Paulina Holtz nie chce wyglądać na 30 lat. Przekonuje, że po czterdziestce zaczyna się najlepsze
W lutym przyszłego roku Paulina Holtz skończy 50 lat. Aktorka nie zamierza jednak walczyć z metryką. Wręcz przeciwnie - chciałaby, żeby kobiety zaczęły doceniać upływający czas, zamiast nieustannie próbować go zatrzymać.
Kilka dni temu zamieściła na Instagramie wpis, w którym przekonywała, że dojrzałość może przynieść więcej spokoju, odwagi, niezależności i satysfakcji z życia.
"Nie chodzi o to, żeby wyglądać na 25 lat. Chodzi o to, żeby uświadomić młode kobiety, że po 40 naprawdę zaczyna się najlepsze!", napisała.
Do tych słów wrócili w "halo tu polsat" Ida Nowakowska i Krzysztof Ibisz. Zapytana, co skłoniło ją do tak osobistego wpisu, aktorka odpowiedziała:
"Nic się nie wydarzyło. Mam cudowne grono kobiece, grono przyjaciółek, z którymi rozmawiamy o wszystkim. Jesteśmy w takim momencie życia, który, myślę, że większości kobiet przynosi totalny spokój, poczucie dystansu i wreszcie taką odwagę, brak presji".
"Myślę, że kobietom jest bardzo potrzebne to, żeby im mówić, że upływający czas jest pojęciem względnym", dodała.

Paulina Holtz o zmarszczkach i presji wyglądu. "Kogo to w ogóle obchodzi?"
W rozmowie pojawił się również temat oczekiwań, jakie społeczeństwo stawia kobietom i mężczyznom. Krzysztof Ibisz zwrócił uwagę, że mężczyznom dojrzałość często dodaje atrakcyjności, podczas gdy kobiety wciąż są oceniane inaczej.
"Po mężczyznach oczekujemy dojrzałości, a po kobietach wyglądu", zauważyła Paulina Holtz.
Aktorka nie ukrywa, że chciałaby zmienić ten sposób myślenia. Jej zdaniem kobieca wartość nie kończy się wraz z młodością, a doświadczenie i świadomość siebie są równie ważne jak wygląd.
"Kogo to w ogóle obchodzi, czy mamy jedną zmarszczkę więcej? I co to zmienia w naszym byciu sobą?", pytała w studiu.
Holtz zdaje sobie sprawę, że zmiana społecznego podejścia do wieku nie będzie łatwa. Zauważyła między innymi, że w zawodzie aktorki kobietom w średnim wieku proponuje się mniej ról. Sama jednak nie chce koncentrować swojego życia na tych ograniczeniach.
"Nie mam żadnych złudzeń, to się nie zmieni", przyznała, wyrażając jednocześnie nadzieję, że rozmowa o dojrzałości pomoże przynajmniej części kobiet dostrzec, że ich wartość nie zależy od liczby zmarszczek.
Paulina Holtz przed 50. urodzinami. Dorosłe córki, pasje i nowe możliwości
Dla Pauliny Holtz dojrzałość oznacza również większą swobodę w decydowaniu o sobie. Aktorka wychowała już dwie córki i dziś może poświęcać więcej uwagi własnym zainteresowaniom oraz planom.
"Ja już mam dwie dorosłe córki. Naprawdę mogę się zająć swoimi pasjami i swoim życiem", mówiła w "halo tu polsat".
Podkreślała przy tym, że nie zamierza pozwolić, by zmieniający się wygląd, dodatkowe kilogramy czy upływające lata ograniczały jej możliwości. Zamiast zastanawiać się, czego nie wypada robić w określonym wieku, woli korzystać z nowych doświadczeń i wolności.
A co powiedziałaby kobietom, które dopiero zbliżają się do czterdziestki i obawiają się kolejnych urodzin?
"30-letnim kobietom powiedziałabym, że ten czas po czterdziestce jest cudowny. Żeby nie dały się wtłaczać w jakieś »powinnam«, »w twoim wieku nie wypada« albo »w pewnym wieku nie wypada«, bo to jest naprawdę problem innych ludzi. A nam wypada wszystko - w zgodzie ze sobą i bez krzywdzenia innych".
Zobacz też: Matka i córka na jednej scenie. Joanna Żółkowska i Paulina Holtz o (nie tylko) zawodowej współpracy







