Już w najbliższy piątek 25 września w "halo tu polsat" widzów przywita nowa para - Ida Nowakowska i Krzysztof Ibisz. Jakich emocji i stylu prowadzenia możemy się spodziewać po tej parze?
Ida i Krzysztof mieli już okazję współpracować podczas specjalnego wydania programu, które prowadziły wszystkie gwiazdy. W rozmowie z nami Krzysztof zdradził, że pierwsze wspólne wejścia nie przyniosły zaskoczeń.
Krzysztof Ibisz i Ida Nowakowska o wspólnej pracy. "Mamy podobny styl"
"Nie było to zaskoczeniem, było tak, jak przewidywałem" - mówi Krzysztof, po czym dodaje, że już wcześniej spodziewał się, iż współpraca z Idą będzie przyjemna i profesjonalna.
"Mamy podobny styl pracy i to pierwsze wydanie, które mieliśmy wspólne także z innymi prowadzącymi, przebiegało bezkonfliktowo. Dobrze się pracowało, trzymaliśmy się wszystkich ustaleń. Ja czułem, że z Idą będzie się pracowało dobrze i profesjonalnie" - podsumowuje.
Legendarny piórnik Krzysztofa Ibisza. Ida Nowakowska nie mogła uwierzyć
Jeśli zaś chodzi o Idę, ją w pierwszym dniu współpracy zaskoczył... piórnik Krzysztofa.
"Zaskoczyło mnie, że coś, o czym słyszałam od wielu lat, naprawdę okazało się prawdą - legendarny piórnik Krzysztofa! Ktoś z produkcji opowiadał mi wiele lat temu, że Krzysztof zawsze przynosi na plan swój piórnik z markerami" - opowiada Ida. "Mówił, że to bardzo urocze, bo Krzysztof lubi mieć wszystko świetnie zorganizowane, równiutko układa swoje kartki i zaznacza najważniejsze rzeczy różnymi kolorami. Trochę myślałam, że ten >>magiczny piórnik<< to już bardziej legenda niż rzeczywistość. A tu przed naszym pierwszym wspólnym programem siedzę na makijażu, przychodzi Krzysztof ze swoim piórnikiem i mówi: >>Mam też marker dla ciebie, gdybyś chciała sobie coś podkreślić i zaznaczyć<<. Pomyślałam: >>nie wierzę, on naprawdę istnieje!<< [śmiech] Okazało się, że magiczny piórnik wciąż jest w użyciu i ma się świetnie. To było bardzo sympatyczne" - dodaje.
Kto będzie pilnował czasu w "halo tu polsat"? Krzysztof Ibisz już wie
Krzysztof znany jest ze swego profesjonalizmu, nic więc dziwnego, że zapytany, kto w ich duecie będzie pilnował czasu, odpowiada:
"To na pewno będę ja - będę bardziej pilnował czasu. Ale jest też tak, że my zawsze mamy czas dla naszych gości, jest w tym pewna dowolność. Jeżeli będzie ciekawy wątek, gość się otworzy, to na pewno nie będziemy kończyli rozmowy. Czas jest ważny, ale mamy dużą dowolność do kierowania czasem w ramach czasu naszego programu" - podkreśla.
Ida nie ukrywa, że podczas przyjemnych rozmów czas płynie dla niej wyjątkowo szybko, zdaje sobie jednak sprawę, że charakter porannego programu rządzi się swymi prawami.
"Tak jak już wspominałam, Krzysztof jest bardzo zorganizowany - wszystko zaznaczone, podkreślone, przygotowane. Ja z kolei jestem perfekcjonistką, więc też lubię mieć wszystko dopięte, ale definitywnie uwielbiam rozmawiać i w miłym towarzystwie czas mija mi zdecydowanie za szybko! [śmiech] Od wielu lat pracuję jednak przy programach na żywo i wiem, że tam czas jest święty. Trzeba słuchać reżysera i wydawcy, więc myślę, że oboje będziemy trzymać się w ryzach czasowych" - podsumowuje.
