób dojrzewania nieszpułki jako metaforę starzenia, William Shakespeare w "Jak wam się podoba" posłużył się zaś nią w jednym ze swoich żartów. Dosadnością odznaczały się przy tym dawne nazwy owocu ‒ szeroko rozwarte działki kielicha przywodziły wszak na myśl rozmaite skojarzenia, związane między innymi z pewną częścią ludzkiego ciała.
O dawnej popularności nieszpułki świadczą również liczne receptury, nieograniczające się bynajmniej do wspomnianej na wstępie tarty. Już w XVI wieku przygotowywano z niej przetwory z dodatkiem miodu, wina i korzennych przypraw, a ślady znajomości rośliny odnaleźć można także w polskim piśmiennictwie. Na kartach krakowskiego wydania "Relatiae powszechne abo nowiny pospolite" Giovanniego Botera z 1609 roku owoce przyrównano do "gniłych gruszek leśnych"; inne źródła zawierają między innymi dawną recepturę zalecającą dodawanie pokrojonych nieszpułek do beczki z winem, co miało chronić trunek przed zepsuciem. Choć podobne świadectwa nie przesądzają o skali uprawy nieszpułki na ziemiach polskich, pokazują, że również tutaj nie była ona owocem całkowicie nieznanym.

Najpierw cierpka, później słodka. O sekrecie nieszpułki
Wszelkie wspomnienia o "gniciu" czy "zepsuciu" nawiązują do szczególnego etapu dojrzewania, przez który przechodzą te owoce ‒ najbardziej charakterystyczna właściwość nieszpułki ujawnia się wraz z nadejściem późnej jesieni, gdy na gałęziach niewielkich drzew i rozłożystych krzewów dojrzewają brązowawe owoce, przypominające miniaturowe jabłka. Zbierane zazwyczaj w październiku i listopadzie, pozostają początkowo twarde oraz tak cierpkie, że trudno uznać je za szczególnie atrakcyjny przysmak, dlatego też przed spożyciem wymagają jeszcze pewnego czasu. Wówczas rozpoczyna się proces określany mianem "ulęgania", znany w języku angielskim jako "bletting", podczas którego owoce stopniowo zmieniają zarówno konsystencję, jak i smak.
Ich miąższ mięknie i ciemnieje, nabierając słodyczy, podczas gdy charakterystyczna cierpkość powoli ustępuje, a cały owoc zaczyna przypominać coś, co w przypadku większości innych gatunków należałoby już wyrzucić. Tradycyjnie nieszpułki pozostawiano niekiedy na drzewach do pierwszych przymrozków, nie jest to jednak bezwzględnie konieczne ‒ zebrane wcześniej owoce można rozłożyć pojedynczą warstwą w chłodnym, przewiewnym miejscu, pozwalając im dojrzewać przez kolejne tygodnie. Ulęgania nie należy przy tym utożsamiać ze zwykłym gniciem; choć prawidłowo przygotowane nieszpułki mają bardzo miękki, brunatny miąższ, obecność pleśni czy innych rzeczywistych oznak zepsucia oznacza, że nie nadają się już do jedzenia.
Smak właściwie dojrzałych owoców bywa porównywany do pieczonych jabłek, daktyli, moreli, a nawet karmelu, zaś ich niemal kremowa konsystencja sprawia, że miąższ można wydobywać wprost ze skórki za pomocą łyżeczki, omijając znajdujące się wewnątrz pestki. Nieszpułki nadają się również do przygotowywania konfitur, galaretek czy owocowych nadzień, a jednym z najbardziej charakterystycznych dawnych przetworów pozostaje medlar cheese ‒ gęsta, zwarta masa przypominająca marmoladę, której nazwa, wbrew pozorom, nie ma nic wspólnego z obecnością mleka.
Osobliwy sposób dojrzewania stanowi prawdopodobnie jedną z przyczyn, dla których nieszpułka z czasem ustąpiła miejsca owocom znacznie łatwiejszym w przechowywaniu i sprzedaży. Wymaga bowiem cierpliwości, a kiedy wreszcie osiąga pożądany smak, staje się na tyle delikatna, że trudno pogodzić jej właściwości z wymaganiami masowego handlu. Nie oznacza to jednak, że zniknęła całkowicie ‒ nadal można spotkać ją w przydomowych ogrodach i sadach, gdzie szczególne zainteresowanie budzi właśnie to, co przed wiekami stanowiło o jej wyjątkowości, a więc niecodzienny smak, na który trzeba poczekać znacznie dłużej niż na sam zbiór owoców.