Co, jeśli przyjdzie gorszy dzień? Ida i Krzysztof zdradzają swój sposób
Praca na planie telewizji śniadaniowej jest wymagająca z wielu względów. Jednym z powodów jest oczywiście konieczność bardzo wczesnego zrywania się z łóżka. Bo choć "halo tu polsat" zaczyna się o 8.00, prowadzący są na planie znacznie wcześniej. W takich sytuacjach ważny jest dobry nastrój i pozytywne podejście, o czym szczególnie dobrze wie Krzysztof Ibisz. Zapytany, czy miałby sposób na "rozchmurzenie" swej partnerki z programu, gdyby ta - jakimś cudem - przyszła do pracy z nosem na kwintę, Krzysztof odpowiada:
"Nie przewiduję takiej sytuacji, dlatego że zawsze widziałem Idę w dobrym humorze. Ale myślę też, że ja zawsze wchodzę z dobrą bardzo energią do studia, ze wszystkimi się witam, coś opowiadam, przybijam piątkę ze wszystkimi po kolei, życzę miłej pracy, więc myślę, że ten mój pozytywny nastrój na pewno by się jej udzielił. A ponieważ do programu przyjeżdżam na z moim psem Nicponiem, on też wywołuje uśmiech u całej ekipy. Nicpoń jest bulterierem, który jest wszystkiego ciekawy, lubi przyjeżdżać na dyżury, ze wszystkimi się wita, macha ogonem, więc na pewno rozładowuje wszystkie ewentualne napięcia" - dodaje Krzysztof.
Ida zaś podkreśla, że siłą duetu prowadzących jest właśnie to, że zawsze można liczyć na drugą osobę:
"Przede wszystkim doskonale rozumiem, że każdy może mieć gorszy dzień. I myślę, że właśnie między innymi po to jesteśmy w parach - żeby się dopełniać. Jeśli jedno z nas ma słabszy moment, drugie zakłada zbroję superpomocnika, superbohatera współprowadzącego i bierze na siebie trochę więcej [śmiech] - mówi. "Bo niezależnie od tego, co danego dnia dzieje się w naszym prywatnym życiu, widzowie włączają nas rano i oczekują, że to my damy im dobrą energię na początek dnia. Sama mam tak, że nawet kiedy przychodzę do pracy w gorszym nastroju, przypominam sobie, że w tym, co robię, jest pewna misja - ten poranek jest dla kogoś. I wtedy wszystko zaczyna nabierać sensu, a mój humor też bardzo szybko się zmienia" - dodaje.
"Więc gdyby Krzysztof miał taki dzień, zrobiłabym wszystko, żeby przez te kilka godzin to on mógł trochę bardziej oprzeć się na mnie. A znając mnie, pewnie próbowałabym go jeszcze zagadać tak długo, aż zapomniałby, że w ogóle był w złym humorze!" - kończy ze śmiechem.
Hasło nowego sezonu "halo tu polsat" brzmi "robimy ci poranek" i to przesłanie wybija też ze słów Krzysztofa, gdy mówi, że chciałby, by po kilku godzinach spędzonych z programem widzowie weszli w dzień nie tylko z dawką informacji i praktycznych porad, ale też w dobrym nastroju.
"Chciałbym, żeby mieli dobry humor, byli uśmiechnięci, żeby czuli, że zrobiliśmy im ten poranek, że z nami startują z dobrą energią w nowy dzień" - mówi Krzysiek i dodaje, że dla niego ważne jest też inspirowanie widzów: "Może też złapią jakąś zajawkę? Może dzięki temu, co pokazujemy, dowiedzą się czegoś, co potem jeszcze pogłębią" - podkreśla.
Ida zaś chciałaby, żeby "halo tu polsat" z nią i Krzysztofem dało widzom dobry start i pozytywny rozpęd na cały dzień.
"Chciałabym przede wszystkim, żeby wychodzili od nas z optymizmem i poczuciem, że świat jest ciekawy" - podkreśla prowadząca. "Żeby dowiedzieli się czegoś, co poszerzy ich perspektywę, ale też czegoś bardzo praktycznego, co może po prostu ułatwić im życie. Dwie czy trzy godziny programu naprawdę mogą zmienić nastawienie na cały dzień. Nawet jeśli wokół dzieją się trudne rzeczy, chciałabym, żebyśmy dawali widzom wiedzę, dobrą energię i trochę więcej przestrzeni w głowie na dobry dzień" - zaznacza.
Pobudka przed świtem. Tak zaczynają dzień Ida Nowakowska i Krzysztof Ibisz
Jeśli zastanawiacie się, jak on to robi, że punktualnie o 8.00 jest rześki, pogodny i świetnie przygotowany do prowadzenia "halot u polsat" opowieść Krzysztofa Ibisza o jego poranku rozwieje wszystkie wasze wątpliwości.
Okazuje się bowiem, że nasz prowadzący jest osobą idealnie zorganizowaną. Pięć budzików w telefonie wyłączonych i przestawionych "na później"? Zapomnijcie, takie rzeczy nie mają wstępu do sypialni Krzysztofa. Nasz gospodarz z dumą wyznaje, że jego do pracy budzi... wewnętrzny budzik!
"Ja sam się budzę o godzinie 5.10 czy 5.15" - mówi Krzysztof. "Na wszelki wypadek nastawiam budzik, ale to tylko na wszelki wypadek. Plus, ponieważ jestem osobą bardzo zapobiegliwą, ustawiam jeszcze dwie różne godziny budzenia, pięć minut po sobie. To już taki jest mój alarm, gdyby coś się wydarzyło. Ale to się jeszcze nigdy nie wydarzyło, bo za każdym razem budzę się sam" - podsumowuje gospodarz "halo tu polsat".
Ida zaś zdradza, że podczas nastawiania budzika kieruje się nietypową zasadą: "Mam dziwną przypadłość - zawsze ustawiam kilka budzików, zazwyczaj trzy, i każdy musi mieć w godzinie siódemkę! [śmiech] Jeśli mam wstać około piątej, ustawię pewnie 4:47, 4:57 i 5:07. I oczywiście wstanę o 5:07. Tak to u mnie działa" - mówi prowadząca "halo tu polsat".
Cisza, kawa i poranne rytuały. Tak szykują się do pracy
Prawem każdego człowieka, który wstaje po godzinie 5.00 jest czas na dojście do siebie. Tak też jest w przypadku Idy, która, gdy się budzi, potrzebuje skupienia i wyciszenia.
"Pierwsze chwile dnia zdecydowanie lubię spędzać w ciszy. Wiem, że za chwilę czeka mnie dużo >>muzyki życia<< - mój dzień jest zazwyczaj wypełniony ludźmi, rozmowami, energią i bardzo to lubię" - mówi. "Dlatego poranek jest dla mnie takim cichym wstępem do tego wszystkiego. To moment, żeby nastawić serce, duszę i umysł na dobry, wartościowy dzień i spróbować być najlepszą wersją siebie.
Krzysztof również lubi ciszę o poranku. Powodem jest nie tylko chęć skupienia się. Jako tata dwójki pociech, Krzysiek musi chodzić o poranku na paluszkach, by przypadkiem nie zrobić pobudki maluchom.
"Potrzebuję skupienia, bo w ogóle sukces rodzi się tak naprawdę ze skupienia" - podkreśla Krzysiek i dodaje: "Poza tym mam specyficzną sytuację, bo dwójka moich dzieci śpi i ja bym bardzo chciał, żeby oni spali przynajmniej do 6.00, więc mam cały system ogarniania siebie w absolutnej ciszy. Na przykład jeżeli kroję chleb, deski do krojenia chleba nie ustawiam na blacie kuchennym, tylko na ściereczce na blacie kuchennym, żeby ona mi nie stuknęła. Jeżeli stawiam szklankę czy kubek, to stawiam też na ściereczce kuchennej. Jeżeli robię kawę w ekspresie, to ten ekspres dociskam ręką, żeby drgania nie przenosiły się na blat" - opowiada Krzysztof, dodając, że nawet prysznic ustawia pod odpowiednim kątem, by nie robił nadmiernego hałasu.
Co jedzą na śniadanie? Ida i Krzysztof stawiają na podobne smaki
Krzysztof nie wychodzi z domu bez śniadania, mówi też, że nie przepada za słodkim rozpoczęciem dnia. Jeśli śniadanie, to wytrawne. Do tego woda i kawa - obowiązkowo. Słynący ze świetnej formy gospodarz "halo tu polsat" nie zapomina też o ruchu. Jak nam zdradził, najbardziej lubi poranne treningi.
"Bardzo lubię treningi o godzinie dziewiątej, dziewiątej trzydzieści. Odwożę dziecko do przedszkola i jadę na trening" - mówi.
Poranna rutyna Idy to mieszanka planowania i swobodnej improwizacji.
"Zawsze wszystko szykuję poprzedniego wieczoru, a i tak rano zaczyna się improwizacja!" [śmiech] - mówi Ida. "Trochę jak z prowadzeniem programu na żywo - fantastyczny zespół przygotowuje scenariusz, wszystko jest zaplanowane, właśnie po to, żebyśmy potem mogli dobrze odnaleźć się w tym, co wydarzy się spontanicznie. U mnie z porankami jest dokładnie tak samo".
W trakcie szykowania do wyjścia Ida ma jednak stałe rytuały, a niektóre z nich są zaskakujące: "Wszyscy trochę śmieją się z tego, że rano piję oliwę z oliwek! Robię to już od dłuższego czasu i bardzo mi to służy - czasem piję samą łyżkę oliwy, a czasem robię sobie taki "shot" z oliwy i soku z cytryny. Potem dużo wody i obowiązkowo czarna kawa. Bez niej poranek nie byłby porankiem" - podkreśla.
Jeśli chodzi o śniadanie, chęć na nie przychodzi Idzie nieco później.
"Od dłuższego czasu jem śniadanie bardzo późno - mniej więcej wtedy, kiedy inni zaczynają już myśleć o obiedzie [śmiech]. Trochę spontanicznie wyszło mi z tego takie okienko żywieniowe. Nie planowałam tego specjalnie, po prostu mój organizm dobrze funkcjonuje w takim rytmie" - dodaje.
A jak wygląda jej śniadanie? Włoski styl ze słodkim rogalikiem to nie jej bajka. Na pytanie czy woli śniadanie na słodko, czy wytrawne, prowadząca "halo tu polsat" odpowiada:
"Zdecydowanie wytrawne i tłuszczowe. Moje idealne śniadanie to jajka w różnej formie i awokado z czarnuszką. A jeśli nie mam możliwości zjeść takiego śniadania, wybieram na przykład orzechy. Rano zdecydowanie ciągnie mnie do tłuszczów, a nie do słodkiego".
Poranek bez telefonu i z odrobiną ruchu. Tak dbają o dobry start dnia
Ida, podobnie jak Krzysztof, nie zapomina o porannym ruchu: "Poranne treningi są mi bardzo bliskie. Przez lata szkoły baletowej musiałam być już około 7:30 na sali w Teatrze Wielkim, gotowa na taniec klasyczny. Chyba zostało mi to do dziś. Jestem trochę kameleonem - jeśli mam robić to, co kocham, jestem gotowa niezależnie od pory: rano, w dzień, wieczorem czy w nocy" - tłumaczy.
Poranek Krzysztofa przebiega w ciszy.
"Cisza, ponieważ mam w pracy bardzo dużo bodźców i czuję się ciągle przebodźcowany" - tłumaczy nam - "Nawet w samochodzie jeszcze nie słucham radia" - dodaje.
Ida również o poranku ceni ciszę.
"Na początku zdecydowanie cisza" - opowiada nam. "Rano zawsze się modlę i nastawiam swoje serce i duszę na dobry dzień. Ale kiedy wsiadam do samochodu, często zaczyna się już muzyka - wykorzystuję świetną akustykę auta na rozgrzewkę wokalną i ćwiczenie piosenek. Czyli najpierw cisza, a potem pełen głos" - śmieje się.
Krzysiek dba o higienę snu i jakość życia - mówi, że o poranku stara się nie włączać od razu telefonu. Podobnie wieczorem.
"Próbuję zasypiać bez ekranu, dlatego kupiłem sobie Kindla, żeby czytać książki i nie bodźcować się światłem z telefonu" - dorzuca.
Świat realny zamiast wirtualnego woli też Ida.
"Od dłuższego czasu bardzo staram się nie zaczynać dnia od mediów społecznościowych" - mówi. "Najpierw wolę spojrzeć za okno - na drzewa, liście, na ten prawdziwy, piękny świat, który stworzył Pan Bóg. Dopiero kiedy nacieszę się nim przez chwilę i dobrze nastawię na dzień, zaglądam na Instagram i sprawdzam, co dzieje się w tym drugim, internetowym świecie" - mówi, śmiejąc się.
A zapytana o prosty poranny rytuał, po którym od razu czuje się lepiej, gospodyni "halo tu polsat" odpowiada:
"Zdecydowanie modlitwa. To mój najważniejszy poranny rytuał - pomaga mi dobrze nastawić serce i umysł i przypomina mi, kim chcę być danego dnia".
Mówiąc zaś o tym, co pomaga jej wyglądać świeżo po bardzo wczesnej pobudce, Ida zdradza:
"Mam jeden domowy patent - po wieczornej herbacie z pokrzywy zostawiam torebki w lodówce, a rano przykładam je na chwilę pod oczy. Świetnie działają na opuchliznę. A drugi sposób jest jeszcze prostszy - dużo się uśmiecham! Do każdej osoby, którą spotykam. Twarz od razu wygląda lepiej. Naprawdę działa, polecam" - mówi ze śmiechem.
Zapytaliśmy też Idę o jedną rzecz, o której nigdy nie zapomina, wychodząc z domu.
"Jeśli wychodzę z domu pierwsza, zanim jeszcze wszyscy wstaną, zawsze muszę wycałować mojego synka. Nawet jeśli śpi. To jest taki mały moment, którego przed wyjściem nigdy nie pomijam" - opowiada nam.
Krzysztof nie lubi pośpiechu, szczególnie o poranku, dlatego woli wstać wcześniej, by zebrać myśli i odpowiednio przygotować się do wyjścia z domu.
"Zawsze lubię mieć więcej czasu niż mniej, nienawidzę porannego spieszenia się, nie lubię późnego wstawania, ponieważ muszę mieć tą przestrzeń, czas na uspokojenie myśli. Mój poranek mógł być szybszy, ale trwa dłużej z tego powodu, że ja lubię mieć rano czas, więc wolę mniej spać i wstać, i mieć te 15 minut dłużej dla siebie, nienawidzę się rano spieszyć. Dla mnie największym luksusem jest właśnie to, że nie muszę się spieszyć" - mówi Krzysiek.
Bez pośpiechu i z rodziną. Tak wyglądają ich idealne wolne poranki
I takie też są jego wolne dni - gdy nie idzie do pracy, a życie rodziny toczy się wolnym tempem.
"Przytulamy się, czytamy książkę, robię śniadanie. To jest idealny poranek, bo z nimi jest bardzo łatwo, jeżeli możesz do nich dostosować tempo. Kiedy masz czas, to wszystko dzieje się w trochę tym ich tempie i wtedy jest cudownie. Czyli mój najfajniejszy poranek jest wtedy, gdy mamy czas, kiedy nigdzie nie wychodzę i możemy sobie pójść na rower albo na powietrze, albo na plac zabaw, możemy jeść śniadanie wolno, nie musimy się spieszyć. To jest idealny poranek, kiedy nic nie muszę. To jest genialne" - podsumowuje Krzysztof.
Dla Idy wolne dni również upływają pod znakiem rodziny.
"Kiedyś mogłam spać do oporu - po kilku intensywnych dniach chyba byłabym w stanie przespać cały dzień" - opowiada nam. "Teraz rytm trochę wyznacza mój synek, chociaż Maksio też jest nocnym markiem, więc kiedy możemy, potrafimy oboje długo pospać. A jeśli to on mnie budzi, nawet kiedy jestem bardzo zmęczona, wstaję z uśmiechem. Obudzić się obok własnego dziecka to dla mnie po prostu wielkie szczęście" - mówi, dodając, że największym luksusem wolnego poranka jest dla niej niespieszny czas z Maksiem.
"On bardzo lubi rano robić swoje smoothie, więc przygotowujemy razem zdrowy koktajl i po prostu jesteśmy ze sobą. Wszystko, co możemy zrobić razem spokojnie, bez patrzenia na zegarek, ma dla mnie ogromną wartość" - podkreśla prowadząca "halo tu polsat".
Ida mówi też, że jeśli ma szansę spędzić dzień w domu, wykorzystuje tę możliwość.
"Jeśli nie muszę ruszać z domu, to z ogromną przyjemnością… nie ruszam! [śmiech] Dużo podróżujemy zawodowo, często łącząc te wyjazdy z czasem rodzinnym, a ja mam też projekty za granicą, między innymi w Stanach czy w Paryżu" - opowiada. "Dlatego dzień, kiedy możemy po prostu zostać razem w domu i nigdzie się nie spieszyć, jest dla nas najbardziej luksusową formą wakacji" - podkreśla.
"Szczerze mówiąc, jeśli naprawdę mogę wybrać, dokąd pójdę rano, to wybieram… nigdzie! [śmiech] Zazwyczaj rano biegnę na próbę, trening albo do pracy, więc kiedy trafia się wolniejszy dzień, najbardziej lubię zostać w domu. Jeśli mogę być wtedy spokojnie z rodziną, to dla mnie najlepszy możliwy plan" - puentuje Ida.
A na koniec opowiada nam o jej najszczęśliwszym poranku:
"Na pewno pierwszy poranek z moim synkiem Maksiem" - wspomina. "Urodził się w nocy i mimo zmęczenia długo nie mogłam zasnąć - miałam w sobie tyle szczęścia, emocji i energii, że żartowałam, że mogłabym od razu poprowadzić program na żywo! Kiedy kilka godzin później obudziłam się i zobaczyłam śpiącego obok Maksia, pomyślałam: >>To jest początek zupełnie nowego życia<<. I rzeczywiście był".







